Rozpędzony Lech przejedzie się po kolejnych przeciwnikach? "Jestem dość szczęśliwy"
Lech Poznań zalicza znakomite wejście w ten sezon. Łącznie po 11 spotkaniach mistrz Polski zanotował osiem zwycięstw, dwa remisy i tylko jedną porażkę z Aarhus. W samej PKO BP Ekstraklasie podopieczni Nielsa Frederiksena notują trzy wygrane z rzędu przez co w dużej mierze przy dwóch meczach straty mogą się pochwalić drugim miejscem w najwyższej klasie rozgrywkowej. Oczywiście to dopiero początek rozgrywek, a Kolejorz odnotował większość zwycięstw z ekipami, które nie aspirują do zdobycia najwyższych celów, lecz szkoleniowiec mimo wszystko docenia to w jakiej formie jest jego drużyna.
- Mamy w drużynie mnóstwo pewności siebie w tym momencie. Jesteśmy z tego powodu szczęśliwy. Także nasze występy są całkiem niezłe w wielu spotkaniach. Oczywiście zawsze możesz znaleźć coś do ulepszenia, ale podsumowując mamy przed sobą ekscytujące, ale i trudne mecze. Wkrótce startuje Liga Europy i będziemy rywalizować na poziomie, którego wcześniej nie próbowaliśmy. To będzie dla nas test - także tego, w czym możemy być jeszcze lepsi jako drużyna i klub. Możemy lepiej poznać nasz kolejny poziom do osiągnięcia i jak na niego wskoczyć. Nie mogę zagwarantować, że będziemy wygrywać tak wiele spotkań jak w poprzednim sezonie Ligi Konferencji ze względu na poziom rywali, ale mogę zagwarantować, że zrobimy wszystko, co w naszej mocy. Nie ważne przeciwko komu zagramy, w każdym meczu mamy szansę na sukces - analizował trener Lecha Poznań, Niels Frederiksen.
Teraz jednak zespół Lecha Poznań wejdzie w o wiele trudniejszą fazę rozgrywek, bowiem na swoim rozkładzie w tym tygodniu ma brązowych medalistów z zeszłego sezonu i jednego z najmniej wygodnych przeciwników dla Nielsa Frederiksena czyli Raków Częstochowa. W tym przypadku zasadnym jest pytanie, czy przedwczesna radość z ostatnich wyników jest uzasadniona czy może raczej na poważne, dalekosiężne wnioski w kontekście najwyższych celów w Ekstraklasie trzeba będzie poczekać do 12 września?
- Jestem dość szczęśliwy z tego, jak rozpoczęliśmy ten sezon ze względu na nasze występy i oczywiście rezultaty. Pomijając mecz z Aarhus GF, który wciąż jest ogromnym rozczarowaniem musimy iść naprzód. Uważam, że zespół pokazał bardzo silną mentalność dokonując comebacku. W ogólnym rozrachunku, w ostatnich 21 meczach wliczając też te w poprzednim sezonie, po meczu z Szachtarem przegraliśmy tylko jedno spotkanie. Poza tym z Aarhus niektóre starcia remisowaliśmy lub wygrywaliśmy. Nie twierdzę, że jesteśmy na zwycięskiej drodze, ale na pewno nie jesteśmy na ścieżce przegranych - mówił dziś na konferencji przed meczem z Jagiellonią Białystok Niels Frederiksen.
Dwaj rywale, dwie różne opinie trenera Lecha Poznań
W teorii jednak wiele wskazuje na to, że takowym "pit-stopem", mogącym pomóc Lechowi Poznań w złapaniu oddechu na obecnym etapie wyścigu w PKO BP Ekstraklasie, będzie już niedzielny mecz z Rakowem Częstochowa. Zespół po czterech porażkach z rzędu i zajęciu ostatniego miejsca w tabeli zwolnił trenera Dawida Kroczka i zastąpił go dotychczasowym asystentem Dawidem Szulczkiem. Więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ. Klub znajduje się w fatalnym momencie, a spirala chaosu zdaje się zataczać coraz szersze kręgi. Niels Frederiksen był dziś pytany o to, jak odnosi się do całego zamieszania w ekipie "Medalików".
- Nie wiemy, co zamierza zrobić nowy szkoleniowiec. Wiemy, że grają jutro przeciwko Górnikowi, ale nawet mimo tego, że Raków poprowadzi dotychczasowy asystent poprzedniego szkoleniowca, trudno będzie się przygotować pod ten mecz. Dobrą wiadomością jest jednak to, że nie jesteśmy uzależnieni od naszych rywali i jesteśmy skoncentrowani na naszym własnym stylu. Jesteśmy grać zgodnie ze swoją filozofią niezależnie od tego, jaki system wykorzysta przeciwnik. Dla nas sytuacja w Rakowie nie ma znaczenia - rozwiał wątpliwości Duńczyk.
W social-mediach nie brakuje głosów wśród kibiców, że na niekorzyść Lecha Poznań może zadziałać zdwojony "efekt nowej miotły". Sztab szkoleniowy mistrza Polski nie może być pewien nawet tego, czy przy Bułgarskiej Rakowa poprowadzi sam Dawid Szulczek. W mediach przewijają się kolejne nazwiska, które mają zadebiutować na ławce trenerskie rywali Kolejorza. Wśród nich jest Gonzalo Feio, Pavol Stano, Mateusz Stolarski, a nawet Nenad Bjelica. Karuzela trwa w najlepsze, ale Niels Frederiksen jest daleki od stwierdzenia, że czynnik nieprzywidywalności i chaosu w tym zakresie to powód do obaw. Zamiast tego wbija szpilkę rywalom.
- Oczywiście czasem musisz zmienić trenera ze względu na kiepskie wyniki albo inne czynniki, ale niektóre kluby zmieniają ich przez cały czas. Wtedy to staje się atutem ich przeciwników, a niekoniecznie organizacji, która decyduje się na zmianę szkoleniowca. Raków jest klubem, który zmienia ich dość często i okej, to jest ich sprawa, ale nie sądzę, by to była ich przewaga - stwierdził dwukrotny mistrz Polski z Lechem Poznań.
W ekipie Jagiellonii, która najpewniej będzie do końca walczyć z Kolejorzem o mistrzostwo, sytuacja wygląda kompletnie inaczej. Brązowi medaliści z tego roku przy stracie dwóch meczów do reszty stawki osiągają niemalże bliźniacze wyniki, co Kolejorz z tym, że inaczej niż ich czwartkowi rywale przegrali jedno spotkanie z Widzewem Łódź 0:2. Nie ma wątpliwości, co do tego, że pojedynek dla obu stron będzie bardzo wymagający, ale Niels Frederiksen podchodzi do niego optymistycznie.
- Spodziewam się otwartego meczu, ponieważ to są dwa sposoby gry, w ramach których normalnie grają obie ekipy. Mam wiele szacunku dla tego, co udało się stworzyć w Jagiellonii. Powiedziałbym, że są prawie tacy jak my. Próbują grać piłką w sposób ambitny, kreować w takim stylu grę, dominować przeciwnika. Mają dobrych zawodników, dobrego szkoleniowca i ten samy styl gry od kilku lat. Starają się go tylko rozwijać będąc jednocześnie wiernym swojej filozofii - tak samo jak my. To prawdopodobnie najlepiej grający zespół w lidze, oczywiście zaraz za nami. Dobrze sobie radzą w Europie i powiedziałbym, że zmierzą się ze sobą dwa najlepiej grające piłką drużyny w Ekstraklasie. Sądzę, że nie będzie to taktycznie wyrównany mecz - spotkanie będzie raczej otwarte i każdy postara się kreować grę. Tego oczekuje - dzielił się odczuciami Niels Frederiksen.
Lech nie drży o swoje wyniki przy poważnych problemach kadrowych
Lech Poznań będzie starać się dowieźć najbardziej korzystne wyniki kontynuując swój styl gry. Widocznych zmian w podejściu do treningów zapewne nie będzie, ale nie ma też wątpliwości, że "mistrz zarządzania", jak zwykło się tytułować Nielsa Frederiksena, stanie przed ciężką próbą swoich umiejętności. Lech ledwie kilka dni temu 30 sierpnia rozegrał bardzo wymagający mecz z Widzewem, a trzy dni wcześniej zmierzył się z Thun w meczu o Ligę Europy. Od 27 sierpnia do 6 września w dziesięć dni rozegra w sumie cztery spotkania, a kadra nie jest z gumy. Tym bardziej, że część graczy jest wciąż kontuzjowana.
- Jestem dość zadowolony ze składu, który mamy. Posiadamy dobrych zawodników na każdej pozycji. Oczywiście musimy przyznać, że jesteśmy nieco doświadczani przez kontuzje, co komplikuje nam zadania w ostatnich tygodniach. Teraz na szczęście mogę jednak powiedzieć, że wszystko zmierza raczej w pozytywnym kierunku. Część kontuzjowanych powoli wraca, ale jeśli spojrzymy na cały skład, który będzie mniej więcej gotowy do gry, to dostrzeżemy, że mamy tu wiele jakości i sporą konkurencyjność na danych pozycjach. To mnie satysfakcjonuje podobnie jak to, że nie sprzedaliśmy wielu ważnych zawodników - wspominał Niels Frederiksen przy okazji tematu jakości kadry.
Trener na pewno nie zamierza kalkulować i chce sięgnąć po pełną pulę w każdym z tych spotkań nawet jeśli zadanie w teorii wydaje się bardzo trudne. Szkoleniowiec ma jednak doświadczenie w funkcjonowaniu przy tak mocno napakowanym terminarzu Ekstraklasy.
- Oczywiście mamy bardzo napięty terminarz, ale jesteśmy w stanie zarządzać tym problemem. Udowodniliśmy to już w poprzednim sezonie i tak samo zrobimy to teraz. Zamierzy rotować składem w taki sposób, by nie zniszczyć rytmu w drużynie, ale wciąż upewniając się, że każdy z nich będzie w na tyle dobre formie, by móc rozgrywać mecze. Jestem dość pewny, że mamy w tym zakresie duże doświadczenie i wiemy, jak wiele rotacji wprowadzać w zespole. Poradzimy sobie z tym problemem - przekonywał dziś po południu Niels Frederiksen.
Rozkład najbliższych meczów Lecha Poznań
- 3 września 2026: Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 20:30 (D)
- 6 września 2026: Lech Poznań - Raków Częstochowa 17:30 (D)
- 12 września 2026: Górnik Zabrze - Lech Poznań 17:30 (W)
Komentarze (0)