Wielki rok Julii Przybył. Piłkarka seryjnie kolekcjonowała ważne osiągnięcia
Rok 2025 obfitował w wyróżnienia i wyjątkowe mecze w szczególności dla Julii Przybył. W pierwszej jego części 19-letnia zawodniczka Kolejorza wywalczyła wspólnie ze swoją drużyną historyczny awans do Ekstraligi i to ona zdobyła pierwszego gola w decydującym starciu z KKP Bydgoszcz. Zaledwie dzień później od tego wielkiego wydarzenia piłkarka... przystąpiła do matury! Jak sama stwierdziła zdała ją satysfakcjonująco choć ubolewała nad tym, że musiała rozegrać historyczny mecz w takim terminie, bowiem 4 maja nie mogła za bardzo świętować sukcesu na boisku.
- To było dla mnie ważne, że strzeliłam pierwszego gola. Poczułam jak kamień spada mi z serca, bo wiedziałam, że jak wyjdziemy na prowadzenie, to pójdzie już z górki i wygramy. Ta bramka dała nam spokój, mogłyśmy grać swoje bez żadnego stresu - wspomina kluczowe starcie z KKP Bydgoszcz w rozmowie dla Lecha Poznań.
Przybył niedługo potem zanotowała jeszcze dwa ważne osiągnięcia: zdołała wywalczyć złoty medal w Centralnej Lidze Juniorek U-18 i zagrała na mistrzostwach Europy U-19. Zgrupowanie reprezentacji zaczęła zaledwie kilka dni po kolejnym sukcesie w rozgrywkach ligowych, co tylko podkreślało poziom maratonu spotkań, w jakim uczestniczyła młoda zawodniczka Kolejorza.
- Fizycznie na pewno, zwłaszcza na kadrze już dość mocno odczuwałam to zmęczenie całym sezonem, bo tak naprawdę dzień lub dwa po finałach CLJ-ki zaczynałyśmy zgrupowanie. Czułam, że potrzebuję takiego resetu, ale zebrałam jeszcze trochę sił, żeby dać jak najwięcej z siebie na Mistrzostwach Europy, bo wiedziałam, że jak wrócę do domu to poświęcę wolny czas na odpoczynek i wakacje - mówi Julia Przybył.
Mimo ogromnego wsparcia z trybun i walki na własnym terenie, kobieca reprezentacja Polski niestety zakończyła Euro już w fazie grupowej. Frustrację potęgował fakt, iż do awansu wystarczył jej jeden gol więcej w wygranej rywalizacji 5:0 ze Szwecją. Przybył odnotowała wtedy asystę i choć nie przyczyniła się ona do większego sukcesu, reprezentantka Polski i tak cieszyła się wtedy z drużyną z tego, że mogła uczestniczyć w tej prestiżowej imprezie.
- Teraz już nie ma co gdybać, bo mogłyśmy wygrać jednym golem więcej ze Szwecją, albo stracić mniej bramek z Francją. Nie udało nam się, było to rozczarowujące, ale jednak podniosłyśmy się po tej dość dużej porażce z Francją i tak naprawdę w meczu z Szwecją każda miała nadzieję na to, że jednak uda się awansować. W tym roku też są Mistrzostwa Europy, Mistrzostwa Świata, więc myślę, że będzie szansa, żeby dojść dalej - przekonuje utalentowana piłkarka Lecha Poznań UAM.
Młoda zawodniczka błyszczy w Ekstralidze. Jej statystyki robią wrażenie!
Mimo wysokiej intensywności rozgrywanych spotkań, forma Julii Przybył nie spadła po awansie do Ekstraligi. Wręcz przeciwnie! To właśnie ona zaliczyła pierwsze, historyczne trafienie dla Lecha Poznań UAM w Ekstralidze przeciwko Stomilankom Olsztyn. Jej gol przesądził wtedy o zwycięstwie drużyny. Sytuacja wyglądała bliźniaczo także w rywalizacji przeciwko Pogoni Tczew, gdzie młoda reprezentantka Polski zdobyła dwa z trzech trafień w wygranym 3:1 pojedynku. Przybył wtórowała swojej trenerce mówiąc o istocie pierwszych spotkań w kontekście celów na rundę jesienną.
- Wiedziałyśmy, że te pierwsze mecze będą dla nas kluczowe w dalszym rozrachunku i dlatego chciałyśmy zdobyć jak najwięcej punktów. Oczywiście wychodzimy na każde spotkanie po to, żeby wygrać, ale to właśnie na początku rywalizowałyśmy z zespołami, z którymi możemy powalczyć jak równy z równym. A później było coraz ciężej, bo te drużyny są już doświadczone, występują tam naprawdę bardzo dobre zawodniczki, kadrowiczki, a my dopiero uczymy się tej ligi. Myślę, że koniec końców tę rundę możemy zaliczyć do udanych - twierdzi Julia Przybył w rozmowie dla klubowych mediów.
Ważnym czynnikiem, który towarzyszył zespołowi Alicji Zając była pokora. Młoda piłkarka Kolejorza zwracała uwagę na to, że w 1. lidze podchodziły do meczów jako faworytki, natomiast w Ekstralidze sytuacja była już zupełnie inna. Lechowi Poznań UAM towarzyszył duży szacunek do najsilniejszych rywalek w kraju, a dodatkowy brak wygórowanych oczekiwań nie przygniatał zawodniczek. Piłkarki Kolejorza oczywiście niezmiennie chciały zdobywać punkty, ale były nastawione głównie na naukę warunków ligowych i dążenie do bycia jak najlepszymi wersjami samych siebie.
-Większość naszych meczów do pewnego momentu było wyrównanych. Jedyne co nas zweryfikowało to nasza skuteczność. Inne zespoły praktycznie każdą sytuację bramkową zamieniały na gola. My jeszcze mamy z tym problem. W zasadzie każdy nasz błąd został wykorzystany i myślę, że to jest taka jedna z ważniejszych lekcji, które po prostu musimy odrobić i poprawić w przyszłej rundzie - przekonuje liderka Lecha Poznań UAM.
Aspektem, który wystawiał umiejętności lechitek na wyjątkowo ciężką próbę była gra fizyczna. Julia Przybył zwracała uwagę w wywiadzie, że w przeciwieństwie do rywalizacji w niższych ligach Lech Poznań UAM nie ma już monopolu na grę piłką, a ich rywalki w Ekstralidze zdecydowanie bardziej stawiają na kontrolę gry oraz częstsze kreowanie sytuacji strzeleckich. Liderka Kolejorza przekonywała , że mimo tych trudności docenia wyższy poziom, gdyż to pozwala zespołowi na rozwój.
- Czuję się dobrze. Jest pole do tego, żeby się rozwijać, bo trzeba się bardziej wysilać w każdym elemencie, dawać z siebie więcej, szybciej podejmować decyzje i grać bardziej jakościowo. Gdy tego nie ma, to tak naprawdę jeden głupi błąd może nas kosztować stratę gola - zauważa Julia Przybył w rozmowie dla klubowych mediów.
Liderka ma za sobą fenomenalny rok. Nad tym chce jeszcze popracować
Gwiazda Lecha Poznań UAM bardziej niż na wynikach w tabeli skupia się na swoim progresie jak i całej drużyny. Mimo tego, że zespół utrzymuje tylko czteropunktową przewagę nad strefą spadkową, Julia Przybył twierdzi, że beniaminek pokazał innym drużynom, że potrafi grać w piłkę i może tworzyć faktycznie zagrożenie. Rywale muszą się liczyć z siłą Kolejorza jak i wspomnianej Julii Przybył, która bez wątpienia staje się wchodzącą gwiazdą Ekstraligi w tym sezonie.
- Myślę, że mogę powiedzieć, że do tej pory był to mój najlepszy rok, bo trochę tych osiągnięć mam. Cieszę się, że to się tak potoczyło, to na pewno napędza mnie do działania. Piłka nożna sprawia mi największą radość, więc cieszę się, że moja gra przynosi taki efekt w postaci rzeczy, które się dzieją i mam nadzieję, że ten rok będzie jeszcze lepszy - mówi wahadłowa Kolejorza.
Julia Przybył ma aktualnie na swoim koncie najwięcej minut, najwięcej goli i najwięcej asyst w zespole Lecha Poznań UAM, ale zauważa, że wciąż są są aspekty w jej grze, które jeszcze może poprawić. Piłkarka chce, by w następnej rundzie Ekstraligi i w całym 2026 roku jej dyspozycja była jeszcze lepsza i efektywniejsza. Liderka czuje potrzebę, by dawać więcej zespołowi i liczy na to, że zimowy okres przygotowawczy zwiększy na to szanse. Przybył nie zapomina także o celach drużynowych.
- Celem jest utrzymanie się w Ekstralidze. Chciałabym, żeby ta druga runda była dla nas lepsza niż ta poprzednia, żebyśmy wygrały więcej spotkań i były z siebie na koniec zadowolone. Chcę na pewno dołożyć jeszcze parę asyst czy goli, żeby pomóc zespołowi i dalej dostawać powołania do reprezentacji Polski - deklaruje uzdolniona podopieczna Alicji Zając.
Komentarze (0)