reklama

Piłkarze Lecha Poznań potwierdzili swoją niemoc w meczu z Arką. "Mogliśmy wyciągnąć z tego więcej"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Piłkarze Lecha Poznań potwierdzili swoją niemoc w meczu z Arką. "Mogliśmy wyciągnąć z tego więcej" - Zdjęcie główne
Autor: Jakub Wyderski | Opis: Piłkarze Lecha Poznań nie znaleźli sposobu na zapewnienie sobie zwycięstwa z Arka Gdynia.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaStrata punktów w meczu z Arką Gdynia może słono kosztować podopiecznych Nielsa Frederiksena na finiszu obecnego sezonu PKO BP Ekstraklasy. Mistrzowie Polski zaliczyli niespodziewane potknięcie i co najgorsze nie potrafili wskazać po meczu, co zdecydowało o tym, że po serii świetnych meczów nieoczekiwanie zaprezentowali pod polem karnym swoich przeciwników niemalże całkowitą niemoc. Piłkarze Lecha Poznań równocześnie jednak nie obawiają się tego, że ich kolejni rywale pójdą w ślady arkowców w kontekście stylu gry.
reklama

Arka wykonała wyjątkowo trudną misję. "Wszyscy wiedzą, jak gramy"

reklama

Piłkarze Lecha Poznań mieli powody do tego, by po piątkowym meczu odczuwać smutek i frustrację. Jak informował po meczu Bartosz Mrozek, w szatni panowała cisza, co dość dosadnie nawiązuje do szoku, jaki odczuwała społeczność Kolejorza po piątkowym starciu. Gospodarze podzielili się punktami, mimo, iż górowali nad Arką Gdynia w niemal każdej statystyce z wyjątkiem tej najważniejszej, dotyczącej zdobytych goli. Słowa golkipera jasno wskazują na duży niedosyt po tej rywalizacji.

- Brak zwycięstwa dla Lecha to zawsze rozczarowanie, dlatego chcieliśmy uzyskać pełną pulę. Szczególnie, że przydałyby nam się te trzy punkty zresztą jak co tydzień, ale czuję, że mogliśmy wyciągnąć z tego więcej - stwierdził Bartosz Mrozek, bramkarz Lecha Poznań. 

reklama

Bramkarz Lecha nie napracował się zbyt wiele w piątkowy wieczór, ale i tak finalnie musiał wyjmować piłkę z siatki po zaledwie drugim strzale Arki Gdynia w trakcie 50 minut gry. Mrozek zgodził się po spotkaniu z tym, że akcji ofensywnych rywali było tyle, co nic, ale przy tym wyraził się z szacunkiem o ich postawie w defensywie. Rywale bronili dzisiaj dostępu do własnej bramki z pełnym poświęceniem, a to wszystko za sprawą zagrożenia spadku do Betclic 1. ligi. Sukces Arki może gruntownie przyczynić się do tego, że kolejni dwaj rywale Lecha Poznań pójdą w jej ślady, ale Bartosz Mrozek wcale nie traktuje tej opcji jako oczywistego przepisu na ich zwycięstwo.

- To nie jest pierwszy mecz sezonu, żebyśmy mówili, że ktoś nas odkrył. Wszyscy wiedzą, jak gramy, jaki mamy styl i różnie do tego podchodzą. Niektórzy nas pressują, a inni stoją nisko - każdy ma swoją dowolną taktykę - mówił Bartosz Mrozek.

reklama

Słowa Jędrzeja Grobelnego - bramkarza Arki Gdynia - jasno potwierdzają to, że piłkarze Lecha Poznań mieli wszystko w swoich nogach. Zespół trenera Dariusza Banasika był przygotowany na to, by cierpieć przy Bułgarskiej i walczyć za wszelką cenę, by przede wszystkim nie przegrać tego spotkania. Ich plan udało się zrealizować i w pewnym momencie po golu na 1:0 wydawało się, że sensacyjnie mogą sięgnąć nawet po pełną pulę! Ostatecznie, mimo remisu, członkowie zespołu nie kryli satysfakcji z powodu pokazu swoich umiejętności, czego nie można powiedzieć o gospodarzach

- Przed meczem wiedzieliśmy, jak to wszystko będzie wyglądało. Byliśmy na to gotowi. Wiedzieliśmy, że musieliśmy zostawić na boisku dużo serca, aby jakikolwiek punkt wywieźć. Cieszę się, że nam się to udało i jestem dumny ze swojej drużyny (...) Zagraliśmy ten mecz bardzo mądrze, wiedzieliśmy jakie Lech ma atuty, jakie mamy problemy i udało się - podsumował przebieg spotkania Jędrzej Grobelny, bramkarz Arki Gdynia. 

reklama

Piłkarze Lecha zawiedli pod polem karnym Arki. Walemark potwierdził to, co wszyscy widzieli

Nieco więcej światła na problemy Kolejorza w piątkowym meczu rzucił Patrik Walemark, który stanowił motor napędowy ofensywnych akcji swojej drużyny. Wykonał on aż 31 celnych podań na 38 możliwych z czego trzy z nich szczególnie dostarczyły problemów rywalom. Do tego wszystkiego dołożył od siebie cztery strzały na bramkę, z których dwa okazały się celnymi. To jednak okazało się niewystarczające do tego, by zapewnić swojej drużynie trzy punkty. Szwed jako pierwszy zwrócił uwagę na to, że Kolejorz nie zaprezentował w starciu z Arką Gdynia najwyższej jakości po swojej stronie.

- Widziałem statystyki po tym spotkaniu, ale myślę, że nie osiągnęliśmy dzisiaj swojego najwyższego poziomu, który prezentowaliśmy w ostatnich meczach. Byliśmy dzisiaj nieco nieporadni z piłką i traciliśmy ją zbyt łatwo, ale mimo to mieliśmy dziś okazje, żeby wygrać ten mecz. Nie skorzystaliśmy z nich - zaznaczał po meczu Patrik Walemark, skrzydłowy Lecha Poznań.

Piłkarska jakość to słowo klucz w kontekście meczu z Arką Gdynia. Patrik Walemark przyznał po spotkaniu, że istotnie zespół miał wszystkie karty po swojej stronie, ale bez możliwości zaprezentowania najwyższej możliwej jakości, zwyczajnie nie było mowy o zwycięstwie Lecha Poznań. W całej tej sytuacji najbardziej może rozczarowywać fakt, iż nie wiadomo dokładnie, co stoi za tymi spadkami jakości i zróżnicowanymi meczami, w których Lech potrafi zagrać koncert z Legią Warszawa, żeby potem mierzyć się z własnymi ograniczeniami w starciu z przedostatnią drużyną Ekstraklasy. 

- Wszystko opierało się na naszej własnej jakości. Przeciwko Arce Gdynia grało się oczywiście ciężko, ale jeśli osiągnęlibyśmy dzisiaj nasz topowy poziom i dysponowali większą jakością, mogliśmy dzisiaj sięgnąć po więcej (...) Nie wiem, dlaczego tak to wszystko dziś wyglądało i dlaczego nie osiągnęliśmy naszego najwyższego poziomu. Nie mogliśmy złapać naszego rytmu w grze - stwierdził Patrik Walemark. 

Po meczu z Arką Gdynia atmosfera w szatni bez wątpienia nie należała do najlepszych, ale to nie oznacza mentalnego załamania w zespole Kolejorza. Cel wciąż jest jasny, a presja i towarzyszące przeciwności losu nie podcinają skrzydeł piłkarzom Lecha na dwie kolejki przed końcem. Każdy jednak wie, że przy obecnej formie Górnika Zabrze, który nieustannie znajduje się tuż za plecami mistrza kraju, margines błędu staje się coraz mniejszy. Obecnie podopieczni Nielsa Frederiksena nie mogą już sobie pozwolić na potknięcie i są tego w pełni świadomi. Jednak cytując Bartosza Mrozka, lechici mają "spokój grabarza" w kontekście kolejnych rozstrzygnięć w walce o mistrzostwo.

- Wiemy, że wszystko jest w naszych rękach. Wszyscy w szatni zdajemy sobie sprawę z tego, że prezentując najwyższy poziom w naszej grze, jesteśmy w stanie rozwiązać każdy problem na boisku. To tylko jeden mecz, a teraz mamy tydzień na przygotowania do kolejnego - poinformował szwedzki skrzydłowy.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo