Trener Maciej Tokarczyk wraca na ławkę Warty Poznań. Czeka go trudne wyzwanie

Opublikowano:
Autor:

Trener Maciej Tokarczyk wraca na ławkę Warty Poznań. Czeka go trudne wyzwanie - Zdjęcie główne
Autor: Tomasz Deska | Opis: Przed Wartą zaległe spotkanie 25. kolejki Betclic 2. Ligi. Klub ma szansę zbliżyć się do lidera na dwa punkty.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaWarta Poznań w ostatnich dwóch spotkaniach musiała sobie poradzić bez swojego szkoleniowca, który w wyniku czerwonej kartki otrzymanej w meczu z Zagłębiem Sosnowiec, mógł oglądać swój zespół jedynie z wysokości trybun. Zieloni sięgnęli po dwa komplety punktów, ale teraz Maciej Tokarczyk wraca już do pracy przy linii. Na początek czeka go wymagający przeciwnik - rezerwy Śląska Wrocław, będące w świetnej dyspozycji.
reklama
reklama

Na stadionie przy Drodze Dębińskiej spotkają się dwie drużyny, które bardzo udanie punktują w rundzie wiosennej. Warta jeszcze nie przegrała od początku roku, choć straciła kilka punktów remisując w czterech potyczkach. Śląsk II Wrocław ma na koncie dwie wiosenne porażki, ale za to pięć efektownych zwycięstw i jest coraz bliżej strefy play-off o awans do Betclic. 1 Ligi. 

- Na pewno będzie to mecz z zespołem wybieganym, nieobliczalnym. Młodzi zawodnicy, praktycznie chyba jeden zawodnik w wieku 22 lat, reszta poniżej. Więc taka młodzieńcza fantazja, zespół, który bardzo dobrze czuje się z piłką. To jest jeden z lepiej rozgrywających piłkę zespołów w naszej lidze - stwierdził przed tym spotkaniem Maciej Tokarczyk.

reklama

Drużyna prowadzona przez Michała Hetela w ostatnich pięciu meczach straciła zaledwie dwie bramki. To duża poprawa względem jesieni. Warto też pochwalić "Wojskowych" za grę w ofensywie. W tym momencie są czwartą siłą ligi, mając w swoim dorobku 47 zdobytych bramek. Do dwucyfrowej liczby goli w tym sezonie powoli zbliża się pomocnik Wiktor Niewiarowski, który jest jednym z najstarszych piłkarzy w zespole, a ma 24 lata. Średnia wieku całego zespołu to zaledwie 20 lat.

- Śląsk w ostatnim czasie notuje ogólnie bardzo dobre wyniki, mało traci, dużo strzela i myślę, że są na takiej fali wnoszącej. Myślę, że po prostu prezentują się dobrze w fazie bronienia, często przejmują inicjatywę, notują mniej strat, grają w taki bardzo pełny sposób. Rywal ma mniej możliwości, żeby kontrować, więc myślę, że to też jest taki powód, dlaczego Śląsk u siebie traci mało bramek. Mamy na to swoje warianty, z których będziemy korzystać. Myślę, że one będą również skuteczne w tym meczu, także na pewno czeka nas ciekawy mecz - powiedział trener Warty Poznań.

reklama

Forma Zielonych idzie w górę. Warciarze znaleźli się bardzo blisko lidera tabeli

Ostatnie dwa spotkania Warty Poznań to ważne wyjazdowe zwycięstwa, które nie przełożyły się na awans z dotychczasowego 3. miejsca, ale poprawiły sytuację klubu w tabeli. "Duma Wildy" do spółki z Olimpią Grudziądz trochę nieświadomie wykorzystała potknięcia Unii Skierniewice i oba zespoły zbliżyły się do lidera - na trzy punkty w przypadku Olimpii oraz tylko dwa, jeśli Warta dołoży wygraną ze Śląskiem.

Przed Poznaniakami duża szansa, by w decydującej fazie sezonu powalczyć o pierwsze miejsce i za kilka tygodni świętować powrót na zaplecze PKO Ekstraklasy. Trener Maciej Tokarczyk przyznał jednak, że nie spogląda na poczynania drużyny ze Skierniewic. Woli skupić się wyłącznie na swoich zawodnikach i na koniec sezonu spojrzeć, dokąd zaprowadziła go gra Warty.

reklama

- Bardzo rzadko zdarzają się historie, gdzie zespół przez cały sezon jest napędzony, nie ma mniejszego lub większego kryzysu i wszystko potrafi wygrać. Dla mnie to jest totalnie normalna sytuacja i niejednokrotnie mówiłem, że najważniejsze jest to, co jest na samym końcu sezonu. Nie zwracam uwagi na to i może to brzmieć nawet niewiarygodnie, natomiast chcemy patrzeć tylko na siebie. To podejście nas doprowadziło do tego momentu, że jest końcówka sezonu, wszystko zależy od nas i my dalej tą drogą chcemy iść - zaznaczył trener.

Po dość niepewnej inauguracji wiosny, aktualna dyspozycja Warty budzi nadzieję wśród kibiców. Szkoleniowiec pozostaje zadowolony z rezultatów, ale jego drużyna jeszcze nie osiągnęła sufitu w tym sezonie.

- Tendencja jest zwyżkowa, bo nie wiem, czy stabilność to dobre słowo. Początek rundy nie był zbyt dobry, szukaliśmy tej formy. To mnie teraz bardzo cieszy, bo na te najważniejsze mecze widać, że zespół się czuje pewnie i gra w taki bardzo kreatywny sposób. W większości narzucamy swój styl gry, zespół realizuje plan na mecz, także to jest taki dobry kolektyw - powiedział Maciej Tokarczyk.

Kluczowy piłkarz nie zagra ze Śląskiem. Trener wytłumaczył sytuację kilku graczy w zespole.

Zieloni będą zmuszeni przystąpić do środowego spotkania bez jednego z najważniejszych zawodników w kadrze. Filip Waluś złamał nos i w tym momencie nie jest gotowy, by bez przeszkód wziąć udział w nadchodzącym meczu.

- Na pewno niedostępny jest nadal Bartek Wiktoruk, niedostępny jest także Szymek Zalewski. Nie będziemy mogli skorzystać z Filipa Walusia, który walczy z czasem i robimy wszystko, aby był w kadrze już na niedzielne spotkanie z Podbeskidziem - przekazał szkoleniowiec.

Nieobecność jednych graczy jest szansą dla tych drugich, którzy w ostatnich tygodniach mają mniej okazji do występów. Jednym z takich piłkarzy jest Kacper Rychert, który rozpoczynał sezon jako podstawowy zawodnik, ale przegrał rywalizację na prawym wahadle. W ostatnich pięciu spotkaniach otrzymał łącznie tylko 48 minut z ławki. 21-letni pomocnik zmaga się z obniżką formy, ale trener wciąż widzi dla niego szansę w zespole.

- W ostatnim czasie Kacper ma mniej okazji do występu, natomiast bardzo mocno pracuje on i cały sztab na to, żeby wrócił do swojej najlepszej dyspozycji. Myślę, że ta tendencja jest wzrostowa i okazje będą, bo to jest wartościowy zawodnik. Ostatni brak występów nie definiuje jego roli w zespole. Głęboko liczę na to, że będziemy mogli oglądać go w jak najlepszej dyspozycji, jak najszybciej - ocenił trener.

Ku zaskoczeniu, poza pierwszym składem znajduje się ostatnio Michał Smoczyński, który przecież w marcu otrzymał powołanie do młodzieżowej reprezentacji Polski, a wiosną trafiał dla Warty w spotkaniach z ŁKS-em II Łódź oraz GKS-em Jastrzębie. Jego miejsce na "dziewiątce" zajął Patryk Kusztal, początkowo sprowadzany z myślą wzmocnienia na pozycji ofensywnego pomocnika. Maciej Tokarczyk wytłumaczył, dlaczego dokonał tak istotnej zmiany w ataku.

- Ostatnio mierzyliśmy się z rywalami, którzy bardzo dobrze bronili pola karnego i zdecydowaliśmy się na wariant z zawodnikiem, który będzie bardziej konkretny, gdy ma piłkę przodem do bramki, który potrafi szybciej uwolnić piłkę do uderzenia i dobrze się czuje w pojedynkach jeden na jeden. Smoku jest po prostu innym zawodnikiem i na pewno będzie nam jeszcze niejednokrotnie potrzebny. To nie jest tak, że on jest pod formą. Po prostu strategia na mecz determinowała to, jakie były decyzje na pozycji numer 9. Cieszę się, że mam do dyspozycji różnych zawodników i mogę decydować w kontekście takim strategicznym - wyjaśnił opiekun Warty.

Jednocześnie wyjaśniła się sytuacja Mateusza Stanka, który w tym roku zagrał tylko 18 minut z rezerwami ŁKS-u i częściej wspomagał piątoligowe rezerwy. 21-letni napastnik w hierarchii znajduje się za wspomnianym duetem Kusztal - Smoczyński. O miano trzeciego snajpera może rywalizować w tym momencie z Filipem Tonderem

Trener Tokarczyk powróci na ławkę po dwutygodniowej przerwie

Czerwona kartka w spotkaniu z Zagłębiem wykluczyła szkoleniowca ze spotkań z Sokołem Kleczew (3:1) oraz Stalą Stalowa Wola (1:0). Opiekun Zielonych wraca do pracy przy linii, ale jego obecność na trybunach w ostatnich meczach nie miała formy rekreacyjnej. Sztab postawił na ciekawy wariant.

- To, że byłem na trybunach nie oznaczało, że nie miałem żadnej roli w tym meczu. W tym wypadku ja po prostu zamieniłem się z trenerem Grzesiem, który na co dzień jest odpowiedzialny za taką analizę live naszego funkcjonowania w ofensywie i zbierania informacji od reszty sztabu w kontekście ich zadań. W meczu z Kleczewem siedziałem sobie na trybunach z otwartym laptopem i z wysokości trybun oglądałem mecz na laptopie, który mieliśmy transmitowany przez drona, tak jak zawsze. Natomiast w meczu w Stalowej Woli, gdzie te trybuny już troszkę dają inną perspektywę, mogłem to robić z ich wysokości bez komputera i na żywo oceniać sytuację, pomagać mojemu sztabowi, który był na ławce - opowiedział Tokarczyk.

Asystent trenera spisał się znakomicie w swojej roli, bo Warta zainkasowała sześć punktów. Trener Tokarczyk ma teraz wysoko zawieszoną poprzeczkę przez swoich współpracowników.

- Nie ma co ukrywać, trener Adamski, jak i cały sztab, dźwignęli ten temat i bardzo się cieszę, że tak to wyglądało Nie pozostaje mi nic innego jak tą poprzeczkę przeskoczyć. Bardzo się cieszę, że już będę oglądał mecz z perspektywy ławki, a nie trybun i będę mógł bardziej bezpośrednio pomóc zespołowi - przyznał trener z uśmiechem na ustach.

Pierwszy gwizdek w meczu Warty ze Śląskiem II wybrzmi w Poznaniu o godz. 18. Kibice, którzy nie pojawią się tego dnia na trybunach, będą mogli obejrzeć zmagania Zielonych w TVP Sport.

 

 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo