reklama

Trener rezerw Lecha Poznań zebrał komplementy od rywala. "Będzie to na pewno mocny zespół"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Trener rezerw Lecha Poznań zebrał komplementy od rywala. "Będzie to na pewno mocny zespół" - Zdjęcie główne
Autor: Kacper Paterski | Opis: Trener Victorii Września docenił pracę Joopa Ostervelda.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaDrugi zespół Lecha Poznań wchodzi w nowy sezon z drzwiami. W sobotnie popołudnie ekipa trenera Joopa Ostervelda ograła na inaugurację Victorię Września aż 5:2. Choć wynik wskazuje co prawda na jednostronny przebieg spotkania, gospodarze potrafili poważnie dać się we znaki Kolejorzowi. Pojedynek z rywalem zza miedzy był dla lechitów pierwszym, poważniejszym testem charakteru w tym sezonie.
reklama

Lech pokazał właściwą mentalność z wymagającym rywalem

reklama

Zgodnie z przedmeczowymi zapowiedziami prezesa Victorii Września, Mateusza Kulińskiego, jego drużyna chciała wyjść na Lecha Poznań z otwartą przyłbicą i bez żadnych kompleksów. Podopieczni Joopa Ostervelda już w czwartej minucie otrzymali pierwszy cios, kiedy to jako pierwszy do siatki trafił Filip Wełniak dając prowadzenie swojej nowej drużynie po rozegraniu rzutu wolnego w polu karnym Kolejorza. 

Później jednak lechici stopniowo odzyskiwali panowanie nad przebiegiem spotkania, a było to możliwe w dużej mierze dzięki bardzo dobrej fizyczności. Przyjezdni często wygrywali pojedynki w powietrzu, a dodatkowo inteligentnie wykorzystywali przestrzenie w konstruowaniu swoich ataków. Zespół Joopa Ostervelda nie pozostawiał niczego przypadkowi w swojej grze i ewidentnie chciał prowadzić swoje akcje jak po sznurku, co zresztą doskonale widzieliśmy w przypadku bramki wyrównującej autorstwa Wojciecha Szymczaka w 19. minucie.

reklama

Lech Poznań ostatecznie po pierwszej połowie prowadził 3:1 dzięki jeszcze jednemu uderzeniu tym razem autorstwa 16-letniego Serafina Bakhno oraz Alana Majewskiego. Przyjezdni, mimo straty gola już po kilku minutach od rozpoczęcia gry, mogli się podobać w swojej grze. Łączyli oni wysoką intensywność z jakościowym rozegraniem piłki na małej przestrzeni, a sam pomysł na mijanie linii pressingu Victorii niósł za sobą częste zagrożenia pod bramką Lorka.

Jednak na wstępie drugiej połowy Jakub Lutostański popsuł dobre humory piłkarzom rezerw Lecha Poznań, zdobywając gola kontaktowego w 58. minucie meczu. Victoria Września podgrzała atmosferę i pokazała, że prowadzenie Kolejorza wcale nie musi być tak pewne, jak mogło się pozornie wcześniej wydawać. Gospodarze mocno przycisnęli Kolejorza w końcówce, ale ten bronił się bardzo skutecznie, pokazując właściwą mentalność. Jakby tego było mało, goście wyprowadzili jeszcze dwa zabójcze ciosy za sprawą Tokara i Dziuby, wytrzymując duże ciśnienie przed ostatnim gwizdkiem.

reklama

Trener Victorii Września docenił formę rywali. "Tutaj mam najwięcej prestensji do zespołu"

To właśnie ta dojrzałość i cierpliwość piłkarzy Lecha Poznań zrobiła szczególnie pozytywne wrażenie na trenerze Joopie Osterveldzie. Holender na konferencji prasowej podkreślał to, że cieszy się z tego, że jego drużyna pozbierała się po dwóch trudnych momentach. Kolejorz musiał szybko się otrząsnąć już po 4. minucie, kiedy to zafundowali rywalom gola na własne życzenie. Potem z kolei musieli pokazać, że są mocni nie tylko w ataku, ale też w obronie, gdy zdesperowany rywal rzucił wszystkie siły do ataku. 

- Obie połowy w dzisiejszym meczu zaczęliśmy od straty gola. Najpierw na 0:1 potem na 2:3. Jednak ostatnie 20 minut pierwszej części spotkania było w naszym wykonaniu naprawdę dobre - wtedy też zdobyliśmy trzeciego gola w meczu. Rywale walczyli, mieli także szanse na zdobycie gola na 3:3. Czuję szczęście i ulgę, że wygraliśmy ten mecz, zdobywając jeszcze dwa gole w końcówce, zamykając mecz - relacjonował Joop Osterveld

reklama

Podobne przemyślenia, co Holender miał także sam szkoleniowiec gospodarzy - Łukasz Bandosz. Trener Victorii Września mógł jednak zaskoczyć część kibiców Kolejorza, komplementując poziom sportowy, jaki zaprezentowała ekipa przyjezdnych szczególnie w pierwszej połowie sobotniego spotkania. Opiekun drużyny Victorii stwierdził wprost, że od zdobycia pierwszej bramki zaczęła się totalna dominacja gości.

- Myślę, że odkąd jestem trenerem Victorii Września czy chociażby odkąd miałem okazje prowadzić mecze na poziomie trzecioligowym, muszę przyznać, że to, jak wyglądał dzisiaj zespół Lecha Poznań, to była dla mnie jeżeli chodzi o ofensywę, najlepsza pierwsza połowa, jaką mogłem zobaczyć pod względem jakości piłkarskiej i intensywności gry oraz dużej ilości podań. Oczywiście mam tutaj zastrzeżenia do mojego zespołu, że nawet prosty środek, jakim były częstsze faule, które trzeba było zastosować, by wybijać przeciwnika z rytmu, nie został użyty. Tutaj mam najwięcej prestensji do zespołu - mówił po spotkaniu szkokeniowiec Łukasz Bandosz

Opiekun Victorii Września potwierdzał po spotkaniu, że końcowy wynik nie odzwierciedla faktycznie tego, jak prezentowała się jego drużyna na boisku. Trener wskazał, że praca zespołu przy rzutach rożnych, po których jego ekipa straciła dwie bramki, jest do analizy i jak najszybszej poprawy. Łukasz Bandosz mimo wszystko docenił to, że jego podopieczni w drugiej połowie w żadnym aspekcie gry nie odpuścili Lechowi Poznań, a samo spotkanie było atrakcyjne do oglądania nawet mimo niesprzyjającej aury pogodowej.

- Gratuluję trenerowi pierwszego spotkania w polskiej trzeciej lidze. Będzie to na pewno mocny zespół, jeśli zachowa tą intensywność. Musimy wyciągać wnioski i już skupiać się na piątkowym spotkaniu z Polonią Środa Wielkopolska - zakończył trener Bandosz.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo