Trener Lecha Poznań po przegranym ćwierćfinale Pucharu Polski. "Na boisku brakowało nam energii"

Opublikowano:
Autor:

Trener Lecha Poznań po przegranym ćwierćfinale Pucharu Polski. "Na boisku brakowało nam energii" - Zdjęcie główne
Autor: Przemysław Szyszka | Opis: Niels Frederiksen nie potrafił przełamać klątwy Lecha Poznań w Pucharze Polski.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaLech Poznań przed własną publicznością odniósł porażkę w meczu z Górnikiem Zabrze (0:1). Przygoda "Kolejorza" w STS Pucharze Polski zakończyła się na ćwierćfinale. Mistrzowie Polski po raz pierwszy od kilku tygodni zaprezentowali się tak bezradnie. - Bardzo mocno wierzyłem w to, że strzelimy gola - mówił po meczu Niels Frederiksen.
reklama

Górnik Zabrze odegrał się za dwie ligowe porażki poniesione z "Kolejorzem" w tym sezonie i odebrał marzenia kibiców przy Bułgarskiej o zdobyciu upragnionego trofeum. Poznaniacy na triumf w tych rozgrywkach czekają od 17 lat i kolejny rok z rzędu muszą poszukać innych planów na majówkę. 

Apatyczna gra mistrzów Polski w pierwszej połowie

Podopieczni trenera Nielsa Frederiksena mieli za sobą fantastyczną serię sześciu wygranych z rzędu. Wydawało się, że są na fali wznoszącej i poradzą sobie z Górnikiem, który nie najlepiej prezentował się w ostatnich tygodniach. Mistrzowie Polski w niczym nie przypominali jednak siebie sprzed kilku dni, gdy potrafili dominować swoich przeciwników na boisku. Już w pierwszej połowie Lech wyglądał na zupełnie zmęczony zespół, w drugiej walił jedynie głową w mur, a w zasadzie nawet nie próbował go przebić, bo jedyny celny strzał po przerwie to niewykorzystany rzut karny Joela Pereiry.

reklama

- Jesteśmy bardzo rozczarowani tym spotkaniem, bo naszą ambicją było wygranie pucharu. Nie tego oczekiwaliśmy. Trzeba przyznać, że pierwsza połowa nie była w naszym wykonaniu za dobra. Byliśmy zbyt niedbali z piłką, zbyt często traciliśmy ją na całej szerokości boiska. W drugiej wznieśliśmy się na wyższy poziom, mogliśmy wykorzystać więcej szans pod bramką przeciwnika, mieliśmy rzut karny. Czasem małe rzeczy decydują w piłce o ostatecznym rezultacie i tak też było w tym meczu - mówił po tym spotkaniu szkoleniowiec Lecha Poznań.

Lechici mieli spory problem przy wyprowadzaniu piłki. W ostatnich spotkaniach potrafili dużo szybciej zaskoczyć przeciwnika prostopadłym zagraniem w strefę obrony rywala.

- Nie stworzyliśmy sobie praktycznie nic w fazie przejścia z obrony do ataku. Ta mniejsza ilość energii sprawiała, że te akcje nie były tak dynamiczne, podczas gdy w ostatnich meczach wyglądaliśmy dobrze w tym elemencie. Trudno przychodziło nam też odzyskiwanie piłki zaraz po stracie - dodał Frederiksen.

reklama

Trener wierzył do końca w odwrócenie wyniku

Przewaga Lecha Poznań w drugiej połowie była zdecydowanie widoczna. Z każdą minutą brakowało jednak intensywności, nie pomogły także zmiany, których dokonał Niels Frederiksen. Jak sam przyznał, mógł rozważyć więcej rotacji, by jego drużyna od początku zagrała na pełnej świeżości. 

- Miałem wrażenie, że mogłem dokonać większej liczby zmian, bo trochę brakowało energii na boisku. Trzeba przyznać, że zawodnicy, którzy byli w dobrej dyspozycji w ostatnich tygodniach, faktycznie nie mieli tyle energii. Widać było po Górniku, że dokonali też więcej zmian od nas i to też jest jeden z czynników, ktory mógł wpłynąć na porażkę - ocenił Duńczyk.

Szkoleniowiec niebiesko-białych w żadnej chwili nie wątpił w zwycięstwo swoich podopiecznych, nawet przy niewykorzystanym rzucie karnym. 

reklama

- Patrząc na przebieg wydarzeń, bardzo mocno wierzyłem w to, że strzelimy gola. Rywale cofnęli się w pewnym momencie we własne pole karne, zwlekali ze wznowieniem gry, skupiali się na zabieraniu tego czasu. Spodziewałem się z każdą minutą, że to się uda - kontynuował Frederiksen.

Trzech zawodników dostało swoją szansę. Czy ją wykorzystali?

Niels Frederiksen nie zdecydował się na całkowite przetasowanie wyjściowego składu, ale dokonał istotnych zmian w linii defensywnej. Do pierwszej jedenastki wrócili Joel Pereira, Mateusz Skrzypczak oraz Joao Moutinho. Dla ostatniego z nich to był pierwszy występ od początku meczu od października ubiegłego roku, gdy wybiegł na murawę z Gryfem Słupsk (2:1). 

Jedyny gol dla Górnika w środowym meczu padł właśnie po akcji lewą stroną boiska, gdzie Mateusz Skrzypczak za bardzo dał się wyciągnąć rywalowi ze swojej strefy, a Joao Moutinho nie zdążył z asekuracją, zostawiając mnóstwo miejsca Lukasowi Sadilkowi. Trener "Kolejorza" na konferencji prasowej ocenił postawę swoich zawodników.

reklama

- Uważam, że zaprezentowali się całkiem okej, biorąc pod uwagę całą linię obrony. Ostatnio straciliśmy aż trzy gole, dzisiaj tylko jednego. Tutaj widać pewien progres w porównaniu do ostatniego meczu. Minęło trochę czasu odkąd Joao zagrał od pierwszej minuty i można go dziś oceniać dobrze. To samo uważam w kontekście Mateusza. Musimy używać więcej niż jedenastu zawodników, więc te zmiany nie są niczym nadzwyczajnym. Nie uważam, że te zmiany były powodem porażki - zaznaczył Niels Frederiksen.

 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo