Lech pokazał jak przeprowadzać dobre transfery. Trener Frederiksen zapisuje sobie kolejny plus
Leo Bengtsson przyszedł do Lecha Poznań z Arisu Limassol i już od razu było widać, że będzie pełnił ważną rolę w układance Nielsa Frederiksena. Proces adaptacji Szweda przebiegł błyskawicznie zważywszy na to, że skrzydłowy od razu wskoczył do wyjściowych jedenastek Kolejorza w rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy. Swój pierwszy sezon w ekipie dziesięciokrotnych mistrzów Polski zakończył z dorobkiem dziewięciu goli i trzech asyst w 50 meczach. Łącznie na boiskach spędził blisko 3 tysiące minut, co jest świetnym wynikiem. Piłkarz nie krył dziś radości z powodu tego, że wszystko potoczyło się po jego myśli i zapowiedzi przed transferem znalazły swoje odzwieciedlenie w rzeczywistości.
- Czułem się w tym sezonie bardzo dobrze. Nie wiem, czego początkowo spodziewali się kibice, ale oceniam swój sezon w Lechu pozytywnie. Znam swoją jakość i przychodząc tu liczyłem się z tym, że wokół mnie będzie wielu świetnych zawodników. Tak jest zresztą w każdym klubie, do którego się przychodzi, że trzeba walczyć o swoją pozycję. Generalnie jestem szczęśliwy - zagrałem mnóstwo spotkań, pomogłem zespołowi i chcę to kontynuować w kolejnym sezonie - dzielił się odczuciami Bengtsson.
Piłkarz docenia szanse, które otrzymał tym bardziej, że musiał rywalizować o swoje minuty z renomowanymi zawodnikami. Kolejorz przechodził przez różne fazy tego sezonu, a mimo to pozycja Leo Bengtssona była niezachwaiana w ekipie Lecha Poznań. Jakby tego było mało, zawodnik zwracał dziś uwagę na fakt, iż tytuł "mistrza zarządzania" w przypadku Nielsa Frederiksena nie jest przypadkowy. 27-letni Szwed zgrywał się ze swoimi kolegami w różnych kombinacjach i przynosiło to pozytywne skutki.
- Moi koledzy w drużynie są świetnymi piłkarzami, co da się odczuć także przez to, że mogą występować na różnych pozycjach - na obu skrzydłach, a także na pozycji lewej czy prawej "dziesiątki". Potrafiliśmy wspólnie z Luisem Palmą zagrać dwa mecze na lewej stronie i zdobyć po dwa gole i dwie asysty. Mamy zatem w sobie dużo jakości nawet grając na różnych pozycjach, co jest bardzo cenne - zwracał uwagę nowy nabytek Kolejorza.
To właśnie duńskiemu szkoleniowcowi piłkarz poświęcił szczególnie dużo uwagi, mówiąc o zespole Lecha Poznań. Umiejętności interpersonalne Frederiksena oraz jego pomysł na Bengtssona czy innych piłkarzy mistrzów Polski znacząco przyczyniły się do obrony tytułu. Szwed komplementował swojego opiekuna mówiąc, że dzięki niemu stał się lepszym piłkarzem, a ponadto bardzo doceniał to jak bardzo podnosił on na duchu całą drużynę swoimi przemowami w trudnych momentach.
- Styl gry, który preferuje trener Frederiksen w pełni do mnie pasuje. Jest niesamowitym szkoleniowcem, wie czego potrzebują zawodnicy i w jakich rolach czują się dobrze. Obsadził nas na komfortowych pozycjach, zapewnił nam dobre instrukcje, za którymi mogliśmy sukcesywnie podążać i sprawił, że mogliśmy sięgnąć po tytuł (...) Przed transferem do Lecha poinformowano mnie o pomyśle na mnie i znakomicie się dopasowałem - wspomniał dziś rano Leo Bengtsson.
Bengtsson był pewny tytułu już dużo wcześniej? Dla niego Liga Mistrzów jest realna!
Piłkarz naturalnie był także pytany dziś rano o swoje odczucia względem fety mistrzowskiej. Nie ma wątpliwości, że w tym sezonie był jednym z ulubieńców trybun, o czym świadczyła choćby... dedykowana przyśpiewka. Szwed podkreślał dziś rano, że bardzo docenia ten gest. Bengtsson uważał, że MVP celebracji po meczu z Wisłą Płock był jednak Joao Moutinho, ale też przy okazji przyznał, że był zaskoczony rozmiarami całego wydarzenia. Widok tysięcy ludzi świętujących dziesiąty tytuł zapisze się w jego pamięci na długo choć paradkosalnie zawodnik ten nie wskazał jednego najbardziej wyjątkowego momentu, bo... wszystkie były świetne. O wiele łatwiej poszło mu z wyróżnieniem najważniejszego dla siebie momentu w całym sezonie: był to gol na 1:0 przeciwko Motorowi Lublin.
- Ishak przed fetą mistrzowską powiedział do mnie, żebym był gotowy, bo czeka mnie szaleństwo. Nie sądziłem jednak, że to będzie wyglądać aż tak jak tamtej nocy. Widok wszystkich tych ludzi, którzy celebrowali razem z nami zrobił na mnie wielkie wrażenie i nie zapomnę tego - stwierdził Szwed.
Polscy fani świętowali mistrzostwo na swój wyjątkowy sposób, ale nie tylko to zaskoczyło Leo Bengtssona w naszym kraju w tym sezonie. Również sama atmosfera wokół meczów mocno oddziaływała na skrzydłowego Kolejorza. Były gracz Arisu nie spodziewał się tak trudnych starć z każdym rywalem niezależnie od miejsca w tabeli. Szwed wspominał, że w czasach gry na Cyprze zwyczajowo taką jakością dysponowały zwyczajowo zespoły z samego topu. Tymczasem w Polsce czekała na niego ciężka przeprawa i jak zaznaczał, zawodnicy musieli dawać z siebie sto procent w każdym ze spotkań. Niczego nie mogli być pewni. Leo Bengtsson wskazywał jednak, że mimo trudności na boisku, w Polsce jak i w samym Poznaniu żyje mu się dobrze.
- W Ekstraklasie zaskoczyła mnie jakość wszystkich zespołów jak również atmosfera wokół piłki nożnej. Gdziekolwiek się nie pojechało, tam widziało się duże stadiony i cieszących się fanów. To mnie zaskoczyło, gdyż oczywiście wcześniej sporo słyszałem o poziomie zaangażowania fanów największych klubów w polskiej lidze, ale ta atmosfera była odczuwalna praktycznie wszędzie - stwierdził Leo Bengtsson.
Oczywiście nie zabrakło pytań także o moment w sezonu, kiedy to Leo Bengtsson czuł, że dziesiąty tytuł dla klubów już nie wymknie się Lechowi Poznań. Piłkarz poinformował, że istotnie poczuł to w jednym z najbardziej ekstremalnych meczów tego sezonu, kiedy to Kolejorz wspinał się na wyżyny swoich umiejętności byle tylko uratować trzy punkty. Co ciekawe, 27-letni skrzydłowy przyznawał, że uznawał ten mecz za punkt kulminacyjny sezonu jeszcze przed jego rozegraniem.
- Dla mnie najbardziej kluczowym momentem tego sezonu w kontekście mistrzostwa było pokonanie Rakowa Częstochowa. Pamiętam jak mówiłem do Pablo przed meczem, że jeśli to wygramy, zostaniemy mistrzami kraju. Później Yannick zdobył rozstrzygającego gola piętą i wtedy już byłem pewny tytułu - wspominał Szwed.
Piłkarze Lecha Poznań nie chcą się już jednak zadowolić wyłącznie mistrzostwem kraju i chcą też wreszcie coś wygrać w europejskich pucharach. Oczy wszystkich fanów polskiego futbolu będą zwrócone szczególnie na Ligę Mistrzów, gdzie Lech Poznań będzie miał wielkie szanse na awans do fazy ligowej. Mikael Ishak w rozmowie TUTAJ podkreślał, że do tego celu będzie kluczowa ostra harówka, a Leo Bengtsson tylko mu w tym wtórował.
- Mamy dobrą pozycję do ataku na Ligę Mistrzów. Wszystko jest w naszych rękach. Musimy być jednak gotowymi do startu i tam dotrzeć. Mamy wszelkie możliwości, by to osiągnąć - informował skrzydłowy Kolejorza.
Komentarze (0)