Lech Poznań przypieczętował mistrzostwo Polski. Cudowny gol Palmy ozdobą meczu

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Lech Poznań przypieczętował mistrzostwo Polski. Cudowny gol Palmy ozdobą meczu - Zdjęcie główne
Autor: Przemysław Szyszka | Opis: Lech Poznań wykonał swój plan w meczu z Wisłą. Były piękne gole i nie tylko.
Zobacz
galerię
12
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaHistoryczny sezon w wykonaniu Lecha Poznań przeszedł już oficjalnie do historii. Kolejorz zremisował na swoim terenie z Wisłą Płock, ale to absolutnie nie przeszkodziło sympatykom Kolejorza w świętowaniu dziesiątego tytułu mistrza kraju. Rywalizacja przyniosła ogrom emocji, a zgromadzeni na trybunach sympatycy Kolejorza zapewnili piłkarzom niesamowitą atmosferę.
reklama

Lech dokonał formalności. Cudowny gol Palmy ozdobą pierwszej połowy

Rozstrzygnięte mistrzostwo Polski absolutnie nie wpłynęło na to, że trener Niels Frederiksen jakkolwiek zbagatelizował mecz z Wisłą Płock. Na rywalizację z "Nafciarzami" zdecydował się wystawić najmocniejszy skład tak jakby walka o tytuł wciąż była nierozstrzygnięta. Lech zaczął mecz w swoim stylu - agresywnie, nakładając na Wisłę Płock wysoki pressing. Przeciwnicy również starali się możliwe jak najbardziej przeszkadzać gospodarzom przy wyprowadzaniu akcji, ale to im się nie udawało. Kolejorz znakomicie kontrolował spotkanie i próbował stworzyć zagrożenie głównie w ataku pozycyjnym. 

reklama

Zespół Nielsa Frederiksena bazował w dużej mierze na dośrodkowaniach skrzydłami, gdzie największe zagrożenia tworzyli Leo Bengtsson i Patrik Walemark. Konkrety jednak nie nadchodziły, a to wszystko przez zagęszczony środek pola karnego. Wisła Płock zgodnie z oczekiwaniami przyjęła pasywną postawę i mocno utrudniała Kolejorzowi konstruowanie ataków pod swoją bramką. Obrońcy tytułu harowali w pocie czoła przy przechwytach i kilkukrotnie stawali przed znakomitą szansą na gole, ale z kilku metrów mylili się zarówno Bengtsson jak i Walemark. 

Żadna z drużyn nie potrafiła sforsować zasieków obronnych, lecz to Lech Poznań był nieporównywalnie bliżej prowadzenia. Podopieczni Nielsa Frederiksena mocno liczyli na rozciąganie akcji skrzydłami, ale to geniusz Luisa Palmy ostatecznie przesądził o pierwszej bramce dla Kolejorza. Honduranin popisał się fenomenalnym wykończeniem przy bezpośrednim uderzeniu z rzutu wolnego i wprawił w ekstazę stadion przy Bułgarskiej. 

reklama
Rozwiń

Wisła Płock chciała odgryźć się Kolejorzowi szybkimi zrywami po kontratakach, ale gospodarze reagowali na te ataki bez żadnych problemów. Cały blok defensywny Lecha Poznań był znakomicie dysponowany i przez większość czasu nie dawał rywalom nawet klarownych okazji do uderzeń. Najlepszą szansę na wyrównanie miał przed sobą Dominik Kun, ale nie pokonał Bartosza Mrozka nawet z kilku metrów. Mistrzowie kraju utrzymali prowadzenie do przerwy choć mogli prowadzić wyżej, gdyby dysponowali lepszą skutecznością. W szczególności odczuwało się to po uderzeniach Patrika Walemarka.

Wisła Płock podgrzała atmosferę po przerwie. Kolejorz nie pozostał jej dłużny

Wisła Płock jednak popsuła Kolejorzowi święto na samym początku drugiej połowy. Zespół trenera Misiury kompletnie zaskoczył lechitów w ataku pozycyjnym. Goście inteligentnie rozegrali piłkę między liniami, wypuszczając Djalo na czystą pozycję, a ten wystawił piłkę niekrytemu Rogeljemu, który nie pomylił się w dogodnej sytuacji. "Nafciarze" poczuli swój moment w meczu i rzucili piach w tryby machiny Nielsa Frederiksena. Początek drugiej połowy przebiegał ze wskazaniem właśnie na nich, ale Kolejorz starał się stopniowo odzyskiwać kontrolę nad spotkaniem.

reklama

Lechowi Poznań brakowało jednak klarownych sytuacji strzeleckich w związku z nisko ustawionym blokiem defensywnym rywali. Wisła zażegnywała większość zagrożeń trzymając zwarty szyk pod polem karnym i zmuszając mistrzów Polski do częstych dośrodkowań. To jednak nie uratowało wyniku przyjezdnym. W 60. minucie Michał Gurgul popisał się fenomenalną centrą wprost na głowę Patrika Walemarka, który jak rasowy napastnik wykończył całą akcję na 2:1.

Wisła jednak nie odpuszczała Kolejorzowi. W 65. minucie sędzia podyktował rzut karny po zagraniu piłki ręką przez Mateusza Skrzypczaka, ale Bartosz Mrozek bezbłędnie wybornił uderzenie. Jego świetna interwencja spotkała się z ogromnym aplauzem ze strony ponad 40 tysięcy kibiców. Lech Poznań na nowo złapał swój rytm w meczu i tym samym przejął inicjatywę w meczu, gasząc akcje graczy z Płocka. Ich szybkie ataki po fazach przejściowych zatrzymywały się na defensorach mistrzów Polski.

reklama
Rozwiń

Lech raz za razem uderzał w mur stworzony przez Wisłę Płock i był bardzo bliski podniesienia rezultatu na 3:1 za sprawą trafienia Yannicka Agnero po asyście Luisa Palmy. Sędzia jednak odgwizdał spalonego. Ostatnie minuty przy Bułgarskiej były czystym szaleństwem na trybunach. Kibice z Kotła odpalili race i skryli murawę w oparach dymu, a wśród nich znajdował się sam... Mikael Ishak. Kapitan od razu po zejsciu dołączył do sympatyków Kolejorza świętując tytuł. Kolejorz jednak nie utrzymał zwycięstwa, bowiem gola na wagę remisu w samej końcówce zdobył Marcin Kamiński, ale to absolutnie nie popsuło święta Lechowi Poznań

Lech Poznań - Wisła Płock 2:2 (1:0)

 

Gole: Palma 30., Walemark 59. - Lech - Rogelji 48., Kamiński 92.- Wisła

Lech: Mrozek - Pereira, Skrzypczak (Gumny 66.), Mońka, Gurgul - Kozubal (Murawski 56.), Rodriguez (Jagiełło 56.), Palma - Walemark, Ishak (Agnero 82.), Bengtsson (Hakans 56.). 

Wisła: Leszczyński - Haglind-Sangre, Kun (Sarapata 46.), Djalo (Sekulski 78.), Gallapeni (Rogowski 78.), Rogelj, Nowak, Kamiński, Hamulić (Niarchos 46.), Mijusković, Lecouche (Salvador 86.). 

Kartki: Skrzypczak 54. - Lech - Sarapata 81., Salvador 98. - Wisła

Sędziował: Marcin Szczerbowicz (Olsztyn)

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo