Lech Poznań wspiera byłego piłkarza na nowej drodze życia. Transferowy niewypał powrócił na Bułgarską!

Opublikowano:
Autor:

Lech Poznań wspiera byłego piłkarza na nowej drodze życia. Transferowy niewypał powrócił na Bułgarską! - Zdjęcie główne
Autor: Przemysław Szyszka/lechpoznan.pl | Opis: Zawodnik Lecha Poznań nie rozstaje się z futbolem po zakończeniu kariery.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaByły piłkarz Lecha Poznań po przedwczesnym zakończeniu kariery nie zamierza rozstawać się z dyscypliną, której poświęcił znaczną część swojego życia. Zawodnik, który przez rok występował przy Bułgarskiej powrócił do swojego dawnego klubu, ale w nowej roli. To właśnie w niej najprawdopodobniej będzie się spełniać w najbliższej przyszłości po tym, gdy jego poprzednie plany zostały zniweczone. Czym zatem zajmuje się jeden z największych transferowych niewypałów Lecha w ostatniej dekadzie?
reklama

Wielkie nadzieje i jeszcze większe rozczarowanie. Kibice Lecha nie nacieszyli się długo swoim graczem

reklama

Pierwsza przygoda Jana Sykory w Lechu Poznań zdecydowanie nie potoczyła się tak jakby sobie to wymarzył. To samo zresztą mogą powiedzieć kibice jak i władze Kolejorza. Piłkarz dołączył do ekipy ze stolicy Wielkopolski w sierpniu 2020 roku i spędził przy Bułgarskiej tylko jeden sezon. Po przyjściu do Kolejorza deklarował, że po siedmiu latach w czeskiej lidze chciał poznać nowy kraj, język oraz inną kulturę. Chciał wyjść poza swoją strefę komfortu i rozwijać się poprzez otrzymywanie nowych bodźców.

- Wiedziałem, że Lech to duży klub z wielkim, ładnym stadionem i świetnymi kibicami. Zdecydowanie bardziej zainteresowałem się moją nową drużyną tego lata, jak już poczułem, że jest blisko tego transferu. Oglądałem video moich przyszłych kolegów, jak Jakub Moder czy Kamil Jóźwiak. W ostatnich miesiącach utwierdziłem się w przekonaniu, że to dla mnie dobry krok, żeby spróbować czegoś nowego i sprawdzić się w nowej lidze. Lech to wyzwanie, ale przede wszystkim ogromna motywacja - dzielił się odczuciami po transferze do Lecha Jan Sykora.

reklama

Oczekiwania względem niego były duże, bowiem swój ostatni sezon w FK Jabłońcu zakończył z dorobkiem sześciu goli i dziewięciu asyst w 34 meczach. Zawodnika po przybyciu do Poznania komplementował też sam dyrektor sportowy Tomasz Rząsa, przekonując, że obserwowany od dłuższego czasu Czech dokładnie wpisuje się w profil skrzydłowego, jakiego poszukiwali przedstawiciele Kolejorza. Dodatkowo piłkarz miał doświadczenie w rozgrywkach międzynarodowych, a w swojej kolekcji posiadał dwa tytuły mistrza kraju oraz dwa krajowe puchary. Długie negocjacje ze Slavią tylko podkreślały wartość ofensywnego zawodnika, a sam Lech zapłacił za niego 700 tysięcy euro oferując mu kontrakt do połowy 2024 roku.

- Około rok temu dyrektor Tomasz Rząsa wysłał do mnie wiadomość. Później mój agent powiedział mi, że Lech jest mną zainteresowany, a w przerwie zimowej pojawiła się konkretna oferta na stole Slavii Praga. Niestety tam nie wiedzieli jeszcze, jaki mają na mnie plan. Byłem w środku dobrego sezonu w Jabloncu i zostałem ostatecznie w tej drużynie. Zapytania z Poznania powróciły latem, czułem duże zainteresowanie. Tym razem negocjacje poszły ze Slavią o wiele sprawniej, a ja bardzo chciałem tu przyjść - mówił w rozmowie dla Lecha Jan Sykora.

reklama

Już w swojej debiutanckiej kampanii dla polskiego klubu Jan Sykora zdołał zagrać w Lidze Europy, występując od pierwszych minut z Benficą czy Standardem Liege. Wspomagał swój zespół także w kwalifikacjach do tych rozgrywek, w których posiadał duże doświadczenie. W międzynarodowych turniejach w barwach Lecha Poznań nie odnotował jednak żadnych liczb oprócz gola z Apollonem Limassol. W Ekstraklasie szło mu jednak nieco lepiej. W 22 rozegranych spotkaniach, w tym 14 od pierwszej minuty, odnotował cztery asysty, a dodatkowo dołożył też jedną w Pucharze Polski w starciu ze Zniczem Pruszków.

Te liczby jednak nie sprawiły, że Jan Sykora został w klubie na dłużej. W nowym sezonie Czech po kilku meczach w barwach Lecha Poznań powrócił do swojego kraju w ramach wypożyczenia do Viktorii Pilzno i było to preludium pod jego definitywne odejście z ekipy Kolejorza. W nowym zespole został stałym członkiem podstawowego składu rozgrywając 29 spotkań w lidze i dorzucając do tego cztery gole i siedem asyst. Był to nieznacznie lepszy wynik względem tego, który osiągnął przy Bułgarskiej we wszystkich rozgrywkach. 

reklama

Sezon 2022/23 był ostatnim, w którym Jan Sykora zanotował jakiekolwiek godne uwagi liczby. Piłkarz zdobył dwa gole oraz trzy asysty w lidze czeskiej, notując tam 21 występów. Na boiskach spędził w nich wtedy ponad 1,2 tys. minut. Co ciekawe miał okazję zagrać również w Lidze Mistrzów, gdzie dołożył od siebie bramkę kontaktową w ostatecznie przegranym 1:5 spotkaniu przeciwko FC Barcelonie.

Były piłkarz Lecha spełnia się na nowej drodze życia. Kolejorz wyciągnął pomocną dłoń

Piłkarz już w tamtej kampanii borykał się z problemami z kolanem, które nie opuściły go także w kolejnych sezonach. To właśnie te dolegliwości mocno przyczyniły się do wyhamowania jego kariery. Liczby zawodnika malały w oczach, a on sam w sezonie 2024/25, który był jego ostatnim w karierze, na boisko wyszedł ledwie dziewięć razy. Ostatnie miesiące spędził już nie w Victorii Pilzno, a w Sigmie Ołomuniec. 

Jan Sykora swoją karierę zakończył w wieku zaledwie 31 lat i jak sam stwierdził w pożegnalnym poście w swoich mediach społecznościowych, jego stan zdrowia nie pozwalał mu na grę na 100 procent. 

- Długo na to czekałem. Moje kolano jest w takim stanie, że nie mogę wkładać w piłkę tyle wysiłku, co wcześniej. Kiedy nie mogę włożyć tego, co uświetniło całą moją karierę, ocena dla mnie była taka, że nie chcę być postrzegany w ten sposób, że gdzieś sobie odpuszczam lub że nie daję z siebie wszystkiego. Kolano było jedną z rzeczy, które sprawiły, że tak to się skończyło. I prawdopodobnie najważniejszą - podsumował ostatnie wymagające lata były piłkarz Kolejorza.

Piłkarz starał się na nowo szukać swojej drogi po przedwczesnym zakończeniu kariery zawodniczej. Jego wielką pasją była moda, a w 2019 roku zainwestował nawet we własną linię ubrań „BYJS”. To właśnie na tej sferze biznesu skupił się Sykora po opuszczeniu świata futbolu, ale firma ostatecznie upadła.

Z tego względu były pomocnik Lecha Poznań zaczął rozwijać się jako trener piłkarski, pracując początkowo z dziećmi. Teraz jednak w social-mediach widać, że piłkarz zbiera już o wiele cenniejsze doświadczenie jako szkoleniowiec. Lech Poznań poinformował, że jego były zawodnik przebywa na stażu trenerskim w klubowej akademii. W ostatnich dniach miał też okazję śledzić pracę sztabu szkoleniowego pierwszej drużyny. 

Rozwiń

Przypomnijmy, że jako piłkarz pierwszej drużyny Lecha Poznań Jan Sykora rozegrał w niej 36 spotkań, odnotowując w tym czasie gola i pięć asyst. Mimo swojej krótkiej przygody przy Bułgarskiej, finalnie miał on też wkład w mistrzostwo Polski zdobyte w sezonie 2021/22. Jako rezerwowy w pierwszych letnich spotkaniach na boisku meldował się cztery razy, spędzając tam w sumie 50 minut, ale bez żadnego gola czy asysty. 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo