- Problemy w defensywie kluczem do sukcesu? Lech musi to wykorzystać
- Aarhus ma swojego "X-factora". Jeden z piłkarzy szczególnie aspiruje do tego miana
- Niels Frederiksen będzie miał ból głowy. Obsada tej pozycji ma wielkie znaczenie
- Lech ma wszystko, by wywieźć z Danii korzystny wynik. Oto warunki, jakie musi spełnić
Problemy w defensywie kluczem do sukcesu? Lech musi to wykorzystać
Zacznijmy od przypomnienia, że Aarhus to drużyna, która latem tego roku przeszła bardzo ważne przemiany kadrowe, przez które szczególnie mocno ucierpiała przede wszystkim defensywa. Tegoroczna drużyna różni się od poprzedniej przede wszystkim tym, że w jej szeregach nie będzie już grał Felix Beijmo - lider i ostoja tej formacji, który trafił do FC Kopenhagi. Buty na kołku zawiesił także weteran, półprawy stoper Henrik Dalsgaard. Ci zawodnicy należeli do bardzo wąskiego grona piłkarzy, którzy w poprzednim sezonie rozegrali ponad 50% minut we wszystkich rozgrywkach, co podkreśla duże problemy po ich odejściach.
Kłopoty w defensywie Aarhus są znakomitą wiadomością dla ofensywnie usposobionego Lecha Poznań. Nie dość, że Duńczycy stracili swoje najjaśniejsze postacie, to w dodatku przeciwko Kolejorzowi nie zagrają dwaj stoperzy - Luca Callo i Tobias Molgaard. Takie informacje przed meczem podał trener Jakob Poulsen, dla którego w takim przypadku sytuacja w środku obrony robi się ekstremalnie trudna. Szczególnie, że w tej formacji gra aż trójką stoperów. Wszystko wskazuje na to, że nie będzie mógł liczyć na nominalnych zmienników.
Wciąż jednak należy pamiętać, że do dyspozycji trenera najpewniej będą dwaj zawodnicy, którzy w poprzednim sezonie regularnie wychodzili w podstawowych składach w minionych rozgrywkach. Mowa tu w szczególności o Eriku Kahlu, który będzie dźwigać największą odpowiedzialność na swoich barkach. Rok temu rozegrał blisko 2 tysiące minut w 22 meczach ligowych. Wspierać go będzie zapewne także 33-letni weteran Frederik Tingager, na którego również Jakob Poulsen mógł liczyć od pierwszych minut choć w mniejszym zakresie.
Aarhus ma swojego "X-factora". Jeden z piłkarzy szczególnie aspiruje do tego miana
Aby jednak dotrzeć pod bramkę przeciwników i wykorzystać braki w obronie rywali, trzeba będzie przedrzeć się przez środek pomocy. Tu zadanie wcale nie musi być takie proste. Jak podkreślał Niels Frederiksen na przedmeczowej konferencji prasowej, Aarhus to zespół, który lubi być przy piłce i lubi narzucać swój styl gry. Dodatkowo posiada tzw. "X-factorów", czyli zawodników, którzy w pojedynkę potrafią generować bardzo duże zagrożenie i przeważać szalę na korzyść swojego zespołu w ofensywie.
- Na tyle na ile znam, klub, zespół oraz samego trenera, mogę powiedzieć, że nie spodziewam się, że dużo zmian w ich grze. On ma swoją filozofię, swój plan gry i konsekwentnie się jej trzyma niezależnie od przeciwności losu, meczów w lidze duńskiej czy w Europie. Zupełnie szczerze niespodziewam się wielu zmian - będą to traktować jak normalną grę - dzielił się obserwacjami Niels Frederiksen.
W środku pola szczególną uwagę należy zwrócić na postacie Magnusa Knudsena i Markusa Solbakkena. To w szczególności ten pierwszy, mierzący 186 centymetrów wzrostu zawodnik może się okazać właśnie tą wiodącą postacią w drużynie Jakoba Poulsena. W poprzednim sezonie był pierwszoplanową postacią zarówno w barwach Holstein Kiel w 2. Bundeslidze jak i lidze duńskiej, gdzie z miejsca w Aarhus wskoczył do podstawowego składu. Był tam nieusuwalną postacią. Knudsen bardzo dobrze zna warunki gry i funkcjonowania w ekipie mistrza Danii, bowiem rozegrał tam 52 spotkania.
Tak samo dobrze można ocenić postać Mikaela Andersona, który wrócił tego lata do Aarhus po krótkiej przygodzie z Djurgardens. To może być piłkarz, który szczególnie napsuje krwi obrońcom Lecha Poznań, bowiem w 14 starciach dla szwedzkiej drużyny w końcówce poprzedniego roku odnotował cztery gole i dwie asysty. W samej ekipie Aarhus jeszcze pod dowództwem Uwe Roslera osiągał bardzo dobre statystyki w postaci pięciu trafień oraz aż ośmiu decydujących podań. Jeśli trener Frederiksen miał kogoś na myśli w kontekście bycia zagrożeniem samym w sobie to Anderson jak ulał pasuje do definicji wspomnianego X-factora.
- Tu nie ma przypadku w tym, że Aarhus zdobyło mistrzostwo. Prezentowali się naprawdę dobrze, a średnia punktów, którą zdobywali w poprzednim sezonie była dość wysoka. Oczywiście przeanalizowaliśmy ich jako zespół i trochę przypomina nas. Mają swój styl gry i nie są z tych drużyn, które adaptują się do warunków, jakie dyktuje przeciwnik. Myślę, że zrobiliśmy dobrą analizę. Jesteśmy świadomi ich kilku słabości - zwracał uwagę trener dziesięciokrotnych mistrzów Polski na konferencji prasowej.
Niels Frederiksen będzie miał ból głowy. Obsada tej pozycji ma wielkie znaczenie
Jednocześnie trzeba przypomnieć, że Aarhus, mimo posiadania utalentowanego, ofensywnego gracza jak Mikael Anderson, straciło tego lata przecież swojego najlepszego strzelca w drużynie. Patrick Mortensen przeniósł się do Brondby, a to przecież właśnie on gwarantował gole zdobywając jedenaście dla drużyny. Wraz z jego odejściem mistrz Danii stracił kapitana, który rozegrał w tym klubie aż 265 spotkań, notując w sumie 115 goli. Lech pod tym względem może odetchnąć z ulgą, bo odchodzi im bardzo poważny rywal dla stoperów Kolejorza. Klub w jego miejsce ma do dyspozycji albo Youssoupha Badjię, którego liczby są mocno nieprzekonujące, albo Jamesa Boegere, który przed chwilą opuścił szeregi zespołu młodzieżowego.
Lech musi jednak zachować najwyższą czujność na prawej obronie, która wydaje się strategiczną pozycją przed dzisiejszym meczem. To stamtąd będzie napływać najwięcej zagrożeń w związku z bardzo wysoką dyspozycją Kristiana Arnstada - nowego kapitana tej drużyny. 22-latek w poprzednim sezonie był pierwszoplanową postacią w drużynie notując na swoim koncie aż 10 trafień i pięć asyst we wszystkim rozgrywkach. Ponadto opuścił zaledwie jeden mecz z 38 spędzając na boiskach ponad 3 tysiące minut!
Zawodnikiem, który aspiruje do miana jednosobowej armii jest oczywiście sam Gift Links, przed którym szczególnie przestrzegali eksperci. Piłkarz z RPA to wszechstronny drybler, który daje drużynie ogrom jakości na skrzydle za plecami Arnstada. W swojej grze bazuje głównie na precyzyjnych podaniach i pojedynkach, które mogą sprawiać najwięcej problemów. W poprzednim sezonie nie opuścił żadnego spotkania, dokładając w sumie siedem asyst w 38 meczach. Jego wartość podkreśla nominacja do tytułu zawodnika sezonu, a wyjątkowo duże zainteresowanie jego usługami wyraża wicemistrz Francji - Lens. Aaarhus chce jednak za niego przynajmniej pięć milionów euro.
Lech ma wszystko, by wywieźć z Danii korzystny wynik. Oto warunki, jakie musi spełnić
Jakie są zatem wnioski po podstawowej analizie Aarhus? Lech Poznań ma przede wszystkim zaprezentować to, o czym mówił Niels Frederiksen po meczu z Górnikiem Zabrze. Mistrzowie Polski muszą być o wiele dokładniejsi w trzeciej tercji boiska. Skrajnie przetrzebiona defenywa Aarhus może się łatwo złamać pod naporem graczy Kolejorza, jeśli ci będą regularnie prezentować się na najwyższym poziomie intensywności i techniki w rozegraniu. Okazje bramkowe w Superpucharze dobrze to ukazały.
Drugim czynnikiem jest odpowiednie zabezpieczenie prawej obrony przed agresywnymi atakami lewych skrzydłowych mogącymi stworzyć ogromne zagrożenie. Naturalnym wyborem w dzisiejszym meczu wydaje się zatem Robert Gumny, który dzięki swojej sile fizycznej, intensywności i agresji powinien pewnie zażegnywać niebezpieczeństwo. To właśnie ta część boiska będzie najbardziej narażona na najniebezpieczniejsze ataki Aarhus.
Ostatnim aspektem gry, jaki Lech musi utrzymać jest kompaktowość i zwarcie w środku pola. Mecz z Górnikiem był najlepszym przykładem tego, w jaki sposób należy odcinać tlen przeciwnikowi w pressingu. Szczególnie temu, który jest bardzo szybki i dokładny w grze z piłką przy nodze. Kolejorz nie może dopuścić do tego, by rywal długo utrzymywał posiadanie, bo to właśnie z tego czerpie najwięcej siły do tworzenia zagrożeń. Podopieczni Nielsa Frederiksena muszą jeszcze bardziej niż wcześniej postarać się zamknąć rywali dzięki wytężonej pracy w pojedynkach i odcięciu im przestrzeni w grze. Jeśli to im się uda, atuty Andersona, Knudsena i Solbakena, jeśli oczywiście obaj pojawią się na boisku, powinny zostać łatwo zniwelowane.
Przewagą Lecha Poznań w kontekście formacji, taktyki i sposobu gry zdecydowanie będzie fakt, iż dziesięciokrotni mistrzowie kraju grają w swoim systemie już dwa lata, a teraz wchodzą w trzeci rok. Tymczasem Jakob Poulsen trenuje ich od roku. To oczywiście nie są diametralne zmiany, natomiast to drużyna Kolejorza wydaje się w teorii lepiej zgrana, dokładniej ułożona i dysponująca nienaruszonymi fundamentami. Podkreślmy to raz jeszcze, że w przeciwieństwie do Aarhus, obrońcy tytułu mistrza Polski poza Miliciem nie stracili żadnego z kluczowych zawodników. Ponadto do rywalizacji podejdą dokładnie z tą kadrą, z którą odbyli pełny obóz przygotowawczy. Tymczasem przeciwnicy muszą łatać dziury.
Komentarze (0)