Trudne spotkanie dla Warty Poznań. Goście zadowoleni z remisu
Warta Poznań zaliczyła falstart na początku rundy wiosennej. Tak należy określić remis 2:2 przed własną publicznością z rezerwami ŁKS-u Łódź, które znajdują się głęboko w strefie spadkowej. Już w pierwszej połowie "Zieloni" dali rywalom zbyt dużo przestrzeni i musieli gonić wynik. Gdy losy meczu udało się odwrócić i wydawało się, że Warta dowiezie zwycięstwo, Łodzianie doprowadzili do wyrównania, a w końcówce mogli jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
Opiekun ŁKS-u II, Konrad Gerega był bardzo zadowolony z postawy swojego zespołu, który konsekwentnie zaczął zbieranie punktów od końcówki poprzedniej rundy i zamierza jeszcze włączyć się w walkę o utrzymanie.
- Bardzo się cieszymy, że ten zespół rozwinął się pod kątem dojrzałości, bo w poprzednich spotkaniach gdy przegrywaliśmy, pojawiała się taka bojaźliwość. Dzisiaj goniliśmy, świetna postawa zmienników, którzy podnieśli intensywność i chęć atakowania przestrzeni za linią obrony. Mam nadzieję, że ten remis będzie nas pchał do przodu - mówił trener gości na konferencji prasowej - Przed meczem remis mogliśmy wziąć w ciemno, ale remisy też nas nie urządzają. Musimy wygrywać, więc wysyłamy jasny sygnał do zespołów, które myślą, że będzie gładko i przyjemnie z zespołami rezerw. Nie, nie będzie. Teraz remis nas satysfakcjonuje, ale w kolejnych meczach będzie już tylko lepiej. Bardzo doceniam dzisiejszy mecz, bo nie jest też łatwo przegrywać u wicelidera i wyrównać.
W odmiennym nastroju był za to trener Maciej Tokarczyk, który koniecznie chciał rozpocząć rundę wiosenną od zwycięstwa. Tym bardziej, że w tym momencie Warta utrzymała pozycję wicelidera tabeli, ale zmniejszyła się przewaga nad trzecią Olimpią Grudziądz, która traci do "Zielonych" już zaledwie dwa punkty.
- Bardzo nam zależało na zwycięstwie u siebie. Docenialiśmy rywala i wiedzieliśmy, że dobrze przepracowali okres przygotowawczy. Wiedzieliśmy natomiast, czego możemy się spodziewać. Uważam, że w drugiej połowie mieliśmy swoje okazje, by domknąć ten mecz. Brakowało nam niewiele, by zdobyć trzecią bramkę, a wtedy mecz potoczyłby się zupełnie inaczej. ŁKS zagrał bardzo dobrą końcówkę, miał mnóstwo też stałych fragmentów i tu akurat świetnie się wybroniliśmy, natomiast zabrakło czegoś ekstra - wspomniał opiekun Warty w podsumowaniu spotkania.
Szkoleniowiec Warty widzi już efekty dobrego okresu przygotowawczego
Warta Poznań ma za sobą bardzo dobry okres zimowy, w trakcie którego drużyna została wzmocniona dwoma kluczowymi transferami, nie pożegnała się z żadnym z ważnych piłkarzy i odnotowała zadowalające wyniki w sparingach. Trener Tokarczyk przyznał, że drużyna nie potrzebuje dokonywać radykalnych zmian względem jesieni, ale wciąż pracować nad tym, co do tej pory się nie udawało. Szkoleniowiec po meczu był zadowolony z tego, że już w pierwszym meczu o punkty jego piłkarze zaprezentowali to, nad czym drużyna pracowała w ostatnich tygodniach.
- Myślę, że nasze DNA nie zmieni się w porównaniu do poprzedniej rundy. W okresie przygotowawczym pracowaliśmy nad pewnymi detalami, które były już dziś widoczne, czyli druga bramka. Mieliśmy w pierwszej rundzie problemy z transportem piłki za linię obrony, a tu świetne zachowanie naszych środkowych pomocników, pozwoliło wyjść Rychertowi na czystą pozycję i asystować przy golu Smoczyńskiego. To już jest efekt tej pracy, ale oczywiście mamy więcej takich rzeczy, nad którymi jeszcze zamierzamy pracować - ocenił trener "Zielonych".
Trener poczuł się urażony pytaniem dziennikarza. "To prowokacja"
"Duma Wildy" ma w tym momencie dość szeroką kadrę, która daje trenerowi duże pole do manewru. Szkoleniowiec wspominał już przed meczem, że dzięki temu może częściej rotować piłkarzami, w zależności od potrzeb na danej pozycji lub przebiegu spotkania. W sobotnim meczu Maciej Tokarczyk podjął decyzję o wprowadzeniu aż trzech zmienników w 55. minucie, co zdaniem jednego z dziennikarzy było zbyt wczesnym rozwiązaniem i żaden ze zmienników nie podniósł jakości w Warcie. Absolutnie nie zgodził się z tym szkoleniowiec "Zielonych", który przyznał, że nie zawsze ławka rezerwowych będzie zbawieniem dla drużyny, ale na tej ławce też są wartościowi piłkarze, którzy w innym spotkaniu mogą zacząć chociażby w wyjściowym składzie.
- W wielu meczach ławka wygrywała spotkania i niezależnie, kto na niej siedział. Mam dużą głębię składu i nie zgodzę się, że zawodnicy z ławki nie dali czegoś ważnego. Dla przykładu Karol Dziedzic miał kilka kluczowych interwencji w defensywie. To takie prowokacyjne pytanie, bo jeśli wygrywamy, to są pochwały dla ławki, a jak gubimy punkty to od razu jest szpilka i to nie jest w porządku wobec tych, którzy z tej ławki się podnoszą. Taka jest piłka, nie zawsze wychodzi. Przeciwnik też był dobrze przygotowany i na nasze zmiany odpowiedział swoimi, jakościowymi. Zmiany były zrobione w odpowiednim momencie, a zawodników też mamy jakościowych i chcemy z nich korzystać w następnych spotkaniach - odpowiedział trener.
Kolejne spotkanie Warta Poznań także zagra przed własną publicznością, a rywalem będzie tym razem Rekord Bielsko-Biała. Ten mecz w Ogródku zaplanowano na godz. 16. Trener Tokarczyk także w trakcie sobotniej konferencji prasowej wspomniał o nadchodzącym przeciwniku.
- Przełykamy gorzką pigułkę, natomiast walczymy dalej, a przed nami kolejny przeciwnik, który walczy o utrzymanie. Takie mecze w drugiej rundzie są bardzo trudne, bo często przeciwnicy chcą za wszelką cenę wygrać, nawet kosztem stylu. Ciężko się rozgrywa takie spotkania, ale będziemy gotowi i liczę na to, że już za tydzień zdobędziemy trzy punkty - dodał szkoleniowiec.
Komentarze (0)