reklama

Piłkarz Lecha Poznań znów czaruje. Będzie postrachem Aarhus również przy Bułgarskiej?

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Piłkarz Lecha Poznań znów czaruje. Będzie postrachem Aarhus również przy Bułgarskiej? - Zdjęcie główne
Autor: Kacper Paterski | Opis: Piłkarz Lecha Poznań przypomina, dlaczego Lecha zapłacił za niego duże pieniądze.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaTo dopiero początek sezonu, a w zespole Lecha Poznań już widać kilku zawodników, dla których obecna runda zmagań może się okazać wyjątkowo udana. Mowa tu nie tylko o rewelacyjnej dyspozycji graczy defensywnych jak Yegbe czy Mońka, ale również tych w ataku. Jeden z piłkarzy w tej formacji szczególnie wyróżnia się swoimi umiejętnościami, a drużyna Aarhus boleśnie się o tym przekonała. Dziś postanowił uchylić nieco rąbka tajemnicy swojej świetnej dyspozycji.
reklama

Kapitalne tygodnie Walemarka. Szwed udowadnia swoją dużą wartość dla drużyny

reklama

Patrik Walemark to piłkarz, który póki co zdaje się wnosić najwięcej konkretów do fazy ofensywnej tegorocznej drużyny Lecha Poznań. Szwed skorzystał na braku Alego Gholizadeha i stracie Taofeeka Ismaheela, stając się pierwszym wyborem na pozycji prawego pomocnika. Widać jednak, że jego obecność w wyjściowych składach nie wynika z braku laku, a młody skrzydłowy podtrzymuje wysoką dyspozycję z końcówki poprzedniego sezonu. Wtedy to w ostatnich dwóch meczach z Wisłą Płock i Radomiakiem odnotował po jednym golu. 

Rozwiń

Były piłkarz Feyenoordu pokazuje na boisku na wstępnym etapie sezonie ciągły głód gry oraz sporo waleczności. Na boisku swoją postawą nieustannie szuka kontaktu z futbolówką, stara się przejmować większą odpowiedzialność za przebieg akcji i wychodzi mu to bardzo dobrze. W superpucharowym starciu z Górnikiem Zabrze zobaczyliśmy próbkę jego umiejętności w postaci asysty, a także 9/14 celnych podań na połowie przeciwnika. W oczy rzucała się jego duża dynamika, a po meczu przyznaliśmy mu notę "7" w dziesięciostopniowej skali. 

reklama

- Bardzo solidne zawody w wykonaniu szwedzkiego skrzydłowego. Udany występ okrasił znakomitą asystą przy trafieniu Antoniego Kozubala w 27. minucie spotkania - świetnie urwał się pilnującemu go obrońcy, wpadł z piłką w pole karne, a następnie wyłożył ją 21-letniemu pomocnikowi, który doprowadził do wyrównania. Kilka chwil później sam mógł wpisać się na listę strzelców, lecz jego groźne uderzenie z dystansu poszybowało ponad poprzeczką. W 65. minucie został zmieniony przez Leo Bengtssona - pisaliśmy po zdobyciu Superpucharu Polski.

Przeciwko Aarhus było jeszcze lepiej. Portal Sofascore ocenił jego występ na 8,9 punktów - najwyższy spośród wszystkich graczy na placu boju. Walemark wyglądał w tamtym meczu kapitalnie w ofensywie nie tylko ze względu na dwie bardzo ważne bramki, ale też być może głównie ze względu na rolę, jaką odgrywał w prowadzeniu akcji skrzydłem. To on stanowił motor napędowy ataków Kolejorza urywając się skrzydłem, korzystając z długich piłek na dobieg i agresywnie wchodząc w pole karne dzięki kapitalnemu dryblingowi. 

reklama
Rozwiń

Piłkarz nie wziął jeńców w pojedynku w Randers. Oddał cztery strzały na bramkę, zanotował 13/14 celnych podań na połowie przeciwnika i w ciągu nieco ponad godziny 11 razy zabierał się z piłką do ataku. Co prawda Gift Links - największa gwiazda Aarhus - miała osiem więcej takich akcji, ale bezsprzecznie Walemark zachwycił swoim występem obserwatorów tego spotkania. 

- Szwed świetnie radził sobie z piłką przy nodze - i to pomimo faktu, że zawodnicy mistrza Danii robili wszystko, by maksymalnie utrudnić mu rozwinięcie skrzydeł. Jeszcze przed przerwą oddał trzy strzały na bramkę Aarhus, a w 42. minucie udało mu się wpisać na listę strzelców po świetnej, dwójkowej akcji z Kozubalem. 23 minuty później zapisał na swoim koncie dublet, tym razem wykorzystując fantastyczne zagranie Luisa Palmy. Chwilę później jego miejsce na placu gry zajął Leo Bengtsson. Były piłkarz Feyenoordu był zdecydowanie najlepszym zawodnikiem Lecha Poznań w wyjazdowym starciu z Aarhus - pisaliśmy o nim przyznając mu najwyższą notę "9".

reklama

Walemark mówi o tym, co pomaga mu rosnać formą. "To oni doprowadzali mnie do takich sytuacji"

Skrzydłowy przypomina kibicom Lecha, dlaczego jeszcze niedawno w styczniu 2025 roku Kolejorz zapłacił za niego Feyenoordowi 1,8 miliona euro. Dziś przed rewanżem z Aarhus Walemark zdradzał nieco więcej szczegółów na temat tego, co sprawia, że tak dobrze wszedł w ten sezon i dlaczego w meczu przeciwko Duńczykom pokazał się z tak zjawiskowej strony. 

- Trudno powiedzieć, co złożyło się na tamten mecz. To ciężka praca, ale też zazwyczaj te europejskie mecze są inne od tych w Ekstraklasie. Są między innymi bardziej otwarte, a przebieg tamtego meczu pasował pod moje umiejętności. Oczywiście to zawsze bardzo fajnie zdobyć dwa gole. Nie śledziłem innych statystyk, ale to efekt ciężkiej pracy i zaufania kolegów do moich umiejętności. To oni doprowadzali mnie do takich sytuacji - stwierdził Patrik Walemark. 

Widać, że zawodnikowi bardzo sprzyja możliwość przepracowania z drużyną pełnego, letniego obozu przygotowawczego. W swoim pierwszym sezonie trafił do drużyny bardzo późno, bo dopiero w końcówce sierpnia, a w zeszłym roku zmagał się z ciężkim urazem, który wyłączył go z gry. Teraz piłkarz może wreszcie rozwinąć skrzydła i widzimy to teraz w najlepszym możliwym wydaniu.

- Mamy swoją bazę, na której chcemy budować i na podstawie której chcemy grać tak jak dotychczas w każdym meczu. Mamy plany meczów na różnych przeciwników, ale ostatecznie chodzi o to, żebyśmy zaprezentowali się tak jak każdy z nas tego po sobie oczekuje. Celem jest osiągnięcie właściwej jakości i intensywności, którą wiemy, że posiadamy. To powinno być jutro kluczowe - zadeklarował szwedzki skrzydłowy. 

Mecz z Aarhus rozpocznie się już jutro o godzinie 19:00 przy Bułgarskiej, a Kolejorz przystąpi do tego spotkania z przewagą trzech goli przy prowadzeniu 4:1. Patrik Walemark stwierdził mimo wszystko, że nie podchodzi do meczu jakby wszystko było przesądzone. Gdyby znajdował się na miejscu rywali, zrobiłby co w jego mocy, by odwrócić niekorzystny rezultat i do końca wierzyłby w zwycięstwo swojej drużyny nawet na obcej arenie przy tłumnie wypełnionym stadionie.

- Widzieliśmy dużo przykładów w historii piłki, kiedy to wysokie prowadzenie nie przesądzało o końcowym wyniku. W trakcie 180 minut wszystko może się wydarzyć. Oczywiście wiemy, jak dobrze potrafi zagrać nasz rywal i jak dobrym jest przeciwnikiem. Mamy do nich pełen szacunek, a my chcemy dać z siebie wszystko to, co najlepsze - poinformował Patrik Walemark przed rewanżem z Aarhus.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo