reklama

Lech Poznań z potężnym zastrzykiem pewności siebie na finiszu Ekstraklasy. "Mamy największą moc"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Lech Poznań z potężnym zastrzykiem pewności siebie na finiszu Ekstraklasy. "Mamy największą moc" - Zdjęcie główne
Autor: Przemysław Szyszka | Opis: Porywający występ lechitów spotkał się z uznaniem trenera rywali.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaHistorycznie mecze Lecha Poznań z Legią Warszawa kojarzyły się ze starciami dwóch pretendentów do najwyższych celów, w których obie ekipy równorzędnie rywalizowały. W minioną niedzielę Kolejorz mocno jednak zdystansował swojego odwiecznego rywala, pokazując iście mistrzowską jakość w swoich poczynaniach. Trenerzy obu ekip mieli różne zdania, co do przebiegu spotkania, ale punktem wspólnym w ich wypowiedziach było docenienie znakomitego stylu Lecha Poznań. To właśnie on jasno wskazuje na to, że Kolejorz w teorii wjeżdża na autostradę do mistrzostwa.
reklama

Czerwona kartka ustawiła mecz? Trener Lecha nie zamierzał deprecjonować pracy drużyny 

reklama

Piłkarze Lecha Poznań zdecydowanie stanęli na wysokości zadania w niedzielne popołudnie, a trener Niels Frederiksen był tego nadwyraz świadomy. Szkoleniowiec podkreślał, że niezależnie od tego jak bardzo czerwona kartka wpłynęła na przebieg spotkania, jego zespół pokazał, że w pełni zasłużył na zwycięstwo swoją postawą. Mistrz Polski znakomicie odnalazł się w warunkach, jakie zaistniały po błędzie Rafała Augustyniaka i zaserwował swoim kibicom kapitalne widowisko. 

- Tak jak powiedziałem zawodnikom w szatni po meczu, uważam, że jest wiele dobrych powodów do uśmiechu. Nie dlatego, że wszystko jest już rozstrzygnięte, lecz dlatego, że zagraliśmy bardzo dobry mecz. Jestem bardzo uradowany tym zwycięstwem oraz samym występem. Oczywiście, wiele osób może powiedzieć, że było to spowodowane czerwoną kartką, która bez wątpienia wpłynęła na przebieg meczu, ale musimy też pamiętać, że zmusiliśmy rywali do błędu prowadzącego do tej kary. To pierwsza rzecz. Drugą, jest to, że tak czy siak mieliśmy wcześniej prowadzenie i byliśmy lepszą drużyną także przed czerwoną kartką. Mieliśmy w sobie też jakość, którą pokazaliśmy, gdy Legia zdecydowała się grać niżej po czerwonej kartce. Starała się nisko bronić wyniku 0:1 tak długo jak to możliwe, by potem skrzywdzić nas w końcówce, ale nie byli w stanie tego zrobić, bo pokazaliśmy mnóstwo jakości z piłką przy nodze - dzielił się obserwacjami Niels Frederiksen. 

reklama

Trener Legii Warszawa nie ukrywał jednak swojego rozgoryczenia po spotkaniu. Jego zdaniem czerwony kartonik został niesłusznie pokazany Rafałowi Augustyniakowi i klub będzie walczyć o to, by odzyskać swojego lidera na następny mecz. Marek Papszun w żaden sposób nie usprawiedliwiał natomiast tego, co wydarzyło się w kolejnych minutach po starcie defensora. Obrona "Wojskowych" zaprezentowała się w fatalny sposób, a opiekun pierwszej drużyny wskazał po niedzielnej rywalizacji tylko na jeden pozytyw w ich grze.

- Może to nie kamyczek, a głaz do naszego ogródka, bo między 35., a 45. minutą w obronie zachowywaliśmy się jak nie my. Już nie jesteśmy jako drużyna na tym poziomie, by tak łatwo dać sobie strzelić trzy bramki. Do przerwy było już w zasadzie po meczu, został on zamknięty. Pochwałą dla drużyny może być to, że się nie skompromitowaliśmy jeszcze bardziej i w drugiej połowie nie daliśmy sobie strzelić bramki i zaczęliśmy całkiem przyzwoicie grać. To na pewno na plus - oceniał blamaż z Lechem Poznań trener Marek Papszun.

reklama

Pewność siebie popchnie lechitów do mistrzostwa? Po trudnej pierwszej rundzie, przy Bułgarskiej wychodzi słońce

Nie ma najmniejszych wątpliwości, co do tego, że Niels Frederiksen działa na Legię Warszawa jak kryptonit na Supermana. Duńczyk stał się postrachem drużyny ze stolicy kraju, wygrywając z nią w niedziele trzecie starcie z łącznie czterech w dwóch sezonach Ekstraklasy. W poprzedniej kampanii przy Bułgarskiej udało mu się ją zmiażdżyć wynikiem aż 5:2, ale szkoleniowiec nie postrzega poprzednich rywalizacji z Legią za swojej kadencji jako w gruncie rzeczy podobnych spotkań. Na efekt korzystnych wyników z Legią Warszawa wpłynęło wiele czynników.

- Musimy być ostrożni z przywiązywaniem szczególnej wagi do wniosków po tym spotkaniu. Za mojej kadencji graliśmy bardzo dobre mecze przeciwko Legii. Kiedy porównamy poprzednie mecze, w oczy może nam się rzucić to, że pokazaliśmy dzisiaj dużą jakość grając pomiędzy liniami. Graliśmy szybko i dość efektywnie w pierwszej połowie. Mogliśmy strzelić więcej w drugiej połowie. To trudne do wytłumaczenia, ale zgadzam się, że zagraliśmy dobre mecze przeciwko Legii przed tą dzisiejszą rywalizacją. Sądzę, że to bardzo ważne, że pokazaliśmy jakość z piłką i ich zatrzymaliśmy przy fazach przejściowych. W tym sezonie zagraliśmy jednak przeciwko dwóm, zupełnie różnym zespołom Legii. W moim pierwszym sezonie zagraliśmy przeciwko ofensywnej drużynie, a teraz bardziej kontrolującej przebieg spotkania stawiającej na fazy przejściowe i stałe fragmenty gry - dzielił się szczegółami Niels Frederiksen.

reklama

Trener Papszun starał się mimo wszystko robić dobrą minę do złej gry i twierdził, że między obiema ekipami nie było wyraźnej różnicy klas w niedzielnym starciu. Statystyki nie sprzyjają jednak temu punktowi widzenia: 67% posiadania piłki na korzyść Kolejorza, siedem do zera w strzałach dla Lecha oraz sześć groźnych okazji wykreowanych przez mistrzów Polski na rzecz jednej akcji "Wojskowych" robi niebagatelne wrażenie. Szkoleniowiec Legii Warszawa potrafił jednak oddać cesarzowi, co cesarskie i pochwalić ich styl gry.

- Myślę, że nie ma aż takiej różnicy. Grając do momentu, gdy było dziesięciu na jedenastu było 1:0. Z drugiej strony nie może być takich 15 minut w wykonaniu Legii Warszawa, bo to jest nie do przyjęcia dla mnie. To musimy po prostu zmienić. Ten mecz był specyficzny i układał się źle dla nas od początku. Wpadliśmy w wir, udało się trochę opanować sytuację w przerwie i dograć po prostu ten mecz. Wiadomo było, że nie mamy szans walczyć o jakikolwiek korzystny wynik. Nie brałbym go dzisiaj jako punktu odniesienia, ale trzeba oddać Lechowi, że grał bardzo dobrze w pierwszej połowie i zasłużenie prowadził. To nie było tak, że tylko nasze błędy o tym decydowały - stwierdził trener Marek Papszun.

Demolka przy Bułgarskiej w starciu z Legią Warszawa z pewnością podziała na podopiecznych Nielsa Frederiksena niezwykle mobilizująco. Do końca sezonu pozostało już niewiele czasu, a Kolejorz ma przed sobą jeszcze cztery starcia - dwa wyjazdowe i dwa domowe. Niebiesko-Biali są teraz na fali i niewykluczone, że niedzielny mecz de facto przypieczętuje mistrzostwo Polski w ostatecznym rozrachunku. Trener zwracał jednak uwagę na to, że zespół swoją mentalność i pewność siebie wykuwał przez cały sezon. Także w tych rozczarowujących momentach w pierwszej części rozgrywek. Starcie z Legią jest ważne dla mentalności lechitów, ale nie jest decydujące. Już wcześniej byli świadomi swojej jakości, którą hamowało kilka czynników. 

- Oczywiście, jest mnóstwo pozytywów, które możemy wykorzystać w przyszłych spotkaniach. Spotkanie z Legią Warszawa nie było jednak jedynym, w którym zaprezentowaliśmy wysoką jakość. Zdołaliśmy to zaprezentować także przeciwko Pogoni w zeszłym tygodniu, kiedy to wykreowaliśmy sobie mnóstwo okazji strzeleckich. Za każdym razem, gdy wygrywamy łapiemy więcej pewności siebie, co jest bardzo ważne dla zawodników szczególnie w przypadku następnych czterech spotkań. Wciąż utrzymuję się przy stwierdzeniu, że mamy największą moc w ofensywie w całej Ekstraklasie. Wcześniej tak nie było. W pierwszej rundzie, tak nie było - mieliśmy wielu nowych graczy, których musieliśmy zintegrować, a także towarzyszyło nam wiele kontuzji. Widać to było po średniej punktów na poziomie 1 punktu, którą zdobywaliśmy. W drugiej mamy średnią ponad dwóch, co podkreśla nasz rozwój. Wiem, że może większość ludzi może tego nie widzieć, ale należy nieco głębiej to wszystko przeanalizować. Pierwsza i druga runda pokazała nasz rozwój, a dodatkowo odzyskaliśmy wielu kontuzjowanych graczy, co pozwoliło nam wyglądać teraz tak jak w zeszłym sezonie - zwracał uwagę duński trener. 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo