Lech o krok od niesamowitego transferu? Może skorzystać na problemach klubu
Dziś po południu Szymon Janczyk z portalu "Weszło.pl" poinformował o tym, że Lech Poznań jest bliski sfinalizowania transferu Terry'ego Yegbe - reprezentanta Ghany i lidera środka obrony FC Metz, które sezon temu występowało w Ligue 1. Informacja ta brzmi wręcz mocarnie szczególnie, gdy zobaczymy na wartość zawodnika, którą przedstawia portal "Transfermarkt". Oscyluje ona wokół trzech milionów euro, co na papierze pierwotnie mogło stanowić dla Kolejorza duże wyzwanie. W końcu przecież fani mają na świeżo w pamięci jak trudne były negocjacje związane z próbą obniżenia ceny wykupu Luisa Palmy. Mistrzowie Polski niechętni byli także do zapłaty powyżej dwóch milionów za usługi Tamara Svetlina z Korony Kielce.
Tymczasem w przypadku Yegbe Kolejorz jest wyjątkowo zdecydowany i ma ku temu powody. Antonio Milić, będący filarem środka obrony w ekipie Kolejorza jest bardzo bliski opuszczenia ekipy dziesięciokrotnego mistrza Polski po wygaśnięciu kontraktu 30 czerwca. Chorwat był jednym z najważniejszych elementów mistrzowskiej ekipy, a klub musiał się zatroszczyć o jego godne następstwo.
25-letni reprezentant Ghany w teorii wydaje się doskonałym kandydatem. Posturą przypomina kulturystę lub futbolistę, a nie piłkarza - mierzy 195 centymetrów wzrostu i waży około 90 kilogramów. Dawid Dobrasz podaje, że nic nie powinno już stanąć na przeszkodzie przed ogłoszeniem transferu, bowiem piłkarz przechodzi aktualnie testy medyczne. To oznacza, że Kolejorz wyda zawrotną sumę zbliżoną do trzech milionów euro na nowego, lewonożnego stopera.
Terry Yegbe trafił do drużyny Metz latem zeszłego roku za aż 2,6 miliona euro i z miejsca zapewnił sobie pozycję w pierwszym składzie na środku obrony. Opuścił tylko 10 z 34 spotkań w Ligue 1, ale nawet jego obecność nie uchroniła klubu przed spadkiem na drugi szczebel rozgrywkowy i to w dodatku... z ostatniego miejsca. Być może to właśnie stanowiło kartę przetargową dla Lecha Poznań, który chce wykorzystać podobną strategię, co w sytuacji związanej z Niklasem Dorschem. Takiego zdania jest Dawid Dobrasz twierdząc, że piłkarz byłby nie do wyjęcia, gdyby nie spadek klubu do Ligue 2.
Choć zawodnik ma jeszcze trzy lata ważnego kontraktu z Metz, Kolejorz najwyraźniej skusił go wizją gry o najwyższe cele w Polsce, a także powrotem do rywalizacji w europejskich pucharach. Francuski klub może wyrazić chęć sprzedaży Ghańczyka ze względu na potencjalne problemy finansowe związane ze spadkiem. Nie ma co ukrywać, że miniona kampania w wykonaniu Metz była po prostu katastrofalna. Wygrali zaledwie trzy mecze, przegrywając aż 23 i ośmiokrotnie remisując. To zatrważająca statystyka, podkreślająca, że organizacja może potrzebować zmiany kierunku. Szczególnie, że sami przedstawiciele władz nie kryli frustracji z powodu procesu skautingowego i dyspozycji nowych nabytków. Wśród nich był właśnie Terry Yegbe.
Nowy nabytek Lecha to obrońca z krwi i kości. Jego siła i agresja przyciągały uwagę klubów z Premier League
"Weszło" informuje, że 25-letni, lewonożny środkowy obrońca w szczególności wyróżnia się w statystykach blokowanych strzałów, a także odbiorów. Mistrzowie Polski staną przed szansą na pozyskanie zawodnika, pasującego do wysokiego pressingu, grającego na wyprzedzenie i bazującego na inteligencji boiskowej. Liczby świadczą na jego korzyść także w kwestii przechwytów, co może świadczyć o tym, że Niels Frederiksen otrzyma piłkarza, który świetnie czyta grę.
Inną cenną cechą tego gracza jest uniwersalność, bowiem udowadniał, że potrafi też spełniać się w roli lewego obrońcy. W związku z tym może stanowić ważne wsparcie dla Michała Gurgula na boku boiska, a kto wie, czy będzie mógł go nawet zastępować, jeśli Lech Poznań zdecyduje o rozstaniu z Joao Moutinho. Jego przyszłość przy Bułgarskiej wcale nie musi być pewna po sezonie, w którym młody reprezentant Polski zupełnie odstawił go na boczny tor.
Mówiąc o atutach Yegbe wspomnijmy, że ma na koncie mecze w fazie ligowej Ligi Europy przeciwko Romie, Athleticowi Bilbao, Galatasaray, Tottenhamowi czy Bradze! To efekt jego ciężkiej pracy i sportowego awansu jeszcze w sezonie 2024/25, kiedy reprezentował barwy szwedzkiego Elfsborga. Właśnie tam dał się poznać światu, zyskując na znaczeniu na międzynarodowej arenie. W większości tych spotkań w Lidze Europy wychodził w podstawowym składzie i grał pełne 90 minut. W fazie ligowej nie opuścił żadnego spotkania notując w sumie 648 minut, a trener korzystał też z niego w kwalifikacjach. Zresztą w dużej mierze dzięki niemu Elfsborg zachował wtedy pięć czystych kont w ośmiu spotkaniach.
Okres gry Yegbe dla szwedzkiej drużyny udowadnia, że w odpowiednim środowisku piłkarz ten potrafi wnieść do drużyny bardzo dużo jakości. Świadczy o tym chociażby mecz z Hacken w 2024 roku, kiedy to Yegbe jako stoper popisał się nawet dwoma golami w jednym meczu! W sumie nazbierał ich trzy w sezonie 2023/24, dorzucając też asystę w 22 meczach Allsvenskan. Docenienie w środkowisku piłkarskim było wtedy widoczne gołym okiem, bowiem z Metz o usługi tego gracza rywalizowały swego czasu takie kluby jak: RC Strasbourg, Brighton, Crystal Palace, Sheffield, Fulham i Union Berlin.
Dawid Dobrasz informuje natomiast o tym, że mistrzowie Polski w tym roku wygrali pojedynek o usługi Terry'ego Yegbe ze Spartą Praga, Schalke 04 Gelsenkirchen i dwoma klubami z Turcji.
Dziennikarze i eksperci pieją z zachwytu nad transferami Lecha Poznań i mają powody. Klub sprowadził już za 900 tysięcy euro najlepszego bramkarza ligi tureckiej - Mateusza Lisa; Luisa Palmę za 4 miliony, który zaliczył statystyczne double-double dla Kolejorza; rewelacyjnego skrzydłowego Allahyara Sayyadmanesha za blisko 1,5 miliona euro, a teraz w mgnieniu oka na starcie letnich przygotowań zapewnił Nielsowi Frederiksenowi kapitalnie prezentującego się obrońcę za 3 miliony euro. Duński trener rzeczywiście wiedział, co mówi, gdy przekonywał, że w tegoroczne lato Kolejorz wejdzie z zupełnie innego pułapu niż wcześniej. Klub na rynku transferowym działa bardzo szybko i bardzo sprawnie, co dodaje fanom nadziei przed starciem o Ligę Mistrzów z Aarhus.
Komentarze (0)