Lech Poznań z pełną kontrolą nad meczem. To był ważny trening dla ofensywy
Lech Poznań w swoim stylu wyszedł bardzo wysoko na drużynę Železiarnej Podbrezová, prezentując wysoki pressing. Przed meczem trener Hubert Wędzonka podkreślał, że wybór przeciwnika nie był przypadkowy, bowiem styl gry Słowaków opiera się na ustawieniu 3-5-2 i grze w niskim bloku defensywnym. Szkoleniowiec wskazał na podobieństwo tej drużyny do Wisły Płock, z którą Lech Poznań miał problemy w poprzednim sezonie. Z tego względu mecz z Železiarną Podbrezová nosił znamiona ofensywnego treningu, w którym kluczowymi aspektami będzie umiejętne operowanie piłką, szukanie podań za linię obrony i kreowanie różnorodnych rozwiązań.
Faktycznie, zgodnie z zapowiedziami, przebieg meczu wyglądał dość podobnie, co w przypadku rywalizacji z "Nafciarzami". Lech Poznań zdecydowanie przeważał w posiadaniu, a było to w dużej mierze możliwe dzięki częstemu zbieraniu drugich piłek. O wiele większe trudności Kolejorzowi sprawiało szukanie odpowiednich rozwiązań, by przebić się przez blok defensywny Słowaków. Pojedynek z graczami Železiarnej wymagał od lechitów częstych, progresywnych podań, które przeszywały linię obrony. Często także szukano okazji na minięcie zwartej formacji poprzez przerzuty piłki nad głowami przyjezdnych.
W grze Lecha Poznań widać było dużo kreeatywności i jakości w ofensywie. Gospodarze robili bardzo dobre wrażenie w kontekście rozegrania i szukania bieżących rozwiązań pod bramką Železiarne. Ich ciężka praca została nagrodzona w 22. minucie, kiedy to Tymoteusz Gmur znalazł drogę do siatki po odbiciu piłki przez jednego z rywali. Asystował mu w tej sytuacji Wojciech Mońka, który w pierwszym kwadransie meczu prezentował najwyższą jakość zarówno w obronie jak i ataku.
Kolejorz w pierwszej połowie nie zdobył już więcej goli, ale drużyna gospodarzy i tak niezmiennie sprawiała bardzo dobre wrażenie w starciu z Železiarną Podbrezovą. Na szczególną uwagę zasługiwały w szczególności automatyzmy w grze podopiecznych Nielsa Frederiksena. Widać było, że piłkarze są ze sobą dobrze zgrani i doskonale wiedzą, gdzie należy się kogoś spodziewać. Kilkukrotnie imponowali połączeniem odpowiedniej jakości podań z grą na wysokiej intensywności, prezentując gotowe schematy gry pod bramką Podbrezovej. Na drodze do kolejnych goli brakowało w zasadzie tylko większej dokładności przy zagraniach w ostatnią tercję.
Železiarne zaszkodziło Lechowi Poznań. Skuteczność stała jednak po stronie gospodarzy
Obraz meczu w drugiej połowie początkowo się nie zmieniał choć trzeba przyznać, że zespół ze Słowacji jeszcze mocniej niż wcześniej ograniczał lechitom przestrzeń na własnej połowie. Lech natomiast zdecydowanie bardziej niż w pierwszej połowie szukał podań przeszywających linię obrony rywali. Celem było wypuszczanie najszybszych graczy Kolejorza pomiędzy obrońcami, doprowadzając ich do sytuacji sam na sam. Podopieczni Nielsa Frederiksena nieco odpuścili sobie cierpliwe budowanie akcji za pomocą serii krótkich podań, a zamiast tego zwrócili się ku dynamizowaniu akcji dalekimi, prostopadłymi zagraniami.
To właśnie po jednej z takich szybkich akcji bramkarz Železiarnej Podbrezová musiał po raz drugi wyciągać piłkę z siatki. W 57. minucie spotkania świetnym uderzeniem z dystansu popisał się Sammy Dudek. Radość kibiców Kolejorza nie potrwała jednak długo, bowiem 60 sekund później po zamieszaniu w polu karnym Silafadze zaskoczył obronę gospodarzy zdobywając gola kontaktowego. Lechici nie prezentowali się w defensywie już tak pewnie pod presją atakujących Železiarnej jak w pierwszej połowie. Słowacy łapali pewność siebie przez co chętniej podchodzili wyżej do piłki, a Kolejorz nie dominował tak wyraźnie.
W ostatnich 20 minutach mecz się wyrównał, a Słowacy potrafili nawet momentami zepchnąć rywali do niższego bloku obronnego. Dynamiczna gra nie służyła Kolejorzowi w kontekście uspokojenia sytuacji na boisku i zapanowaniu na dłużej nad przebiegiem gry. Wynik co prawda był korzystny dla Niebiesko-Białych, ale rywale zbyt często dochodzili do głosu. Skuteczność sprzyjała jednak zdecydowanie Kolejorzowi, który udowodnił to dobitnie w 82. minucie meczu. Świetnie w pressingu popracował Yannick Agnero i dzięki temu wymusił na ostatnim obrońcy błąd w rozegraniu. Do piłki dopadł Pablo Rodriguez i wykończył akcję jak rasowy napastnik.
Lech Poznań wygrał pierwszy sparing ze Słowacką drużyną Železiarne Podbrezová 3:1 i zrobił na kibicach pierwsze dobre wrażenie przed nadchodzącym sezonem. Zespół utrzymuje dobrą formę z poprzednich rozgrywek i nie daje po sobie poznać, że czuje jakiekolwiek obciążenie z powodu intensywności treningów. Kibice mogą zatem z niecierpliwością wyczekiwać sparingu z czeskim Bohemiansem 1905 Praga, który zostanie rozegrany 11 lipca we Wronkach. Godzina meczu zostanie podana w nadchodzącym tygodniu po uprzednim ustaleniu jej ze sztabem szkoleniowym.
Lech Poznań - Železiarne Podbrezová 3:1 (1:0)
Gole: Gmur 22., Dudek 57., Rodriguez 83. - Lech - Silafadze 58.
Lech (pierwsza połowa): Lis - Gumny, Mońka, Yegbe, Gurgul - Jagiełło, Kozubal, Delikat - Gmur, Ishak, Szymczak.
Lech: (druga połowa): Mrozek - Pereira, Skrzypczak, Janyszka, Bartczak - Murawski, Thordarson, Rodriguez - Dudek, Agnero, Hakans.
Železiarne (pierwsza połowa): Trovsky - Demi, Chrien, Chyla (72.-), Khimiets (72.-), Lampreth, Luka, Mielke, Mraljevic, Silafadze (55.-), Stefanik (46.-).
Komentarze (0)