reklama

Piłkarz Lecha Poznań wzmocni rywala w Ekstraklasie? To szansa na odzyskanie zagubionej formy!

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Piłkarz Lecha Poznań wzmocni rywala w Ekstraklasie? To szansa na odzyskanie zagubionej formy! - Zdjęcie główne
Autor: Przemysław Szyszka | Opis: Lech Poznań wkrótce może na stałe stracić młodzieżowego zawodnika.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaTransfery przychodzące to nie jedyny temat, jaki zaprząta obecnie głowy działaczy pionu sportowego Lecha Poznań. Przed nimi wciąż znajduje się trudne zadanie w kontekście znalezienia właściwych klubów dla zawodników, z którymi Kolejorz nie wiąże obecnie żadnej przyszłości. Wczoraj wieczorem do mediów wypłynęły pierwsze konkretne informacje na temat nowego kierunku kariery jednego z graczy.
reklama
reklama

Niespełniony talent Lecha trafi wreszcie we właściwe miejsce?

Wciąż nie poznaliśmy informacji na temat tego, jaki los w najbliższej przyszłości czeka Bryana Fiabemę oraz Iana Hoffmanna. Zdecydowanie więcej wiadomo póki co odnośnie sytuacji Filipa Szymczaka. Jak się okazuje, jego rozczarowujący epizod w Charleroi nie zaszkodził poważnie jego pozycji na rynku transferowym. Tomasz Włodarczyk z "Meczyków.pl" poinformował wczoraj wieczorem o tym, że poważnie zainteresowane usługami wychowanka Lecha Poznań jest Zagłębie Lubin. Temat jego przenosin jest na tyle zaawansowany, że obecnie ustalane są ostatnie kwestie, w tym m.in. długość kontraktu.

Rozwiń

Drużyna trenera Leszka Ojrzyńskiego ma za sobą udany sezon. Przez dłuższy czas "Miedziowi" utrzymywali się nawet w topowej trójce PKO BP Ekstraklasy, ale ostatecznie po nieprzekonującej końcówce sezonu wylądowali na siódmej lokacie. Niemniej, z pewnością stanowili jedną z największych niespodzianek w poprzednich rozgrywkach, a Filip Szymczak ma szansę trafić do projektu, któremu bliżej w tym momencie do progresu niż regresu. Wyniki osiągane przez młodych piłkarzy w ofensywie jak Marcel Reguła, a wcześniej także Kajetan Szmyt czy nawet Tomasz Pieńko wskazują na to, że Szymczak ma szansę na to, by dobrze się odnaleźć w Lubinie.

reklama

Nadzieje wychowanka Lecha Poznań na dobry ruch potęguje też fakt, iż w formacji ofensywnej panuje dość komfortowa sytuacja w kontekście konkurencji. Napastnik rywalizowałby o minuty z zawodnikami, którym jest daleko do czołówki PKO BP Ekstraklasy. Levente Szabo zdobył w minionych rozgrywkach trzy gole, a Michalis Kosidis sześć. To oczywiście nie oznacza, że Filip Szymczak z miejsca stałby się bezkonkurencyjnym graczem i bez problemu przejąłby pozycję napastnika, ale próg rywalizacji o pierwszy skład znajdowałby się na o wiele dogodniejszym poziomie niż chociażby w Lechu czy Charleroi.

Rozwiń

Nie jest jednak wcale z góry przesądzone, że Leszek Ojrzyński będzie wystawiać Szymczaka na pozycji napastnika. Piłkarz jest na tyle wszechstronny, że z pewnością mógłby występować jako jedna z "dziesiątek", a może i przede wszystkim jako prawy skrzydłowy. To właśnie tam piłkarz potrafił najbardziej uwypuklać swoje atuty. Na uwagę w szczególności zasługuje jego gra bez piłki, pressing, umiejętności w operowaniu futbolówką i dobra fizyczność. Tuż przed odejściem do Charleroi Filip Szymczak zyskiwał coraz większą sympatię w związku ze swoją walecznością. 

reklama

Rok do zapomnienia. Piłkarz Lecha został wrzucony w spiralę chaosu

Teraz jednak po etapie w Belgii piłkarz zdecydowanie musi odżyć i pokazać się z dobrej strony, by mieć nadzieję na obranie lepszego kierunku w karierze. Epizod w Charleroi bardzo mocno podkopał pozycję gracza Lecha Poznań. Kiedy jego trenerem był Rik de Mil piłkarz nie otrzymywał szansy na grę w dłuższym wymiarze czasowym, ale przynajmniej regularnie grał od 8 do około 20 minut w meczach. Piłkarz stopniowo zyskiwał na znaczeniu aż do momentu pojawienia się w klubie Hansa Cornelisa, który zastąpił poprzedniego szkoleniowca. 

Napastnik wraz z nadejściem grudnia natychmiast trafił na ławkę rezerwowych, będąc do niej przyspawanym przez większość czasu. Na wiosnę zagrał w sześciu z dziesięciu meczów sezonu zasadniczego, ale znów wchodził tylko z ławki na ostatnie 10-20 minut. Na domiar złego nie dawał od siebie żadnych liczb, gdy drużyna go potrzebowała. Szymczak nie sprawdził się w roli jokera, a Charleroi przegrało wtedy wszystkie mecze poza jednym, gdzie padł remis.

reklama

Faza play-off nie wymaga większego komentarza. Napastnik rozegrał tam trzy mecze z dziesięciu i spędził w sumie na boisku... 20 minut. Jego drużyna znów nie wygrała żadnego meczu, w którym piłkarz pojawił się na boisku. Zamiast tego dwa razy oddawała komplet punktów i raz odnotowała remis. Dziewiąte miejsce nie przyniosło Charleroi gry w Lidze Konferencji Europy, a Filip Szymczak powrócił do kraju po roku z dorobkiem zero goli, zero asyst i ledwie 259 minut w 16 meczach. Biorąc pod uwagę te wyniki, Zagłębie Lubin w teorii wykazuje się sporą odwagą decydując się na zatrudnienie człowieka po jednym z najgorszych sezonów w karierze. 

Należy jednak pamiętać, że tam Filip Szymczak miał wyjątkowo dużą konkurencję praktycznie na każdej pozycji. W ataku rywalizował z czołowym strzelcem klubu Aurelienem Scheidlerem, który był drugim najlepszym strzelcem Charleroi z dorobkiem siedmiu trafień. Na lewym skrzydle występował lider w kontekście skuteczności Parfait Guiagon z ośmioma golami na koncie. Prawy bok boiska obstawił natomiast Antoine Bernier, który był pewniakiem do pierwszego składu z trzyletnim doświadczeniem. Na dziesiątce rządził za to Patrick Pflucke, który odnotował tam siedem asyst w sezonie. Szymczak w Charleroi był po prostu skazany na pożarcie na jakimkolwiek froncie.

Lech przed ostatnim dzwonkiem na zarobienie przyzwoitych pieniędzy na swoim wychowanku

Jeśli Zagłębie Lubin zapewni Szymczakowi korzystne warunki do rywalizacji i przede wszystkim regularne minuty, powinno mieć sporo pociechy z 24-letniego napastnika Lecha Poznań. "Miedziowi" mieli go na radarach już rok temu, ale wtedy konkretniejszy na rynku okazał się GKS Katowice. To właśnie w tej organizacji w sezonie 2021/22 Szymczak pokazał, że potrafi sobie radzić naprawdę nieźle na boiskach w Polsce. W Betclic 1. lidze ustrzelił 11 goli w 32 meczach, co było bardzo dobrym wynikiem

Problemy Filipa Szymczaka pojawiały się w zasadzie głównie wtedy, gdy obsadzano go w roli zmiennika, co piłkarz udowodnił w drugim rozdziale przygody z GKS-em Katowice. Piłkarz kiepsko zniósł przejęcie obowiązków Bergiera w końcówkach spotkań i między innymi z tego względu wziął się jego rozczarowujący wynik trzech goli w rundzie wiosennej sezonu 2024/25. Dwa z nich padły w momencie, gdy piłkarz wychodził w podstawowym składzie przeciwko Legii i Lechii. Swego czasu trener Rafał Górak widział w nim nawet przyszłego reprezentanta seniorskiej kadry Polski oraz wyjątkowo go przy tym komplementował. 

Lech Poznań tego lata znajduje się pod ścianą w sprawie Filipa Szymczaka. Za rok 30 czerwca wygaśnie jego kontrakt i Kolejorz nie zarobi na nim złamanego grosza, a przecież zainwestował w rozwój tego piłkarza 13 lat! To właśnie w 2013 roku piłkarz opuścił młodzieżówkę Warty Poznań i przeniósł się do Lecha Poznań. Z Bułgarskiej piłkarz wypłynął też na wody reprezentacyjne, bowiem często w biało-czerwonych barwach podbudowywał liczby w kiepskich momentach w piłce klubowej. Wypuszczenie za darmo gracza, który dla wszystkich drużyn Kolejorza rozegrał w sumie 183 mecze i zdobył 37 goli oraz 14 asyst będzie można uznać za swoistą porażkę.

Rozwiń

Wszystko jednak wskazuje na to, że dojdzie do happy-endu: Lech zarobi na piłkarzu jakiekolwiek pieniądze, Szymczak dołączy do klubu gdzie będzie mógł na nowo rozwinąć skrzydła, a samo Zagłębie umocni formację ofensywną doświadczony zawodnikiem skłonnym do dalszego rozwoju. Napastnikowi nie brakuje motywacji, co widzimy w jego social-mediach. Na prezentowanych przez siebie nagraniach haruje w pocie czoła na indywidualnych treningach zgłaszając gotowość do walki i eksponując pełną motywację. Tomasz Włodarczyk informuje, że Lech w obecnej sytuacji nie robi żadnych problemów w związku z przenosinami gracza.

Jeśli Kolejorzowi uda się wytransferować Filipa Szymczaka, będzie to trzecie odejście z Lecha Poznań. Wcześniej z klubem pożegnał się Antonio Milić na mocy wygasającego kontraktu, a także Kornel Lisman, który trafił do włoskiej Venezii za ok. 2,5 miliona euro.

Rozwiń
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo