Nieoczekiwana zmiana celebracji gola. Menadżer Kolejorza wyjaśnia sytuację
Niespodziewaną nowością ze strony klubu była... zmiana jingla po golu na Enea Stadionie. Dotychczas zgromadzeni na trybunach fani po trafieniach słyszeli intensywną muzykę techno, a tymczasem w niedzielę po pierwszym spektakularnym trafieniu Alego Gholizadeha po stadionie w niedzielę poniósł się dźwięk utworu "Na Na Hey Hey Kiss Him Goodbye" autorstwa "Steam" z 1969 roku. Piosenka zdecydowanie trafiła w gusta muzyczne zgromadzonych kibiców, co jasno wyrazili nie tylko ciesząc się podczas gola, ale również pozytywnie komentując wybór klubu w social-mediach.
Przedstwiciel Lecha Poznań stwierdził, że nie robiono szczególnie dużego castingu, w którym wygrał akurat ten utwór. Wybór był konsultowany z kibicami z Kotła, poszczególnymi grupami fanowskimi czy ultrasami, gdyż to właśnie oni nadają ton dopingowi na stadionie. Konkurs na piosenkę po golu nie był też potrzebny z jeszcze jednego powodu.
- Nie robiliśmy żadnego castingu, ani nie podejmowaliśmy wyboru spośród wielu piosenek ze względu na to, że w ostatnich latach, który utwór, by nam nie wpadł do głowy, okazywało się, że był grany już na stadionach czy to w Polsce, czy to w Europie. Ciężko znaleźć coś unikatowego w tej chwili. Mogliśmy wybrać przykładowo "Freed From Desire", które jest grane obecnie chyba na czterech stadionach w Ekstraklasie. To by oczywiście "żarło" w przypadku kibiców i pewnie im, by się to podobało, ale chcieliśmy mieć coś takiego unikatowego - zaznaczał w rozmowie z nami Maciej Henszel.
Styl retro oprawy muzycznej może dodać jeszcze większej nostalgii po ostatnim meczu sezonu
Pomysł związany akurat z wyborem piosenki zespołu "Steam" ma także inne znaczenie. Z pewnością jeszcze bardziej podkreśla ono kibicowski ton całej operacji z podmianką jingli po zdobytych golach.
- Właśnie ten utwór nawiązuje do lat 80' i 90', kiedy to mocno królował i współcześnie również takie piosenki królują na stadionach. Śpiewane "Na Na Hey Hey Kolejorz" na starej Bułgarskiej było bardzo często grane. Nie po golach oczywiście, bo wtedy nie było czegoś takiego, ale gdzieś tam na stadionowej playliście ten utwór po prostu był i zawsze bardzo podobał się kibicom. Zresztą był wykorzystywany w piosenkach kibicowskich i jest to idealny powrót do klimatu starej Bułgarskiej - informował przedstawiciel Lecha Poznań.
Jak przekonuje Maciej Henszel utwór raczej nie jest grany na żadnych stadionach, co tylko dodaje Lechowi Poznań oryginalności. Podobny jingiel po golu w aranżacji utworu "Na Na Hey Hey Kiss Him Goodbye" można jednak usłyszeć chociażby na meczach futsalistów Wiary Lecha. Widać tu wyraźną spójność między zespołami związanymi z marką Kolejorza, a kibice patrzą na to przychylnym okiem.
Smaczku całej otoczce związanej z historycznymi nawiązaniami chociażby do starej Bułgarskiej może dodać ostatni mecz sezonu z Wisłą Płock. Przypomnijmy, że jeśli Lech Poznań obroni tytuł mistrzowski w tym roku, nawiąże tym samym do początku lat 90' i sukcesów z tamtej epoki. Wtedy to, bowiem ostatni raz Kolejorz zostawał dwa razy z rzędu mistrzem kraju. Dokładnie miało to miejsce w kampanii 91'-92' i 92'-93. Historia zatem zatoczyłaby koło w bardzo symboliczny sposób.
Komentarze (0)