Władze miasta chcą wzmocnić kondycję poznańskiej siatkówki. "Brakuje w Poznaniu innych sportów zespołowych poza piłką nożną"
Fort Poznań to projekt, który powstał nie tylko z inicjatywy grupy założycielskiej, ale również przy przy wsparciu władz miasta oraz Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Klub, mimo tego, że został powołany do życia niedawno, już teraz może poszczycić się rozbudowaną strategią i mocnymi fundamentami. Fort będzie mieć, bowiem swoich przedstawicieli nie tylko w pierwszej, ale i w drugiej lidze, co było możliwe po przejęciu licencji od Krishome Wrześni i Tarnovii Volley Tarnowa Podgórnego.
- Idea Fortu Poznań UAM wyszła od organizatorów, od ludzi, którzy chcą silnej siatkówki w Poznaniu. Możemy to tylko wspierać i dać kredyt zaufania. Dzisiaj to robimy, bo wiemy, że zabrali się za to ludzie, którzy znają się na siatkówce, wiedzą jak to robić i mają do tego wsparcie logistyczne oraz treningowe UAM-u. To jest dla mnie bardzo ważne, bo taka instytucja jak uniwersytet jest dla mnie gwarantem tego, że jest to projekt poważny i że będziemy z niego zadowoleni w nadchodzących latach - mówił wiceprezydent Marcin Gołek.
Pierwszy z wymienionych klubów ma pomóc w dbaniu o formę seniorów natomiast drugi będzie nastawiony przede wszystkim na rozwój młodzieży. Drużyna Fortu Poznań UAM z pierwszej ligi przejęła licencję na grę w tych rozgrywkach od Astry Nowa Sól i stawia przed sobą jasny cel - w najbliższych latach chce awansować do Plus Ligi. Warto wspomnieć o tym, że w następnym sezonie niewykluczona jest rywalizacja na tym samym szczeblu rozgrywkowym dwóch poznańskich drużyn, bowiem aktualnie o awans na zaplecze PlusLigi walczy także zespół Energetyka.
Prezydent Marcin Gołek poczas spotkania inaugurującego projekt Fortu Poznań UAM odpowiadał na pytanie dotyczące między innymi tego, czy zamiast inwestycji w nowy klub siatkarski nie lepiej byłoby przekazać środki na większy rozwój Energetyka. Przedstawiciel władz miasta jasno jednak stwierdził, że rozmowy na ten temat z prezesem klubu trwały, ale nie skończyły się na niczym konkretnym. Niemniej zdaniem Marcina Gołka wizja rywalizacji dwóch poznańskich ekip na zapleczu PlusLigi i potencjalne derby Poznania z pewnością byłyby czymś co przyciągnie kibiców na trybuny i odnowi kulturę siatkarską w stolicy Wielkopolski.
- Nie mam problemu z tym, że mamy dwa zespoły. Energetyk walczy o awans, więc też trzymamy za niego kciuki, bo to oznaczałoby derby Poznania w siatkówce i mam nadzieję pełne trybuny. Mam silne poczucie, że to się nie wyklucza, ale jeżeli to miałoby być swego rodzaju napędzającą rywalizacją to dobrze. Sport taki jest, rywalizacja napędza i poprawia wyniki - twierdził wiceprezydent Poznania.
Tak gruntownie rozbudowane struktury nawiązują właśnie do słowa "Fort", bowiem jak mówił dla "Głosu Wielkopolskiego" prezes klubu Bartosz Witkowski, kojarzy się ono z fortyfikacjami, a przedstawiciele nowej organizacji chcą właśnie budować siłę klubu w oparciu o współpracę z mniejszymi, młodzieżowymi podmiotami. Warto dodać, że włodarz Fortu Poznań mocarstwowe plany snuł już wcześniej, kiedy to chciał doprowadzić do połączenia Tarnovii Volleyball z Eneą Energetykiem Poznań. To również miał być projekt pierwszoligowego klubu w męskiej siatkówce, ale ta sztuka mu się nie udała.
- Fort Poznań to nie tylko zespół pierwszoligowy, ale tak naprawdę cały ekosystem, którego celem jest zapewnienie pełnej kontynuacji szkolenia młodzieży od mini-siatkówki aż po siatkówkę seniorską. Z naszego doświadczenia, obserwacji i pomysłu wynika, że mamy bardzo zdolną młodzież wielkopolską - mam na myśli Poznań czy Piłę. Mamy kilka akademii, które wykonują naprawdę świetną pracę z młodzieżą natomiast potem trochę nam się to urywa. Mamy fajne warunki, brakuje w Poznaniu innych sportów zespołowych poza piłką nożną no i udało nam się zarazić naszym pomysłem grupę ludzi z uniwersytetu i ze sfery biznesu. Podzielają oni nasze myślenie, że musimy zaadresować pewną część pomiędzy wiekiem juniorskim, a seniorskim i przy odpowiedniej organizacji z Wrześnią i Tarnowem Podgórnym zapewnić to, czego do tej pory nie było w Wielkopolsce - informował prezes Fortu Poznań UAM, Bartosz Witkowski.
Twierdza budowana cegla po cegle. "Musimy konsumować wszystko małymi łyżeczkami"
Infrastruktura nowej organizacji ma się względnie dobrze, bowiem Fort Poznań UAM ma swoją arenę zmagań, którą została hala sportowa przy ulicy Zagajnikowej na Morasku. Mniej oczywistą sprawą jest to, jak wiele środków finansowych chce przekazać na pierwszą drużynę sama organizacja. Aby utrzymać się w 1. lidze potrzeba około 1,5 miliona złotych do nawet 2 milionów, a jak wiadomo Fort Poznań UAM zamierza iść nawet po awans, do którego z pewnością będzie potrzeba jeszcze większych nakładów.
Prezes nie chciał zdradzać, ile z potrzebnej kwoty do właściwego funkcjonowania klubu organizacja ma w budżecie, ale mocno liczy na wsparcie miasta w tym zakresie. Włodarze Fortu Poznań UAM z pewnością będą spoglądać w stronę dotacji, które lokalne kluby otrzymają po zweryfikowaniu wniosków. Ostatnim razem władze Miasta Poznań zwiększyły finansowanie, a zatem nowy klub siatkarski może liczyć na finansowe benefity. Prezes Fortu Poznań UAM dąży jednak do tego, by mierzyć siły na zamiary i jeszcze nie składa jasnych deklaracji w kontekście najwyższych celów.
- Mistrzostwo Polski na poziomie PlusLigi marzyłoby mi się jakbyśmy zawitali do niej w 2030 roku. Natomiast patrząc realistycznie musimy wszystko konsumować małymi łyżeczkami, robić małe kroki. Ten pierwszy, na którym nam bardzo zależy to pomyślne rozpoczęcie tego sezonu. Celujemy w miejsca 1-8 w play-offach, natomiast myślę, że miejsca 5-8 będą spełnieniem naszych założeń. Cała reszta to jest tylko sport. Jeśli jakimś cudem uplasujemy się wyżej, poradzimy sobie z tym. Nie chcemy jednak, żeby nasze cele schodziły poniżej ósmego miejsca - podkreślał Bartosz Witkowski.
Mieszanka młodej krwi i doświadczenia. "Nie skupiamy się na celu tylko na drodze do niego"
Ambicjom i bogatym planom zarówno władz miasta jak i prezesa klubu spróbuje podołać Mateusz Grabda - nowy trener pierwszej drużyny Fortu UAM Poznań. W przeszłości związany był z kobiecymi zespołami Stali Mielec i Sokoła Mogilno, ale w swoim CV ma również męskie ekipy z Kielc i Siedlec. Do projektu opartego na młodzieżowych zawodnikach powinien pasować jak ulał także ze względu na swoje doświadczenie z młodzieżową reprezentacją. Trenował tam ekipy do lat 18, 19 i 20.
- Do startu przygotowań zostało jeszcze kilka miesięcy. Nie wiemy, kiedy dokładnie rusza 1. liga mężczyzn, ale jako trener potrzebuję około 7-8 tygodni, aby przygotować zespół do pierwszego meczu. Przypuszczam, że to będzie końcówka lipca lub początek sierpnia i wystartujemy, żeby mieć odpowiedni komfort z racji tego, że jest to nowy zespół i będziemy potrzebowali dużo pracy, aby to wszystko połączyć - informował doświadczony szkoleniowiec.
Jego asystentem będzie Tomasz Jaroszczak, a zatem człowiek o solidnej marce w PlusLidze. W trakcie kariery grał chociażby dla Asseco Resovii Rzeszów, ZAKSY Kędzierzyn-Koźle czy Indykpolu AZS Olsztyn. W swojej karierze sięgał po wicemistrzostwo Polski, a także brązowy medal w PlusLidze. Poszczycić się może dwukrotną grą w finale rozgrywek Pucharu Polski, gdzie raz tryumfował i raz musiał zadowolić się srebrem.
Za transfery odpowiadać będzie dyrektor Damian Lisiecki - czterokrotny mistrz Polski w siatkówce plażowej, a także były zawodnik znany z gry na pierwszoligowych parkietach. W przeszłości związany był z akademicką drużyną AZS-em UAM, gdzie pełnił rolę grającego trenera. Do klubu zdołał sprowadzić już Michała Szczechowicza (mierzącego 185 centymetrów wzrostu rozgrywającego, który przez trzy ostatnie sezony występował w barwach MCKIS-u Jaworzno) oraz Oskara Laskowskiego (mierzącego 201 centymetrów wzrostu środkowego, który grał dla Astry Nowej Sól).
- Skład będzie na pewno połączeniem doświadczenia z młodością. Uważam, że to jest bardzo fajne, że dajemy szanse młodym chłopakom, którzy będą za chwilkę wchodzili w ten okres seniorski. Towarzyszyć nam będzie kilku doświadczonych zawodników, którzy będą to wszystko na czele ze mną trzymać. Wizja tego wszystkiego jest fajna. Jeśli mowa o poszczególnych miejscach to celowalibyśmy, żeby być w strefie play-offowej, ale to na ten moment nie jest najważniejsze. Najważniejszy jest trening, ciężka praca i to co uda nam się wypracować. Nie skupiamy się na celu tylko na drodze do niego. Zobaczymy jak to wyjdzie - jeśli przepracujemy to dobrze i zdrowie dopisze to w 1. lidze męskiej będzie nam dane wygrać kilka spotkań i zajmiemy jak najwyższe miejsca - informował szkoleniowiec Fortu Poznań UAM, Mateusz Grabda
Co ciekawe obecność Damiana Lisieckiego w Forcie Poznań UAM to nie jedyny odnośnik do siatkówki plażowej. Prezes klubu chce doprowadzić w najbliższej przyszłości także do stworzenia i rozwinięcia w klubie sekcji poświęconej tej dyscyplinie. Nawiązuje to do działań rozpoczętych przez władze Miasta Poznania oraz Ministerstwa Sportu i Turystyki w kontekście stworzenia w Polsce najnowocześniejszego ośrodka do sportów plażowych, które odbiło się szerokim echem na przełomie 2025 i 2026 roku. Teraz jednak władze klubu jeszcze jednak w dużej mierze koncentrują się na uzupełnieniu zespołu o ostatnie postacie, by przystąpić w pełni do działania.
- Mamy już 85% całego zespołu - do uzupełnienia pozostały nam trzy-cztery nazwiska praktycznie na każdej pozycji. Najważniejsze jest to, że mamy sztab szkoleniowy w postaci pierwszego i drugiego trenera. Mateusz Grabda to bardzo doświadczony szkoleniowiec również w związku z prowadzeniem narodowych kadr młodzieżowych. Tak jak mówiłem, w koncepcji Fortu Poznań UAM zależy nam na przyciągnięciu wielkopolskiej młodzieży, aby mogła tutaj kontynuować lokalnie swoją karierę. Stąd też nasze plany, aby do 1. ligi zagościli chłopacy z polskiej kadry młodzieżowej, a dokładnie ci, którzy kończą czwartą klasę. Mamy kontrakty dogadane w związku z czym takie połączenie trenera, który ma doświadczenie TauronLigowe i wie jak pracować z młodzieżą będzie najlepszym rozwiązaniem, którego potrzebujemy - powiedział prezes Fortu Poznań UAM.
Komentarze (0)