Skrzydłowy Lecha Poznań o powrocie do formy sprzed kontuzji. "Czuję, że z każdym tygodniem jestem coraz bliżej"

Opublikowano:
Autor:

Skrzydłowy Lecha Poznań o powrocie do formy sprzed kontuzji. "Czuję, że z każdym tygodniem jestem coraz bliżej" - Zdjęcie główne
Autor: Przemysław Szyszka | Opis: Skrzydłowy Lecha Poznań pracuje nad jak najszybszym powrotem do formy, którą prezentował przed kontuzją

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaLech Poznań wykorzystał potknięcia Zagłębia Lubin i Jagiellonii Białystok, dość pewnie rozprawiając się przed własną publicznością z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza. Wysokie zwycięstwo pozwoliło Kolejorzowi awansować na pierwsze miejsce w ligowej tabeli. Po końcowym gwizdku zadowolenia z tego faktu nie kryli dwaj szwedzcy skrzydłowi - Leo Bengtsson oraz Patrik Walemark. O szczegółach poniżej.
reklama

Leo Bengtsson nie krył radości po przekonującym zwycięstwie. "Myślę, że zagraliśmy bardzo dobry mecz"

Leo Bengtsson, który niedzielny mecz z Bruk-Bet Termalicą zakończył z dwiema bramkami na koncie, nie krył zadowolenia podczas pomeczowej rozmowy z przedstawicielami mediów. Szwed zgodził się, że Kolejorz mógł tego dnia strzelić zdecydowanie więcej goli, lecz był usatysfakcjonowany zwycięstwem różnicą trzech bramek.

- Myślę, że zagraliśmy bardzo dobry mecz, szczególnie w pierwszej połowie. Strzeliliśmy trzy świetne gole i jestem bardzo zadowolony ze zwycięstwa. Zgadzam się również, że mieliśmy dużo okazji, zwłaszcza przed golem na 1:0. Kiedy jednak już udało się nam otworzyć wynik, dołożyliśmy kolejne trzy bramki i musimy być z tego zadowoleni - cieszył się szwedzki skrzydłowy.

reklama

Zapytany o to, czy gol na 1:0 był najpiękniejszym w jego dotychczasowej karierze, odparł, że zdarzyło mu się już umieścić piłkę w siatce po uderzeniu przewrotką, ale z pewnością umieściłby go w ścisłej czołówce.

Choć Lech Poznań do 65. minuty całkowicie kontrolował przebieg niedzielnego meczu, po trafieniu Gabriela Isika przyjezdnym udało się przejąć inicjatywę. Na przestrzeni kilku minut wykreowali sobie dwie niezwykle dogodne sytuacje, lecz w obu przypadkach zabrakło im szczęścia - Krzysztof Kubica obił poprzeczkę, a gol Ambrosiewicza został nieuznany z powodu wcześniejszego faulu na Gurgulu. Zawodnikom Kolejorza udało się jednak uspokoić sytuację, w czym wydatnie pomógł fakt, iż od 79. minuty Bruk-Bet Termalica grała w osłabieniu po drugiej żółtej, a w konsekwencji czerwonej kartce dla Kubicy.

reklama

- Myślę, że po ich golu mieliśmy około 15 minut, podczas których nie potrafiliśmy złapać odpowiedniego rytmu. Nie przestawaliśmy jednak walczyć, a kiedy dostali czerwoną kartkę, uważam, że mecz był już rozstrzygnięty - stwierdził Leo Bengtsson

Kolejorz podchodził do meczu z beniaminkiem z Niecieczy trzy dni po odpadnięciu z rozgrywek Ligi Konferencji. Podopiecznym Nielsa Frederiksena udało się jednak przekuć rozczarowanie w coś pozytywnego - w pierwszej połowie całkowicie zdominowali oni swojego rywala, oddając aż 18 strzałów na bramkę. 

- Będąc szczerym, nie było to aż takie trudne. Oczywiście byliśmy rozczarowani i smutni w tamtym momencie, ale czeka nas jeszcze wiele meczów, więc musieliśmy się skupić i być gotowi na następny. Teraz musimy koncentrować się na lidze - to jedyne rozgrywki, w których jeszcze gramy, więc musimy skupić na nich całą swoją uwagę - przekonywał były piłkarz Arisu Limassol.

reklama

Wygrana z Bruk-Bet Termalicą sprawiła, że Lech Poznań - po raz pierwszy w obecnych rozgrywkach -  objął fotel lidera PKO BP Ekstraklasy. Zawodnicy aktualnego mistrza Polski skupiają się jednak na kolejnym niezwykle istotnym meczu - po przerwie na mecze reprezentacji czeka ich bowiem wyjazdowe starcie z Jagiellonią Białystok, która traci do Kolejorza zaledwie trzy punkty.

- To bardzo dobre uczucie. Teraz mamy jednak przerwę reprezentacyjną i musimy dalej ciężko pracować. Potem gramy na wyjeździe z Jagiellonią. To bardzo ważny mecz, więc musimy dobrze się do niego przygotować - przyznał 27-letni skrzydłowy, dodając, że przerwa z pewnością przyda się zarówno jemu, jak i jego kolegom z zespołu.

Patrik Walemark o powrocie do optymalnej formy: "Po tak długiej przerwie potrzeba czasu"

reklama

W podobnym tonie po końcowym gwizdku wypowiadał się również drugi ze szwedzkich skrzydłowych Lecha Poznań, Patrik Walemark. 24-latek zwrócił jednak uwagę na fakt, że na obecnym etapie sezonu nic nie jest jeszcze przesądzone, a zespół będzie w pełni skupiał się na jak najlepszym przygotowaniu do każdego kolejnego meczu.

- Oczywiście to miejsce, w którym chcemy być, ale wiemy też, że czeka nas jeszcze kilka meczów. Skupiamy się więc maksymalnie na każdym kolejnym spotkaniu i mamy nadzieję, że skończymy sezon w miejscu, w którym chcemy go skończyć - przekonywał były piłkarz Feyenoordu Rotterdam.

Walemark opuścił plac gry w 60. minucie, a jego miejsce na boisku zajął wypożyczony do Kolejorza z Celtiku Glascow Luis Palma. Co powiedział wówczas Szwedowi trener Niels Frederiksen?

- Trener powiedział, że wie, że chcę grać więcej i że mogę grać więcej, ale myślę, że był zadowolony z mojego występu. Oczywiście ja również chciałem zagrać więcej, ale na to przyjdzie czas przy okazji następnych spotkań - wyznał 24-letni skrzydłowy.

Patrik Walemark, który całą rundę jesienną stracił z powodu kontuzji, wciąż czeka na premierowe trafienie w obecnych rozgrywkach. 24-latek bardzo chciał przełamać się w niedzielnym meczu z Bruk-Bet Termalicą, a sztuka ta udała mu się już w 8. minucie gry. Radość Szweda okazała się jednak przedwczesna, gdyż gol został anulowany po faulu na bramkarzu. W 48. minucie były piłkarz Feyenoordu Rotterdam nie wykorzystał natomiast doskonałej okazji po zagraniu Alego Gholizadeha, uderzając niecelnie z odległości pięciu metrów od bramki strzeżonej przez Adriana Chovana.

- Myślę, że zarówno mój występ, jak i występ całego zespołu były naprawdę dobre. I oczywiście, tak jak powiedziałeś, byłem bardzo blisko strzelenia gola. Dziś się nie udało, ale mam nadzieję, że w kolejnych meczach będę potrafił wpisać się na listę strzelców - przyznał Patrik Walemark, dodając, że nie jest w stanie dokładnie ocenić sytuacji z 8. minuty, gdyż nie miał jeszcze okazji zobaczyć powtórki.

Choć po 24-letnim skrzydłowym widać już przebłyski dawnej formy, do tej pory nie udało mu się jeszcze wskoczyć na poziom, który prezentował w poprzednim sezonie. Jak przyznał sam zainteresowany, powrót po tak długiej przerwie nie należy do łatwych. Dodał jednak, że z każdym kolejnym tygodniem czuje się na placu gry coraz lepiej.

- Myślę, że po sześciu czy siedmiu miesiącach przerwy potrzeba czasu, żeby wrócić do najlepszej formy. Dzisiaj mogłem strzelić jednego albo dwa gole - w obu przypadkach zadecydowały jednak małe detale. Gdyby mi się udało, rozmowa pewnie wyglądałaby inaczej. Czuję, że z każdym tygodniem jestem coraz bliżej, więc mam nadzieję, że w nadchodzących spotkaniach znowu pokażę, na co mnie stać - odparł szczerze 24-latek

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo