Regres formy w Lechu Poznań. Młody piłkarz odszedł poszukując minut i doświadczenia
Odejście Maksymiliana Pingota z Lecha Poznań do Górnika Zabrze miało być dla niego ważnym krokiem w stronę zwiększenia liczby minut na boisku. 22-letni stoper Kolejorza w poprzedniej kampanii tylko siedem razy zameldował się w meczu Ekstraklasy z czego tylko raz zaczął go w podstawowym składzie. Dwa razy wchodząc z ławki spędził na boisku 45 minut, ale poza tym zaliczał epizodyczne występy w rozgrywkach ligowych. Szanse na dłuższą grę otrzymał także w Pucharze Polski w przegranym starciu z Resovią Rzeszów.Statystyki piłkarza mocno się obniżyły w kwestii udziału w meczach względem chociażby sezonu 2023/24, kiedy to w Ekstraklasie rozegrał 15 spotkań i odnotował w sumie ponad 1200 minut. To wszystko miało jednak miejsce na wypożyczeniu w Stali Mielec. Grając dla nowego zespołu w rundzie wiosennej stał się jego fundamentalną postacią, opuszczając tylko trzy mecze, grając w pozostałych 13 w pełnym wymiarze czasowym. Dla porównania jesienią w Lechu na boisku w Ekstraklasie pojawił się zaledwie dwa razy na 15 i 29 minut.
Pingot przy Bułgarskiej nie był w stanie wskoczyć na stałe do pierwszego składu i ugruntować tym samym swojej pozycji. Zaliczał epizodyczne występy w europejskich pucharach i rozgrywkach krajowych, co z pewnością nie było kierunkiem, jaki chciał obrać w swojej karierze. Zmiana barw klubowych na zasadzie transferu definitywnego była w pełni zrozumiałym i naturalnym ruchem. Na usługi stopera latem 2025 roku skusił się Górnik Zabrze, który poprzedni sezon zakończył na dziewiątym miejscu w tabeli PKO BP Ekstraklasy.
Wychowanek Lecha nie przebił się w nowym klubie. Szans na grę poszuka na zapleczu Ekstraklasy
Niestety również i w drużynie trenera Michala Gasparika sytuacja Maksymiliana Pingota była daleka od idealnej. Duet stoperów Górnika Zabrze złożony z Josemy i Janickiego był praktycznie nieusuwalny w związku z czym wychowanek Kolejorza zmuszony był zbierać minuty w końcówkach spotkań po wejściach z ławki. Piłkarz do 5 grudnia, a tym samym ostatniego meczu rundy jesiennej w ramach rozgrywek Ekstraklasy, ani razu nie przebił pułapu chociażby 30 rozegranych minut w meczu ledwo przekraczając 20.Dość powiedzieć, że w pierwszych 15 kolejkach PKO BP Ekstraklasy spędził na boisku w sumie 18 minut, wchodząc na zaledwie 60 sekund przez cztery mecze z rzędu. W podstawowym składzie w pełnym wymiarze czasowym zagrał tylko z Lechią, a Gdańaszczanie rozbili wtedy Górnik aż 5:2. Pingotowi nieco lepiej powodziło się w Pucharze Polski, gdzie z rezerwami Legii zagrał całą drugą połowę, a z Lechią w 1/8 finału ponownie spędził na boisku cały mecz.
Nieco ponad 300 minut na boiskach Ekstraklasy i w Pucharze Polski, nie licząc rozgrywek Betclic 3. ligi, jasno pokazywało, że Pingot wciąż nie trafił w docelowe miejsce. Wczoraj potwierdzono, że piłkarz ponownie zmienił klub, a został nim ŁKS Łódź. Zawodnik trafił tam w ramach półrocznego wypożyczenia, chcąc rzecz jasna odbudować swoją formę. Jego nowy zespół zajmuje obecnie 11. miejsce w Betclic 1. lidze, dysponując przeciętną, dziesiątą najszczelniejszą obroną tych rozgrywek. Straciła ona na ten moment 29 goli w 19 meczach.
W nowym klubie piłkarz niczego nie otrzyma na tacy. To dlatego zdecydowano się na jego przyjście
Trzyosobowy blok obronny w ŁKS-ie jest dość jasno wykrystalizowany. Pewną pozycję w ostatnim czasie mają tam Rudol, Craciun i Kupczak, a Maksymilian Pingot będzie miał za zadanie podnieść poziom rywalizacji. Dyrektor sportowy ŁKS-u - Radosław Mozyrko - już na wstępie przygody stopera w łódzkim klubie zaznaczył, że nie gwarantuje mu pewnego miejsca w wyjściowych jedenastkach. 22-latek będzie musiał sobie wywalczyć pozycję w składzie.
- Wypożyczenie Maksa do końca sezonu jest dla nas ruchem stricte sportowym. Szukaliśmy zawodnika, który zwiększy nasze pole manewru taktycznego, przede wszystkim na pozycji pół lewego środkowego obrońcy. Po przejściu na grę trójką z tyłu musieliśmy powiększyć liczbę obrońców w kadrze oraz wzmocnić rywalizację na środku obrony. Wierzymy, że Maks szybko zaadaptuje się do naszych zasad gry i podniesie jakość rywalizacji w defensywie – powiedział Radosław Mozyrko, dyrektor sportowy ŁKS-u.
Dla Maksymilian Pingota przyjście do ŁKS-u Łódź będzie nie tylko okazją do częstszej gry, ale przede wszystkim pokazania swojej użyteczności dla Górnika Zabrze. Poziom rywalizacji na środku obrony w jego niedawnym klubie znacząco się zwiększył po tym, gdy zatrudniono tam Pawła Bochniewicza. Dla trenera Gasparika to oczywiście powód do zadowolenia jednak sytuacja Maksymiliana Pingota w nowym sezonie może być w związku z tym wyjątkowo trudna, jeśli nie uda mu się wykorzystać szansy w ŁKS-ie Łódź.
Zawodnik sprawdził się już na zapleczu Ekstraklasy w sezonie 2022/23 w barwach Odry Opole, kiedy na wiosnę stał sę jej podstawowym obrońcą. Każdy z jedenastu meczów rozegrał tam w pełnym wymiarze czasowym.
Komentarze (0)