reklama

Lech Poznań zadziałał błyskawicznie. Problemy wizowe już się nie powtórzą?

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Lech Poznań zadziałał błyskawicznie. Problemy wizowe już się nie powtórzą? - Zdjęcie główne
Autor: Kacper Paterski | Opis: Lech Poznań wyciąga wnioski z przeszłości i nie zamierza niczego pozostawiać przypadkowi.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaPowrót Lecha Poznań do Ligi Europy nastąpi jeszcze w tym miesiącu. 17 września Kolejorz rozegra swój pierwszy mecz w tych rozgrywkach w obecnym sezonie, grając przeciwko Crystal Palace. Starcie zdecydowanie będzie należeć do tych z kategorii wagi ciężkiej, ale pytanie, czy mistrzowie Polski będą dysponować w nim pełną siłą ogniw? Wszystko to w związku z niedawnymi problemami, które poważnie dały się we znaki drużynie prowadzonej przez Nielsa Frederiksena.
reklama
reklama

Lecha czeka nerwowa powtórka z Wysp Owczych?

Rywalizacja w kraju spoza Unii Europejskiej znów będzie wymagać od Lecha Poznań zajęcia się kwestiami wizowymi, które niedawno dały się już we znaki mistrzom Polski. Właśnie z powodu poważnych komplikacji związanych z tym tematem na Wyspach Owczych Kolejorz musiał sobie radzić bez swoich dwóch podstawowych zawodników: Terry'ego Yegbe oraz Yannicka Agnero. Obaj gracze rodem z Afryki utknęli w swoich konsulatach w Nigerii i Senegalu przez co nie mogli pomóc zespołowi na boisku. 

Wtedy to problem sprowadzał się do odebrania im paszportów podczas ubiegania się o wizę długoterminową i możliwość przebywania w strefie Schengen. Zostali oni uziemieni w swoich krajach na tyle długo, że de facto ominął ich zarówno rewanżowy mecz z Farerami jak i późniejsze pierwsze starcie z FC Thun, na które dotarli rzutem na taśmę niemalże prosto z lotniska. Mówiąc o rywalizacji z Klaksvik problemem nie okazał się wtedy przylot na Wyspy Owcze, lecz sama możliwość przebywania w Europie. 

reklama

Lech próbował wtedy dojść do porozumienia, by zawodnicy mogli wziąć ze sobą swoje paszporty, dolecieć z Kolejorzem na rewanż, a następnie wrócić do Afryki po wizy. Niestety na to dyplomaci się nie zgodzili przez co doszło do komplikacji z udziałem Yegbe i Agnero. Warto tu przypomnieć, że przeciwko Farerom mógł natomiast zagrać Allahyar Sayyadmanesh. Wszystko to za sprawą podjęcia wcześniejszych działań w ubieganiu się o wizę długoterminową. W związku z tym bez problemu otrzymał przepustkę na Wyspy Owcze, posiadając komplet dokumentów.

W Lechu Poznań trzyma się rękę na pulsie. Zareagowano natychmiastowo 

Cała sprawa z wizami Yegbe i Agnero ostatecznie zakończyła się happyendem dla Lecha Poznań jednak nikt nie zamierza dopuścić do tego, by podobna, nerwowa atmosfera się powtórzyła. Szczególnie, że Crystal Palace, a zatem jedna z najlepszych ekip w najlepszej lidze Europy, to przeciwnik zupełnie innego kalibru niż mistrz Szwajcarii czy Wysp Owczych. Zapytaliśmy w związku z tym przedstawicieli Lecha Poznań, jak wygląda obecna sytuacja związana z tematem wiz dla piłkarzy, potrzebujących ich do wjazdu do Wielkiej Brytanii. 

reklama

Przekonywano nas, że klub zareagował błyskawicznie. Po tym, gdy w poprzednią sobotę ogłoszono dokładny terminarz, wskazujący na to, które mecze zostaną rozegrane na wyjeździe, a które w domu, klub już następnego dnia skontaktował się z konsulatem i złożył potrzebne dokumenty. Ponoć w poniedziałek sam prezes potwierdzał, że Lech zrealizował wszystkie obowiązkowe czynności. Dzięki temu nie pozostawił niczego przypadkowi, a członkowie drużyny niezależnie od tego, czy są z podchodzenia europejczykami czy też nie, będą mogli rozegrać spotkanie z Crystal Palace w Wielkiej Brytanii. 

W rozmowie z nami podkreślano, że tak szybkie reakcje w klubie i konsekwnentość to norma. Od razu po poznaniu rywala w rozgrywkach międzynarodowych sprawdzane jest to, czy dany zawodnik potrzebuje wizy czy też nie. Sprawdzane są też długości paszportów, co chociażby jest istotne w przypadku chociażby grania w Baku. Jego długość musi być niemniejsza niż przez pół roku.

reklama

Lech Poznań przekonał się jak ważny jest taki szczegół, argumentując to przykładem historii Pablo Rodrigueza. Hiszpan na wszelki wypadek poleciał odpowiednio wcześniej przed rewanżowym meczem z Aarhus do swojego kraju, by przedłużyć termin ważności swojego paszportu w związku z potencjalną szansą na grę przeciwko Sabahowi. Kolejorz również i teraz trzyma rękę na pulsie, a casus pomocnika pokazuje, że klub myślami wybiega w przód. 

Kolejorz znów ściga się z czasem. Uniknie komplikacji?

Słyszymy, że w Lechu Poznań panuje spokój w kontekście obecności wszystkich graczy w premierowym meczu Ligi Europy w tym sezonie. Wszystkie pożary związane z brakiem możliwości gry piłkarzy na arenie międzynarodowej zostały ugaszone, a wywołały je kwestie związane ze wcześniej wspomnianymi wizami długoterminowymi. Przykład sytuacji, która miała miejsce na Wyspach Owczych wskazuje na to, że po załatwieniu podstawowych formalności, żadne dyplomatyczne przeszkody nie powinny stać lechitom na drodze do gry za granicą.

Standardowy proces rozpatrywania wniosku o krótkoterminową wizę do Wielkiej Brytanii trwa około 15 dni roboczych. Czas ten zaczyna się liczyć od momentu dostarczenia dokumentów, który nastąpił w minioną niedzielę. To tylko dodatkowo podkreśla, że w związku z natychmiastową reakcją Lecha Poznań wszystko zostanie dopięte tuż przed premierowym meczem w Londynie. Dziś jeszcze zdołaliśmy ustalić, że konkrety w tej sprawie nie są jeszcze jednak znane. 

W razie jakichkolwiek komplikacji istnieje też możliwość zastosowania procedury "Priority". W jej przypadku zapada zwykle w przeciągu 5 dni roboczych, ale wymaga dopłaty 500 funtów.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo