reklama

Niezwykłe gesty niezwykłego piłkarza Lecha Poznań. Co one oznaczają?

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Niezwykłe gesty niezwykłego piłkarza Lecha Poznań. Co one oznaczają? - Zdjęcie główne
Autor: Kacper Paterski | Opis: Niezwykłe gesty piłkarza Lecha dostarczają mu super mocy?

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaWidok cieszącego się po golu Allahyara Sayyadmanesha w koszulce Lecha Poznań staje się już coraz częstszym widokiem. Piłkarz jednak przyciąga uwagę nie tylko swoimi rewelacyjnymi akcjami, ale też... cieszynkami! Po trafieniach prezentuje bowiem oryginalne gesty, których znaczenie może zaciekawić kibiców. Za każdym z dotychczasowych, które zaprezentował podąża pewna historia.
reklama
reklama

Nowy piłkarz Lecha czerpie inspiracje z kultowej mangi

Jedną z najłatwiejszych do rozszyfrowania cieszynek Allahyara Sayyadmanesha jest ta, w której zawodnik siada "po turecku" i obie swoje dłonie składa w charakterystyczny sposób, imitując stan medytacji. W rozwiązaniu zagadki o jaką postać chodzi pomaga sam zainteresowany publikując na swoim Instagramie podobiznę postaci, od której czerpał swoją inspirację. 

fot. Allahyar_Sayyadmanesh/Instagram

Cieszynka gwiazdy Lecha Poznań jest nawiązaniem do kultowej japońskiej mangi i anime "Naruto", w której to w prezentowany wyżej sposób przechodzi się w "Tryb Mędrca". Według tamtejszego kanonu, taki stan osiąga się korzystając z naturalnej energii wraz z normalną czakrą shinobi (połączenie siły fizycznej i duchowej) by maksymalnie wzmocnić od razu wszystkie swoje umiejętności.

reklama

Celem jest zwiększenie skuteczności bojowej poprzez wykorzystanie naturalnej siły otoczenia, otwierając nowe techniki i pozwalając im wzbogacić dotychczasowe metody walki czakrą senjutsu, która bazuje na połączeniu duchowości, fizyczności oraz natury. Skutkuje to tym, że użytkownik w "Trybie Mędrca" staje się szybszy, silniejszy, bardziej wytrzymały, a dodatkowo gwałtownie zwiększają się refleks i precyzja.

Najwyraźniej w przypadku Allahyara Sayyadmanesha działa to lepiej niż dobrze, ponieważ Irańczyk co mecz zaskakuje kibiców bramkami coraz to piękniejszej urody. Równocześnie na boisku czuje się jak ryba w wodzie w każdej sytuacji, niezależnie na jakiej pozycji występuje. 

Mam pokorę, ale też i świadomość swojej ogromnej siły. To przekaz Irańczyka?

reklama

Mimo wszystko "Alla" imituje swoimi gestami nie tylko pozytywne postacie, ale też i klasycznych antybohaterów. W jednym z meczów nawiązał swoją postawą do Akazy, a zatem jednego z głównych antagonistów popularnej serii anime i mangi "Demon Slayer: Kimetsu no Yaiba". Wspomniana postać to w istocie Demon Trzeciej Wyższej Księżyca, który za życia był utalentowanym artystą sztuk walki.

fot. Allahyar_Sayyadmanesh/Instagram

Akaza to uparty, surowy i żądny krwi wojownik, który pragnie walczyć z silnymi i nienawidzi słabych. Jego pogarda dla nich zrodziła się w wyniku otrucia jego nauczyciela i narzeczonej przez rywalizujące dojo, które nie było w stanie pokonać Akazy w uczciwej walce, gdy ten był jeszcze człowiekiem. Po uzyskaniu postaci demona zaczęła go cechować nieprawdopodobnie szybka regeneracja oraz dynamika w walce. Jak łatwo się domyślić, dysponuje ogromną, nadludzką siłą oraz wytrzymałością, będąc odpornym nawet na dekapitację.

reklama

Pozycja, którą demon przyjmuje w powyższym filmie i na fotografii to jeden z jego najbardziej rozpoznawalnych ruchów, bazujący na kompasie w kształcie płatka śniegu z liczbami od 1 do 12. Ta technika pozwala Akazie wyczuwać "Ducha Walki" przeciwnika. Dzięki temu jest w stanie określić siłę każdego na pierwszy rzut oka, przewidzieć, gdzie i jak jego przeciwnicy go uderzą oraz dostrzegać, gdzie znajdują się słabości jego celu i instynktownie w nie celować. Kluczowa jest też igła jego kompasu, bowiem pozwala mu reaktywnie dostosowywać się do ataków przeciwnika, ucząc się przewidywać ich techniki i formy ataku, a nawet uderzać z równą dokładnością w czasie.

Co ciekawe jego obsesyjna pogoń za siłą jest spowodowana tym, że w głębi duszy pragnienie pomagać swoim bliskim najbardziej jak tylko może, lecz ta potrzeba została siłą rzeczy wypaczona przez przemianę w demona. Warto wspomnieć, że w walce cechuje go ogromny szacunek do silniejszych rywali. Każdy cios, który zadawał mu przeciwnik wzbudzał u niego fascynację, ale nie z powodu masochizmu, lecz z prawdziwego podziwu dla ich umiejętności. Szacunek Akazy objawiał się poprzez komplementy oraz żądanie poznania ich imion za wszelką cenę.

Od gwiazdy do wroga. Lechita potrafi nałożyć maskę złoczyńcy

Allahyar Sayyadmanesh zdaje się szczególnie fascynować antagonistami, bo grając dla Lecha Poznań naśladował także innego z nich, a mianowicie Ryomena Sukunę, który odgrywa główną rolę w bardzo popularnym anime Jujutsu Kaisen. Postać tą określa się mianem „Króla Klątw”, a gest, który wykonuje piłkarz razem z tym złoczyńcą na poniższej fotografii przedstawia moment układania znaku pieczęci Mudra Enma-ten, służącego do aktywacji techniki Rozszerzenia Domeny: Złowroga Świątynia. 

Należy tutaj wspomnieć, że w rzeczywistości, w której pojawia się Sukuna najpotężniejsi wojownicy potrafią urzeczywistnić swoją duszę i umysł w przestrzeni wokół siebie. Tym samym tworzą oni własny „świat” lub arenę walki. Gdy użytkownik wkracza w ten tryb, wszystkie jego umiejętności nabierają wręcz boskiej mocy, a przeciwnik zostaje zablokowany w przestrzeni narzuconej przez rywala.

Inaczej rzecz ujmując, "Złośliwe Sanktuarium" otacza przestrzeń bez zamykania jej ścianami. W przypadku "Króla Klątw" symbolizuje absolutną pewność siebie, kataklizm i bezwzględność. Takim gestem Irańczyk w Lechu Poznań zdaje się przekazywać: "Ten stadion, to boisko to jest moje terytorium. Gramy na moich zasadach, bo wszedłem w swoją strefę, w której jestem nietykalny".

fot. Allahyar_Sayyadmanesh/Instagram

Wspomniana technika, którą widzimy na zdjęciu sprawia, że wokół Sukuny tworzy się buddyjska świątynia ozdobiona czaszkami. Przeciwnik, który się w niej znajdzie zostanie bezlitośnie rozcięty aż pozostanie z niego tylko pył. Złoczyńca stosuje w tym przypadku dwa rodzaje ataków tnących: Cleave i Dismantle. 

Zniszczenie domeny czyli świata otaczającego rywala "Króla Klątw" jest praktycznie niemożliwe do zrealizowania. Jedynym sposobem jest wyłączne zranienie Sukuny do tego stopnia, że ten nie będzie już mógł utrzymać "Złośliwego Sanktuarium". Wspomnijmy tutaj, że jest to prawdopodobnie najsilniejsze rozszerzenie w całej serii. Do tego warto też dodać, że dochodzą również inne techniki, którymi włada Ryomen Sukuna takie jak: Ogromna przeklęta energia, Czarny Błysk oraz Odwrócona przeklęta technika.

Sayyadmanesh zagrał w Lechu Poznań ledwie kilka spotkań, ale pokazał, że potrafi na nim wcielać się w rolę złoczyńcy i dążyć do zwycięstwa za wszelką cenę. Dał to do zrozumienia już chociażby podczas starcia z Piastem Gliwice, kiedy to w drodze do sukcesu zdołał bez wahania zażegnać niebezpieczeństwo na boisku, wybijając z pełnym impetem piłkę prosto w ławkę rezerwowych gości.

To oczywiście wywołało gigantyczne zamieszanie i wściekłość przeciwników na co Allahyar zareagował jedynie... gestem uciszającym. Potem co prawda po końcowym gwizdku przeprosił poszkodowanego za całe zajście, ale obserwatorzy tamtego zdarzenia wyraźnie dostrzegli, że za twarzą roześmianego, pokojowego skrzydłowego może skrywać się jeszcze jedno oblicze.

Gest-wizytówka łączy w sobie cechy osobowości zawodnika

W przypadku cieszynek "Alli" najciemniej jest pod latarnią, bowiem paradoksalnie najtrudniej było rozwikłać gest, który piłkarz wykonuje regularnie, po każdym zdobytym golu. Mowa o sytuacji, w której "Alla" układa palce w taki sposób, by jeden kciuk znajdował się na górze, a drugi na dole tworząc swoiste lustrzane odbicie dwóch "lajków".

fot. Allahyar_Sayyadmanesh/Instagram

Finalnie sam zainteresowany zdradził po meczu z Klaksvik, że jest to najzwyczajniej w świecie odniesienie do... yin i yang. To najlepiej podsumowuje to, że piłkarz łączy w sobie skrajnie różne energie. Potrafi ze stoickim spokojem wywiązywać się ze swoich zadań, będąc w pełni skupionym niczym w trybie zen tak jak oglądaliśmy to w rywalizacji z Thun, a przykładowo przeciwko Gliwiczanom niespodziewanie budzi w sobie ukrytą bestię gotową walczyć wszelkimi dostępnymi środkami o swój sukces.

Efekt pracy Sayyadmanesha w każdej z tych sytuacji jest mimo wszystko taki sam czyli radość kibiców na trybunach i pozytywny wpływ na działanie zespołu. 

Rozwiń
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo