Lech musi myśleć nad obroną. Pierwsze nazwisko jest już na radarze
Rozstania i powitania póki co idą w parze w przypadku Lecha Poznań UAM. Kolejorz wszedł w okres posezonowy mocnym uderzeniem, sprowadzając na Bułgarską Marcelinę Buś - ikonę kobiecego Śląska Wrocław. To potężny ruch wzmacniający ofensywę Kolejorza i podkreślający, że zeszłoroczny beniaminek w przyszłym sezonie będzie chciał pójść po większą stawkę niż utrzymanie. Niebiesko-Biali mogą jednak skorzystać także na problemach innych drużyn tak jak zrobili to w przypadku "Wojskowych" i ściągnąć do swojej organizacji kolejne, utalentowane zawodniczki.
Jak słyszymy na radarze Lecha Poznań UAM znajduje się Maria Ostopinka z AP Orlen Gdańsk 2010. Utalentowana obrończyni w styczniu podpisała swój pierwszy, profesjonalny kontrakt w karierze, a w klubie z północy trenowała od najmłodszych lat. Na swoim koncie ma występy w Centralnej Lidze Juniorek, ale przede wszystkim w Ekstralidze i Pucharze Polski. Ponadto powołano ją także do reprezentacji Polski U-19, a w swoim piłkarskim CV ma też mistrzostwa Europy do lat 17.
Transfer młodej piłkarki o sporym doświadczeniu może być odpowiedzią na ostatnie odejście z klubu Sandry Zimoch, która przeniosła się do Poznania w sierpniu 2024 roku. Byłej piłkarce Pogoni Szczecin nie udało się uzyskać stałej pozycji w bloku defensywnym Lecha Poznań UAM, gdzie prym wiodły Monika Poniedziałek, Maja Kuleczka i Zuzanna Sawicka. Teraz po przybyciu utalentowanej Ostopinki sytuacja może się zmienić i wywrze ona presję na swoje koleżanki w kontekście rywalizacji o pierwszy skład.
Czas pożegnań i pięknych wspomnień w Lechu Poznań. "Przyszłam tu jako zupełnie inna osoba"
Sytuacja Ostapinki oscyluje jednak aktualnie w sferze doniesień, ale potwierdzone zostały już za to kolejne odejścia z żeńskiej sekcji Kolejorza. W drużynie rezerw doszło do następnych przetasowań, bowiem wślad za Sandrą Zimoch poszła chociażby Zofia Wojciechowska. To odejście może dziwić, bowiem Alicja Zając potrafiła częściej korzystać z jej usług, wykorzystując w trudnych momentach meczu jej dynamikę, siłę fizyczną i zapędy ofensywne. Teraz jednak sytuacja się zmienia, a piłkarka będzie musiała poszukać nowego miejsca do gry.
- Wszystko kiedyś się kończy. Dziękuję wam za tę niesamowitą przygodę i za wasze wsparcie. Cudownie było dzielić z wami szatnię. Bardzo wiele dla mnie znaczycie i mam nadzieję, że pewnego dnia spotkamy się ponownie na boisku. Kocham was wszystkich - napisała na Instagramie już była wahadłowa Lecha Poznań UAM.
Koleżanki z drużyny ciepło pożegnały swoją partnerkę z drużyny. Tak samo jak Dominikę Kubkę, której odejście jest sporą niespodzianką nawet ze względu na to, że większą rolę w ostatnim sezonie pełniła w drużynie rezerw aniżeli w pierwszym zespole. W sekcji była ona od samego początku przechodząc każdy szczebel rozgrywkowy i uczestnicząc w najważniejszych momentach w historii żeńskiej drużyny Lecha Poznań UAM. To rozstanie może szczególnie boleć wszystkich tych, którzy pamiętają kształt drużyny z najwcześniejszych lat.
- 6 lat temu przyszłam tu jako zupełnie inna osoba. Dziś odchodzę bogatsza o setki wspomnień,doświadczeń i ludzi, których będę nosić w sercu jeszcze bardzo długo. Dziękuję Wam, dziewczyny. Za każdą rozmowę,każdy śmiech w szatni, każde wsparcie w trudniejszych momentach i każdą chwilę spędzoną razem. To wy byłyście największą częścią tej przygody. Kończy się pewien etap, ale wspomnienia zostaną ze mną na zawsze - napisała skrzydłowa Lecha Poznań UAM, Dominika Kubka.
Trwa rozbiór giganta z północy. Kolejorz stoi przed kolejną szansą na hitowy transfer
Lech Poznań UAM prężnie się rozwija i widać to na różnych płaszczyznach, o czym informowaliśmy TUTAJ . Część klubów, mimo swojej wielkiej marki, nie może jednak pochwalić się tym samym osiągnięciem. Kolejorz skorzystał już na kłopotach Śląska Wrocław, zatrudniając Marcelinę Buś i niewykluczone, że to samo zrobi w przypadku Pogoni Szczecin. Choć zespół "Portowców" znajduje się w nieporównywalnie lepszej sytuacji pod względem punktowym i z wicemistrzostwem kraju za pasem, również nie unika sporych zmian po zeszłym sezonie. Wskazują one raczej na to, że wielki czas klubu z północy zbliża się ku końcowi
Z klubem już wcześniej pożegnały się dwie obrończyni - Alicja Dyguś i absolutna żeńskiego futbolu w Polsce Weronika Szymaszek. Do tego doszło też niespodziewane rozstanie z dawną rywalką Jagody Sapor pomiędzy słupkami - Natalią Radkiewicz. Bramkarka Pogoni Szczecin jest etatową reprezentantką Polski i nie wie obecnie jak poprowadzi dalej swoją karierę. W następnym sezonie w barwach Pogoni Szczecin nie zobaczymy też Zofii Giętkowskiej. Jakby tego było mało funkcję prezesa kobiecej sekcji Pogoni Szczecin przestał niedawno pełnić Grzegorz Rybiński. "Portowcy" będą także mieli nowego trenera po tym, gdy ze stanowiskiem pożegnał się Piotr Łęczyński.
Lech Poznań ma przed sobą doskonałą okazję na łowy w przypadku ekipy z północy Polski. Transfer Weroniki Szymaszek byłby strzałem w dziesiątkę biorąc pod uwagę kontuzję Zuzanny Sawickiej oraz ogromne aspiracje pierwszego zespołu, który udowodnił już, że stać go na walkę o wysokie cele. W pierwszym roku w Ekstralidze utrzymywał się przez długi czas w środku tabeli, dysponując jednym z najmłodszych składów. Nie wspominając o tym, że do swoich osiągnięć mogą też dopisać półfinał Pucharu Polski.
Poznań stał się także jednym z najbardziej jaśniejących projektów na mapie Polski, a transfer Marceliny Buś podkreśla to, że widzą to kolejne ważne postacie dla kobiecego futbolu. Weronika Szymaszek mogłaby być remedium na problemy Kolejorza w defensywie. Zespół Alicji Zając dysponował trzecią najgorszą defensywą w tegorocznych rozgrywkach i potrafił notować nawet sześć meczów z rzędu bez zwycięstwa. Jeśli chce się walczyć o sukcesy, trzeba popracować nad pierwszą linią, a Maciej Jóźwiak - koordynator piłki kobiecej w Lechu Poznań - ma przed sobą szansę na złoty strzał transferowy.
Powiedzieć, że Weronika Szymaszek to ekstraligowa weteranka to jak nic nie powiedzieć. W Szczecinie zbudowała sobie pomnik prowadząc Pogoń do najwyższych celów sportowych i stając się symbolem wielkich czasów tego klubu. 27-latka ma w swojej kolekcji także srebro i brąz, co tylko podkreśla to, że dla Kolejorza byłoby to potencjalne, gigantyczne wzmocnienie. Nie mówiąc już o angażu do seniorskiej reprezentacji Polski.
Sam klub może wykorzystać postać Jagody Sapor w namówieniu kapitanki "Portowców" do transferu. Bramkarka Kolejorza również oddała poprzedniemu klubowi serce, ale obecny nowy rozdział w życiu zdecydowanie może zaliczyć do udanych biorąc pod uwagę niedawno przedłużony kontrakt. Ponadto spełnia się również w szkoleniu młodzieży. Kariera Weroniki Szymaszek mogłaby skręcić w podobną stronę.
Komentarze (0)