reklama

Piłkarze Warty nie dali się zatopić w Kaliszu. Cudowny gol uświetnił trudny mecz

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Piłkarze Warty nie dali się zatopić w Kaliszu. Cudowny gol uświetnił trudny mecz - Zdjęcie główne
Autor: Jakub Wyderski | Opis: Warta wymęczyła zwycięstwo w starciu z KKS-em Kalisz.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaNiedzielny mecz Warty Poznań z KKS-em Kalisz zdecydowanie nie zachwycił obserwatorów tego widowiska, ale z pewnością jego rozstrzygnięcie ucieszyło sympatyków Zielonych. Goście być może nie zachwycili grą tak jak w meczu z Sandecją, lecz przede wszystkim zapewnili sobie bezcenne trzy punkty. Podopieczni Macieja Tokarczyka wciąż są nieomylni i znów obejmują dogodną pozycję do wejścia do Betclic 1. ligi.
reklama

Warta skruszyła mur KKS-u. Wysiłki Zielonych zostały nagrodzone 

KKS Kalisz nie zawiesił swoim przeciwnikom poprzeczki zbyt wysoko na początku pierwszej połowy koncentrując się przede wszystkim na obronie dostępu do własnej bramki. Blok defensywny był nisko ustawiony i w związku z tym Warta Poznań zmuszona była do gry w ataku pozycyjnym. Zieloni kontrolowali przebieg spotkania, a wynik zależał w zasadzie od inteligencji zawodników w rozegraniu. Piłkarze trenera Tokarczyka wybierali głównie między podaniami między liniami, a indywidualnymi rajdami. 

reklama

Gospodarze byli jednak wyjątkowo czujni i nie mylili się w swoich odbiorach. Piłkarze KKS-u Kalisz mieli jednak duże problemy z przedarciem się na połowę rywala, gdyż świetny pressing warciarzy zmuszał ich do błędów. Impas trwał i niewiele wskazywało na to, że drużyna trenera Artur Derbin miałaby jakkolwiek pęknąć. Warta Poznań trzymała rywali w ich polu karnym, ale równocześnie prezentowali oni na tyle zwartą formację defensywną, że zupełnie nie dało się znaleźć luki w ich szeregach.

Kolejne pomysły Zielonych nie zdawały egzaminu, a zespół trenera Tokarczyka raz za razem uderzał głową w mur. Piłkarzom z Poznania pozostawało tylko wierzyć, że w końcu nastąpi "zmęczenie materiału" i mur Kaliszan w końcu zostanie przełamany za sprawą jednego, szczęśliwego momentu. Sami gracze KKS-u nie przysparzali swoim rywalom problemów, popełniając błędy w ataku i marnując okazje z powodu niewystarczającej jakości.

reklama

Pierwsza połowa mocno usypiała kibiców obu stron i jak widać odbiło się to także na obronie KKS-u Kalisz. Warciarze wykorzystali sytuację po przechwycie, gdy zespół gospodarze pozostał na połowie Zielonych i wyprowadził szybki kontratak bokiem boiska. Piłka trafiła w polu karnym do Filipa Walusia, który wypatrzył odsłoniętego Patryka Kusztala w polu karnym, a ten pewnie wykończył akcję. Były napastnik Zagłębia Lubin poradził sobie z kryciem dwóch obrońców i wreszcie na minutę przed przerwą przełamał żelazny blok defensywny KKS-u Kalisz, który znalazł się w dużych tarapatach.

Rozwiń

Warta oddała inicjatywę, ale nie zwycięstwo. Kaliszanie byli bezradni

Warta Poznań po powrocie na boisko zaskoczyła swoim ustawieniem na boisku. Przyjezdni zdecydowali się na na bardziej pragmatyczne podejście, próbując rozsądniej gospodarować swoimi wysiłkami. Role się odwróciły i to KKS Kalisz został zmuszony do gry po obwodzie oraz szukania luk w zwartym ustawieniu Zielonych. Podopieczni Macieja Tokarczyka zdecydowanie koncentrowali się na przeszkadzaniu w grze i wywieraniu presji na rywalach, którzy nie potrafili wykorzystać swojego utrzymania w pierwszym kwadransie drugiej połowy. 

reklama

Przyjezdni nie zamierzali się odsłaniać, stawiając na dalekie zagrania między liniami lub na skrzydła. Piłkarze Zielonych mieli przed sobą fantastyczną okazję na podwyższenie rezultatu na 2:0, ale genialne uderzenie piętą Szymanka z kilkumetrów obronił Krakowiak. Druga połowa układała się w sposób paradoksalny: Kaliszanie coraz częściej utrzymywali się przy piłce, ale to Warta Poznań sprawowała kontrolę nad przebiegiem spotkania. Gra Zielonych nie wyglądała najlepiej w kontekście rozegrania w ataku, ale to nie miało znaczenia skoro ich rywale mylili się na potęgę na połowie gości.

Warta nie wypracowywała sobie wielu okazji strzeleckich, ale w 76. minucie spotkania mogło być już spokojnie 3:0 po tym, gdy po Kacprze Szymanku pomylił się Michał Smoczyński. Rosły napastnik Warty otrzymał jeszcze lepszą okazję na gola, kiedy stanął oko w oko z Krakowiakiem, ale fatalnie pomylił się przy wykończeniu. Mówi się, że niewykorzystane okazje się mszczą, lecz w przypadku Zielonych to powiedzenie przyniosło kompletnie odmienny efekt.

reklama

W 83. minucie spotkania obłędnym uderzeniem bezpośrednio z rzutu wolnego popisał się Marcel Stefaniak. Wahadłowy Warty Poznań wrzucił golkiperowi KKS-u Kalisz piłkę za kołnierz z dobrych kilkudziesięciu metrów, stając się niespodziewanie kandydatem do zdobywcy gola miesiąca, rundy wiosennej, a może i sezonu. Gospodarze posiadali piłkę, prowadzili grę, ale nic im to nie dało ponownie w przypadku błysku geniuszu zawodnika Zielonych. Mecz w tamtej chwili został rozstrzygnięty, a Kaliszanie już do końca nie znaleźli sposobu na złamanie obrony przeciwników.

Warta nie potrzebowała wiele do wyprzedzenia Olimpii Grudziądz na trudnym terenie. Wystarczyły do tego: pewna obrona i niemalże maksymalna skuteczność w polu karnym. Tym samym na dwie kolejki przed końcem Zieloni wciąż są panami własnego losu, mając jeszcze większe szanse na uniknięcie baraży i bezpośredni awans do Betclic 1. ligi

 

KKS Kalisz - Warta Poznań 0:2 (0:1)

 

Gole: Kuszal 44., Stefaniak 83. - Warta

KKS: Krakowiak - Flak, Wypych, Derkacz, Grabowski - Putno, Paszkowski, Andruszko, Danielak (Janiak 69.) - Hirosawa (Zawistowski 46.), Jeleń (Zdybowicz 69.).

Warta: Przybylak - Lepczyński, Michalski, Avdieiev - Rychert, Niedzielski (Steblecki 58.), Kumoch, Stefaniak - Waluś (Smoczyński 67.), Szymanek - Kusztal.

Kartki:

Sędziował: Marcin Kochanek (Opole)

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo