Trener Lecha Poznań staje w obronie swojego zawodnika. "To była moja decyzja"
Joel Pereira został w środowy wieczór wrzucony na bardzo głęboką wodę. Na barkach Portugaczyka spoczywała wielka odpowiedzialność, bowiem to jego rzut karny mógł przedłużyć szanse Kolejorza na zwycięstwo. Prawy obrońca musiał wejść w tej sytuacji w buty Mikaela Ishaka, bowiem Szwed został zmieniony ledwie cztery minuty przed faulem w polu karnym Górnika Zabrze. Lider formacji defensywnej został oddelegowany do jedenastki nawet mimo tego, że Kolejorz miał w swoich szeregach na boisku kilku naprawdę dobrych strzelców. Wśród nich można wymienić Patrika Walemarka, Luisa Palmę czy nawet zmiennika Ishaka - Yannicka Agnero.
Jak jednak poinformował na konferencji pomeczowej Niels Frederiksen, to właśnie on zadecydował o tym, że do piłki podejdzie nie kto inny jak prawy obrońca Kolejorza. To co się wydarzyło w tej sytuacji to już historia, ale Duńczyk nie żałuje swojej decyzji z tamtej chwili.
- To była moja decyzja, aby Joel [Pereira] wykonał ten rzut karny. Normalnie byłby w stanie go wykorzystać, ale takie sytuacje jak dziś się zdarzają. Ishak też przecież zmarnował jedenastkę. Nie zgodzę się z tym, że na boisku znajdowało się wielu zawodników, mogących wykonać ten rzut karny. Na co dzień wykonuje je Ishak, ale go zdjąłem. Dziś Joel przestrzelił i jest to część futbolu. Poza tym wydarzeniem było też wiele drobnych detali, które zdecydowały o takim wyniku - nie tylko rzut karny. Mogliśmy też bronić lepiej w momencie, gdy zdobyli gola, a i my sami mieliśmy kilka innych okazji bramkowych - zwracał uwagę Niels Frederiksen.
Wypowiedź szkoleniowca z wtorkowego brieffingu prasowego wyjątkowo zemściła się na nim w Pucharze Polski, bowiem Duńczyk stwierdził wtedy, że zespół nie trenował rzutów karnych przed rywalizacją z Górnikiem Zabrze. Trener jednak słusznie wtedy zauważył, że praktyka w tym zakresie na treningach, a wykonywanie ich w meczach przy tak wysokiej stawce jest zupełnie różna. Jego zdaniem pewnych rzeczy w kontekście pracy nad tym elementem gry nie da się wytrenować.
Po spotkaniu z Górnikiem Zabrze Antoni Kozubal nie był zdania, że zmarnowany rzut karny był swoistym gwoździem do trumny Kolejorza w tym starciu pucharowym. Nieudana próba Pereiry nie podcięła skrzydeł zespołowi w końcówce i dalej gospodarze bez wahania nacierali na bramkę Marcela Łubika.
- Mną nie zawładnęła frustracja w końcówce spotkania, nie wiem jak w przypadku reszty drużyny. Jakieś mini sytuacje sobie tworzyliśmy i cały czas zagrażaliśmy Górnikowi. Wiedzieliśmy też, że mają czerwoną kartkę, więc frustracji nie było. Cały czas byliśmy pod ich polem karnym i korzystaliśmy na ich "odbitkach". Raczej wierzyliśmy, że mogliśmy to wszystko odwrócić - twierdził po meczu Antoni Kozubal.
Bohater Górnika zaskoczył wypowiedzią po spotkaniu. "Byłem przygotowany na wszystko "
Z punktu widzenia kibica śledzącego całą tę sytuację z trybun lub też sprzed telewizora wydawało się, że w tamtym momencie Joel Pereira najzwyczajniej się pomylił. O udanej interwencji Łubika mogło zadecydować: szczęście, słaba technika Portugalczyka czy też brak szczęścia. W końcu piłkarskie porzekadło mówi, że nie ma dobrze obronionych karnych, są tylko źle wykonane. Marcel Łubik zdecydowanie zadał kłam tej opinii dzieląc się pewną ciekawostką.
- Dzień przed meczem trenowaliśmy karne i tak mi "żarło", że obroniłem 12 z 17 karnych. Miałem plan i wiedziałem, że pójdę w stu procentach w prawy róg. Fajnie, że mi się udało (...) Byłem przygotowany na wszystko i wiedziałem, że skończę mecz po 90 minutach - wspominał golkiper Górnika Zabrze po spotkaniu.
Wersję zdarzeń z treningu poprzedzającego pucharowe starcie z Lechem Poznań potwierdził strzelec gola dla Zabrzan - Lukas Sadilek. Czech podkreślał imponującą formę swojego kolegi z drużyny, mówiąc, że był w stu procentach pewien, że bramkarz obroni uderzenie niezależnie, kto podszedłby do piłki.
- Po całej sytuacji podszedłem do niego i powiedziałem: "Wiedziałem! Wiedziałem". Dla mnie jego skuteczna interwencja nie była niespodzianką. On naprawdę świetnie sobie radzi na linii i naprawdę bardzo nam pomógł - mówił na gorąco Lukas Sadilek.
Górnik Zabrze wyeliminował mistrzów Polski z dalszej rywalizacji w Pucharze Polski, ale Marcel Łubik wyraźnie zaznaczał, że nie była to tylko jego zasługa i fantastycznej parady przy strzale Joela Pereiry. Awans do półfinału to zasługa pracy całej drużyny, której poświęcenie pozwoliło na dosłowne wybronienie sobie korzystnego wyniku na stadionie przy Bułgarskiej.
- Myślę, że piłkarze Lecha Poznań grali bardzo dominująco tak jak zazwyczaj u siebie. Dobrze broniliśmy, co było najważniejsze, bo w takim starciu pucharowym nie można sobie pozwolić na błędy. Cała drużyna była dzisiaj bezbłędna i to było najważniejsze - stwierdził jeden z bohaterów Zabrzan.
Komentarze (0)