Rezerwy Lecha znalazły się na równi z pochyłej. Odbijały się od ściany do ściany
Trzeba przyznać, że rezerwy Lecha Poznań zaliczyły rok temu bardzo obiecujący początek sezonu. Po pierwszych 14 kolejkach ekipa trenera Grzegorza Wojtkowiaka zajmowała nawet przez chwile pozycję lidera i można było przypuszczać, że wszystko wreszcie pójdzie w dobrą stronę. Kolejorz wygrał w tym czasie aż dziesięć spotkań z czego sześć z rzędu. Przegrał ledwie trzy razy, a jedyny podział punktów nastąpił z Błękitnymi Stargard. Zdobył także 40 goli, wpuszczając 21. W tym czasie udało się także zachować dwa czyste konta.
I tak, jak rezerwy Lecha Poznań znalazły się w kapitalnym stylu na szczycie grupy II Betclic 3. ligi, tak po 14. kolejce zaczął się fatalny zjazd na piątą lokatę. Zamiast serii wygranych pojawiły się regularne mecze bez zwycięstwa. W krytycznym momencie od 15. serii spotkań drugi zespół Kolejorza nie był w stanie pokonać swojego przeciwnika przez siedem kolejek z rzędu! Gdyby nie wygrana 2:0 z Unią Swarzędz ekipa trenera Wojtkowiaka ryzykowałaby nawet jedenastoma kolejnymi meczami bez zwycięstwa - od 2 listopada 2025 aż do 4 kwietnia 2026 roku.
Tamte katastrofalne rozstrzygnięcia w końcu doprowadziły do zmiany szkoleniowca. Ster przejął wcześniejszy asystent - Maciej Wilusz - a efekt nowej miotły podziałał tylko początkowo! Drużyna się poddźwignęła i przestała przegrywać. Wreszcie zaczęła także imponować skutecznością, której tak bardzo wcześniej brakowało w kryzysowym momencie. Po pięciu rozegranych kolejkach pod batutą nowego trenera na cztery spotkania przed końcem wydawało się, że Lech Poznań będzie nieustannie piąć się w górę, lecz ponownie jak to było wcześniej... po pięknych chwilach wszystko się zawaliło. Kolejorz zakończył sezon czterema porażkami z rzędu, finiszując na piątej pozycji i zmazując jakiekolwiek dobre wrażenie.
Rezerwy Kolejorza zyskają nowego trenera. Ułatwi pracę Frederiksenowi?
Końcówka minionego sezonu wywołała lawinę zmian latem. Klub zmienia architekta projektu i jak podaje Maksymilian Dyśko z TVP Sport na ławce trenerskiej nie zobaczymy już Macieja Wilusza. Poinformował on, iż według informacji TVP Sport władze Lecha Poznań są ponoć blisko zatrudnienia nowego szkoleniowca. Jednym z nich może się okazać rodak Nielsa Frederiksena, co ma w naturalny sposób usprawnić komunikację między szkoleniowcami i zoptymalizować warunki współpracy pomiędzy pierwszym zespołem a rezerwami.
Taki ruch wydaje się w stu procentach zrozumiały, biorąc pod uwagę fakt, że Niels Frederiksen zawarł dwuletnią umowę z poznańskim klubem. Ponadto wychowankowie Lecha Poznań zaczynają odgrywać coraz większe role w pierwszym zespole, a zatem absolutnie nie dziwi fakt, że Kolejorz chce iść w tym kierunku, stwarzając im komfortowe warunki pod nabieranie doświadczenia. Konkretów w sprawie nazwiska pierwszego szkoleniowca brakuje, ale Dyśko twierdzi, że to nie koniec zmian, bowiem do kilku roszad dojdzie jeszcze w samym sztabie szkoleniowym. Klub poinformuje o tym najprawdopodobniej już wkrótce.
Rewolucja kadrowa w rezerwa Lecha Poznań. Wiadomo, jak maluje się przyszłość byłych graczy
Potencjalna zmiana na stanowisku pierwszego trenera to nie wszystko. Po nieudanej próbie awansu do Betclic 2. ligi w drugim sezonie z rzędu, doszło także do wietrzenia szatni. W efekcie czego z rezerwami Lecha Poznań pożegnało się w sumie aż ośmiu zawodników w tym trzej weterani: Adrian Lis, Artur Pląskowski i Maciej Wichtowski. Dołączyli do nich także młodzi gracze: Bartosz Tomaszewski, Filip Wilak, Artur Ławrynowicz, Filip Warciarek oraz Maksym Pietrzak.
Jak podaje Maksymilian Dyśko były bramkarz Warty Poznań najprawdopodobniej zostanie nowym trenerem golkiperów w jednym z klubów Betclic 2. ligi. Drugi z wymienionych, doświadczonych graczy zdecydował się natomiast na zakończenie swojej kariery zawodniczej po zerwaniu więzadeł. Wichtowski pełniący w poprzednim sezonie rolę filaru środka obrony ma szansę przenieść się za to jeszcze na trzeci szczebel rozgrywkowy. Źródła TVP Sport twierdzą, że zagra on w jednym klubie z... Filipem Wilakiem. Ma to być Olimpia Grudziądz, którą jeszcze kilka miesięcy temu od bezpośredniego awansu do Betclic 1. ligi dzieliły sekundy. Finalnie w barażach musiała uznać wyższość Sandecji Nowy-Sącz już na etapie półfinału.
Jeśli Wilak oraz Wichtowski faktycznie trafiliby do Olimpii Grudziądz, wtedy połączyliby siły z byłym piłkarzem Warty Poznań - Szymonem Michalskim. On również po znakomitej końcówce sezonu wzmocni szeregi niedoszłego beniaminka zaplecza Ekstraklasy. Więcej na temat tego ruchu po stronie Warty Poznań pisaliśmy TUTAJ. Dyśko podaje także, że inni młodzi piłkarze Lecha z zeszłego sezonu - Maksym Pietrzak oraz Bartosz Tomaszewski - mogą za to pozostać w Betclic 3 lidze choć wcale nie jest przesądzone, że w grupie II.
Zespół rezerw Lecha Poznań na ten moment tylko traci kolejnych zawodników, ale wkrótce może się to zmienić. Maksymilian Dyśko przekazał informacje, że władze Lecha planują przeprowadzić cztery transfery na pozycje: środkowego obrońcy, środkowego pomocnika, napastnika oraz ofensywnego pomocnika, który będzie mógł występować również na skrzydle. Przed drugim zespołem szykuje się zatem bardzo aktywne lato na rynku transferowym. Ambicje władz klubu zdecydowanie wykraczają poza pierwszy zespół czy sekcję kobiecą i ewidentnie nie chce dopuścić do tego, by rezerwy stały się tylko miejscem do ogrywania młodych talentów akademii. Cele są wysokie, a działania związane z roszadami tylko podkreślają determinację w dążeniu do awansu.
Komentarze (0)