reklama

Niespodziewana eksplozja jakości piłkarza Lecha Poznań! Uciszył wczoraj krytyków

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Niespodziewana eksplozja jakości piłkarza Lecha Poznań! Uciszył wczoraj krytyków - Zdjęcie główne
Autor: Kacper Paterski | Opis: Piłkarz Lecha zaliczył swój najlepszy występ od czasu powrotu do klubu?

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaWskazanie jednego, konkretnego bohatera w zespole Lecha Poznań, który bardziej niż inni zasłużył na temat najlepszego zawodnika meczu jest niezwykle trudnym zadaniem. Wszystko to ze względu na to, że w istocie cała drużyna zagrała na mistrzowskim poziomie. Mimo wszystko, po starciu z FC Thun warto szczególnie docenić występ jednego z graczy Kolejorza, który swoją dyspozycją powrócił do swojej najlepszej formy sprzed lat.
reklama
reklama

Napastnicy nie mieli przy nim nic do powiedzenia

Wczorajszy występ Mateusza Skrzypczaka przeciwko mistrzowi Szwajcarii był jak dotąd jego opus magnum od momentu powrotu do macierzystego klubu. Wszyscy kibice Lecha Poznań byli wczoraj zgodni, co do tego, że środkowy obrońca zagrał wręcz wybitne zawody i zupełnie nie przypominał siebie z wcześniejszych spotkań. Zamiast spokojnego, kulturalnego i nieśmiałego defensora, zobaczyliśmy wczoraj prawdziwego pogromcę, który cechował się agresywnością, odwagą, ofiarnością i imponującą pewnością siebie. 

fot. Kacper Paterski

reklama

Właśnie na takiego Mateusza Skrzypczaka czekali sympatycy Kolejorza oglądając jego występy w Jagiellonii. Jeżeli w słowniku piłkarskim istnieje fraza nawiązująca do potworków z "Kosmicznego meczu", które okradają sportowców z ich talentu, to stoper Lecha Poznań pokazał, że powinno też istnieć nawiązanie do filmu "Shazam!", gdy piłkarz jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przemienia się w superbohatera.

Rozwiń

Skąd zachwyty nad postawą "Skrzypy"? Przede wszystkim ze względu na to jak radził sobie w pojedynkach i zabezpieczał przestrzenie, eliminując ryzyko skutecznych ataków Thun pomiędzy liniami. Piłkarz doskonale antycypował wszelkie dalekie podania prostopadłe do przodu na dobieg ze strony pomocników i potrafił je bardzo umiejętnie przecinać. Przypomniał tym samym czasy, gdy grał w Jagiellonii Białystok i uwypuklał jeden ze swoich największych atutów czyli boiskową inteligencję. Pomimo tego, że nie cechowała go szybkość i dynamika, to dzięki mądremu rozeznaniu się na boisku potrafił nadrabiać te braki swoim ustawieniem. 

reklama

Kwestia związana ze znakomitym ustawieniem Mateusza Skrzypczaka i jego decyzyjnością była we wczorajszym meczu widoczna jak nigdy wcześniej po powrocie do Lecha. Stoperzy Kolejorza byli we wczorajszym meczu obarczeni ogromną odpowiedzialnością, bowiem ich głównym zadaniem była dobra praca w pojedynkach, z którymi były obrońca "Jagi" często w Kolejorzu miał duże problemy. Tymczasem wczoraj wyglądał jak zupełnie inny piłkarz: błyskawicznie, bardzo wysoko i agresywnie doskakiwał do rywali wymuszając na tyle dużą presję, że przeciwnicy tracili piłkę tak szybko jak ją otrzymywali. 

Rozwiń

Jeżeli Niels Frederiksen jesienią 2025 roku mówił, że chce widzieć zespół, który walczy w obronie jak o życie, to Skrzypczak był wczoraj tego najlepszym potwierdzeniem. Po zachowawczym, niepewnym piłkarzu nie został nawet cień, a w jego miejscu pojawił się gracz, który dominował w pressingu, kipiał agresją w pojedynkach i przede wszystkim, któremu wszystko na boisku wychodziło. Piłkarz ten stał się antytezą postaci, do której przyzwyczaił fanów Kolejorza w ostatnim czasie. 

reklama

fot. Kacper Paterski

Niels Frederiksen ma twardy orzech do zgryzienia. Kto teraz do pierwszego składu?

Obecna forma Mateusza Skrzypczaka mówi jasno, że piłkarze aby rosnąć potrzebują minut. Stoper jest na to najlepszym możliwym dowodem, łapiąc pewność siebie po tym, gdy w ostatnim czasie rozegrał wszystkie trzy mecze z rzędu w zasadzie bez zarzutu. Być może to samo moglibyśmy powiedzieć po starciu z Wieczystą, ale tam mimo solidnej pracy wykonywanej przez większość czasu, finalnie przyczynił się do utraty gola. 

Rozwiń

W przestrzeni medialnej nie brakowało głosów, że wczorajszy występ przeciwko Thun był najlepszym występem Mateusza Skrzypczaka odkąd dołączył do Lecha Poznań. Po spotkaniu natomiast mówiło się, że rywalizacja z mistrzem Szwajcarii było swoistym "meczem odkupienia" dla stopera Kolejorza. Trener Frederiksen zaprzeczył wszelkim opiniom podważającym jakość swojego podopiecznego w ostatnim czasie. Przedstawił inną perspektywę, której być może fani wcześniej nie dostrzegali.

- Myślę, że Mati [Skrzypczak] rozegrał w barwach Lecha Poznań już wiele dobrych meczów. Muszę powiedzieć, że to silny defensor także jeśli chodzi o pracę z piłką przy nodze. Nie zgodzę się z opiniami mówiącymi, że nie grał dobrych meczów odkąd do nas dołączył. Oczywiście jest to inna sytuacja, gdy przychodzisz do Lecha porównując go z Jagiellonią. Lech jest większym klubem, są tutaj większe oczekiwania i większa rywalizacja o skład. To jest element gry dla topowego klubu - musisz sobie z tym poradzić, a on robi to dość dobrze - komentował Niels Frederiksen. 

 Frederiksen będzie miał teraz poważną zagwostkę, jak gospodarować siłami swoich podopiecznych, bowiem sadzanie na ławkę Mateusza Skrzypczaka po tak znakomitym występie przeciwko Thun będzie nieracjonalne. Z drugiej jednak strony, wciąż zasiada na niej jeszcze fenomenalny Terry Yegbe. Szkoleniowiec określany mianem "mistrzem zarządzania" ma teraz pole do popisu. Pochwały Duńczyka wskazują jednak na to, że nie tak wcale dawny najlepszy obrońca Ekstraklasy będzie faworytem do gry w wyjściowych składach.

- Dzisiejszy występ Mateusza Skrzypczaka był naprawdę dobry, naprawdę przekonujący. Jako obrońca Skrzypczak był bardzo agresywny przeciwko dość silnemu napastnikowi FC Thun. Zdobycie gola też stanowi miły dodatek do jego ogólnej dyspozycji. To był naprawdę silny występ Matiego, ale też całego zespołu. Indywidualnie zawodnicy pokazali wysoki poziom, jeden z najwyższych w tym sezonie, ale grając dobrze jako kolektyw łatwiej jest błyszczeć poszczególnym zawodnikom, gdy wszyscy pracują razem - oceniał po spotkaniu Niels Frederiksen. 

Skrzypczak (tymczasowo) zamyka usta krytykom

Znakomity występ Mateusza Skrzypczaka odbił się szerokim echem w social-mediach. Wszystko to za sprawą cieszynki, którą wykonał piłkarz po zdobyciu gola, zamykając oczy i wkładając palce do uszu. W ten sposób pokazał, że nic sobie nie robi z postawy krytyków, którzy skrzętnie korzystali z możliwości, by wbijać mu szpilki na przestrzeni ostatniego roku.

Tamten moment stał się inspiracją dla jednego z poznańskich artystów ulicznych o pseudonimie "Kawu", który postanowił namalować jednego z dwóch koziołków imitującego gest Skrzypczaka w dość specyficznym miejscu. Tak argumentował swój wybór lokalizacji.

Rozwiń

Na reakcję internetowego krytyka nie trzeba było długo czekać. Najpierw na platformie "X" skrytykował on małostkowość swoich przeciwników w kontekście stworzenia całej grafiki, przytaczając jeden z wcześniejszych konfliktów piłkarza z Dawidem Dobraszem. Po na myśle następnie... skasował pierwotny wpis, zastępując go takim wytłumaczeniem.

fot. X

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo