Lech Poznań sensacyjnie odpada z Pucharu Polski. Kolejorz miał wszystko na tacy!

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Lech Poznań sensacyjnie odpada z Pucharu Polski. Kolejorz miał wszystko na tacy! - Zdjęcie główne
Autor: Przemysław Szyszka | Opis: Niesamowite rozstrzygnięcie w Pucharze Polski. Poznańska lokomotywa zatrzymana
Zobacz
galerię
20
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaDominacja Lecha Poznań w posiadaniu piłki i niezliczone akcje w ofensywie nie przyniosły mu awansu do półfinału Pucharu Polski. Kolejorz w środowy wieczór nie poradził sobie na własnym terenie z ekipą Górnika Zabrze, która w ostatnim czasie prezentowała się znacznie poniżej oczekiwań. Tymczasem w ćwierćfinale kompletnie zaskoczyła ona zespół Nielsa Frederiksena, który nie był w stanie przełamać ich rewelacyjnie dysponowanej defensywy.
reklama

Trener Niels Frederiksen w myśl zasady "zwycięskiego składu się nie zmienia" postawił w większości przypadków na ten sam zestaw zawodników, co w poprzednim prestiżowym spotkaniu z Rakowem Częstochowa. Formacja ofensywna pozostała bez zmian, ale trener postanowił wprowadzić ważne korekty w obronie.

reklama

Do składu powrócił Joel Pereira, ale też ponownie od pierwszych minut mogliśmy zauważyć Mateusza Skrzypczaka. Wszystko to w związku z niespodziewaną nieobecnością Antonio Milicia w kadrze meczowej. Na uwagę zasługiwał również brak Michała Gurgula na lewej obronie. Tam po raz pierwszy od dawna od pierwszych minutach pojawił się Joao Moutinho, który zgodnie z zapowiedzią Nielsa Frederiksena otrzymał swoją szansę na grę w wyjściowej jedenastce.

Rozregulowane celowniki lechitów. Górnik Zabrze potrzebował niewiele do prowadzenia

Lech Poznań zaczął mecz zachowawczo. Podopieczni trenera Nielsa Frederiksena nie prezentowali agresywnej gry w pressingu, do której przyzwyczaili w ostatnim czasie. Zamiast tego ostrożnie operowali futbolówką na swojej połowie, próbując szukać swoich okazji do ataków po seriach krótkich podań na małej przestrzeni. Styl gry gospodarzy w środowym meczu jasno wskazywał na to jak wiele Kolejorz miał do stracenia w trakcie 90 minut. 

reklama

Pierwszy groźny atak lechitów nadszedł w 12. minucie, gdzie do dogodnej sytuacji strzeleckiej doszedł Leo Bengtsson, ale przy jego strzale głową w sytuacji sam na sam zabrakło precyzji. Górnik Zabrze postawił Kolejorzowi bardzo trudne warunki mocno zagęszczając środek pola i okolice pola karnego. Kompaktowe ustawienie w defensywie i ciężka, zespołowa praca przyjezdnych powodowały, że gospodarze nie mogli zbyt często opierać swoich akcji na podaniach między liniami czy akcjach indywidualnych. Lechici posiadali piłkę przez większość czasu, ale nie potrafili zrobić z niej większego użytku.

Mimo to, właśnie gracze Nielsa Frederiksena po pierwszych 30 minutach byli bliżej gola od Górnika, którego gracze łatwo tracili posiadanie i nie potrafili przeprowadzać składnych akcji. W pierwszej połowie koncentrowali się przede wszystkim na przeszkadzaniu przeciwnikom w grze samemu próbując sforsować defensywę prostymi środkami. Szybkie kontrataki po błędach lechitów nie powodowały jednak wielkiego zagrożenia pod bramką Bartosza Mrozka przez większość czasu i to Zabrzanie musieli się częściej martwić o sytuację Marcela Łubika. Kilkukrotnie tylko ofiarne interwencje ratowały gości przed utratą gola.

reklama

Praca piłkarzy Lecha Poznań na boisku w pierwszej połowie przypominała syzyfowe prace - harowali w pocie czoła, by znaleźć lukę w zabrzańskim murze, ale jedno niecelne podanie wszystko psuło, napędzając kontrataki Górnika. Kolejorz kilkukrotnie kusił los swoimi prostymi stratami piłki i w 41. minucie w końcu to się zemściło. Goście przeprowadzili szybką akcję po odbiorze pod własnym polem karnym, rozmontowali obronę Kolejorza i wpakowali piłkę do siatki po mocnym strzale Sadilka z bliskiej odległości. Zabrzanie boleśnie uświadomili Kolejorzowi, że w piłce nożnej punktów za styl się nie przyznaje i liczy się tu przede wszystkim skuteczność, której zdecydowanie brakowało gospodarzom.

Rozwiń

Lech miał wszystko na tacy. Zabrzański mur pozostał niewzruszony

reklama

Po przerwie Górnik Zabrze ustawił się jeszcze bardziej defensywnie, a Lech zyskał większą przestrzeń do ataku. Podopieczni trenera Gasparika byli zamknięci pod polem karnym, zmuszając Kolejorza do szukania okazji strzeleckich po dośrodkowaniach i stałych fragmentach gry. Przyjezdni jednak bardzo skutecznie się bronili, trzymając rywali na dystans. Gracze Kolejorza nie oddawali strzałów na bramkę zza pola karnego i nie potrafili przedostać się w okolice jedenastki Łubika szybkim rozegraniem po ziemi. 

Górnik robił wszystko, co w jego mocy, by wybić z rytmu przeciwników, kradnąc minuty przy każdej możliwej okazji. Tymczasem piłkarze Lecha Poznań ciągle powtarzali schemat w nadziei, że w końcu przyniesie on upragniony remis. Ciągłe starania w końcu popłaciły, bowiem w 76. minucie Lech wypracował sobie rzut karny i dodatkowo wyeliminował z gry Maksyma Khlana, który obejrzał czerwoną kartkę. Do piłki podszedł Joel Pereira, ale Marcel Łubik wyczuł uderzenie Portugalczyka i pewnie sparował strzał prawego obrońcy Kolejorza. 

Lech Poznań dominował przez ostatni kwadrans meczu, ale tak samo jak wcześniej nie przyniosło to żadnego pozytywnego rezultatu pod bramką Górnika Zabrze. Cały zespół gości w pocie czoła ofiarnie zatrzymywał kolejne ataki Kolejorza, a stanu rzeczy nie zmieniały ani strzały z dystansu, dośrodkowania czy przewrotki Agnero i Palmy. Lechici stawali na głowie szukając sposobu na przełamanie żelaznej defensywy Zabrzan, ale dziś obrońcy Górnika byli po prostu nieomylni. Kolejorzowi nie pomogła nawet gra w przewadze jednego zawodnika. Na bezpośrednią walkę o trofeum kibice obrońców tytułu będą musieli poczekać kolejny rok.

Lech Poznań - Górnik Zabrze 0:1 (0:1)

 

Gole: Sadilek 41. - Górnik 

Lech: Mrozek - Pereira, Mońka, Skrzypczak, Moutinho - Kozubal, Rodriguez (Thordarson 60.), Palma - Gholizadeh (Ismaheel 60.), Ishak (Agnero 73.), Bengtsson (Walemark 60.).

Górnik: Łubik - Sacek, Janicki, Zmrzly (Janza 64.), Josema - Sadilek, Hellebrand, Khlan, Dimi Ikia (Domingues 64.), Kubicki (Olkowski 80.) - Liseth.

Żółte kartki: Sadilek 44., Khlan 60. 77., Hellebrand 76., Liseth 87., Łubik 90. - Górnik

Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo