reklama

Lech Poznań powalczy o Ligę Europy bez niego? Złe wieści dla mistrza Polski

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Lech Poznań powalczy o Ligę Europy bez niego? Złe wieści dla mistrza Polski - Zdjęcie główne
Autor: Kacper Paterski | Opis: Przed piłkarzem Lecha Poznań trudny czas?

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaSobotni wieczór po meczu z Wieczystą Kraków ma dla społeczności Lecha Poznań słodko-gorzki smak. Zespół co prawda pozbierał się po środowym, historycznym blamażu z Aarhus GF i zgarnął cenne trzy punkty, ale przypłacił to zdrowiem jednego ze swoich ważnych graczy. Wstępne informacje przekazane przez Nielsa Frederiksena nie dodają optymizmu przed kwalifikacjami do Ligi Europy.
reklama

Powracający problem piłkarza Lecha. Wyłączy go z gry na długo? 

Filip Jagiełło zakończył swój mecz z Wieczystą Kraków prawie tak szybko jak go zaczął. Po ledwie 15 kontaktach z piłką już w 12. minucie spotkania ewidentnie poczuł coś w okolicach mięśnia dwugłowego uda. Natychmiast chwycił się za tę część ciała zanim usiadł na murawie. W jego miejscu na boisku zameldował się Pablo Rodriguez, a 28-letni weteran opuścił boisko w towarzystwie członków sztabu medycznego.

reklama

Siłą rzeczy nie zdołano od razu przeprowadzić dokładnej diagnozy odnośnie dolegliwości, z którymi mierzył się wtedy piłkarz Lecha Poznań. Niels Frederiksen tylko potwierdził na pomeczowej konferencji, że problem zdrowotny Filipa Jagiełło dotyczy mięśnia dwugłowego uda. Trener jasno zaznaczał, że nie jest lekarzem, ale może tu chodzić o stopień pierwszy lub drugi w skali powagi tego urazu. To oznacza prawdopodobieństwo naciągnięcia, przeciążenia lub w najgorszym przypadku częściowego naderwania.

Najlepszy możliwy scenariusz zakłada, że pomocnik powróci do dyspozycji Nielsa Frederiksena po tygodniu lub dwóch, a w najgorszym przypadku po trzech, czterech, a nawet... pięciu. Dla Filipa Jagiełło kwestie związane z urazami przeciążeniowymi nie są niestety nowością. Piłkarz problemów z mięśniem dwugłowym nabawił się jeszcze w rywalizacji z Koroną Kielce w lutym tego roku, kiedy to zszedł z boiska w 45. minucie tamtego spotkania.

reklama

Wtedy to Niels Frederiksen mówił o małej mięśniowej kontuzji w ostatnim meczu i szacował że wróci do treningów za około tydzień. Rzeczywistość okazała się zgoła odmienna, a zawodnik cierpiał z powodu problemów zdrowotnych od końcówki lutego, przez cały marzec aż do początku kwietnia. Kibice Lecha Poznań po tamtych doświadczeniach są zatem szczególnie sceptyczni, gdy słyszą o względnie krótkich przerwach w związku z urazami. 

Weteran musi szybko wrócić do zdrowia. Czas gra na jego niekorzyść

W przypadku Lecha Poznań to już druga kontuzja jednego z ważniejszych piłkarzy w składzie w ostatnim czasie. Tuż przed rewanżową rywalizacją z Aarhus GF okazało się, że z gry wyleciał Leo Bengtsson. Co ciekawe, w jego przypadku również mieliśmy doczynienia z odnowieniem się urazu tym razem z lata. Skrzydłowy cierpiał na obozie z powodu problemów ze stopą i teraz jest dokładnie diagnozowany w kontekście tego, co konkretnie mu dolega. Jeszcze wcześniej z urazem w trakcie całego okresu przygotowawczego we Wronkach zmagał się Alex Douglas.

reklama

Lech Poznań nie unika zatem swoich problemów, pomimo tego, że sztab szkoleniowy chuchał i dmuchał na zdrowie zawodników pierwszego składu. To był jeden z najważniejszych wniosków, jaki został wyciągnięty względem poprzedniego sezonu. Nawet z powodu najmniejszego przeciążenia czy przemęczenia trenerzy potrafili oszczędzać Yannicka Agnero czy Daniela Hakansa, co widać było w materiałach wideo na kanale YouTube. 

Filipowi Jagiełło potencjalna poważna kontuzja w związku z odnowieniem się problemów z mięśniem dwugłowym uda jest wyjątkowo nie na rękę. Piłkarz w tym sezonie walczy o przedłużenie współpracy z Kolejorzem i jak mogliśmy niedawno usłyszeć w rozmowie z "Faktem", gracz ten nie zamierza zmieniać środowiska. Częstsza gra przekłada się na zwiększenie zaufania do jego osoby w kontekście przyszłości, a jego umowa obowiązuje zaledwie do 30 czerwca 2027 roku.

reklama
Rozwiń

Ponadto sam piłkarz wnosi ostatnio bardzo wiele do gry swojej drużyny: jest katalizatorem w środku pola i wprowadza bezcenny spokój w rozegraniu. Jego brak to niepowetowana strata dla Nielsa Frederiksena w kontekście kreatywności i boiskowej inteligencji. W zeszłym sezonie odnotował cztery gole i pięć asyst w 38 meczach we wszystkich rozgrywkach. 

Rozwiń
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo