Koszmar na wstępie roku. Warta stoczyła się w otchłań
Warta Poznań wchodziła w 2025 rok, grając jeszcze w Betclic 1. lidze i zajmując 13. pozycję w tabeli. Targana kontuzjami drużyna trenera Piotra Klepczarka nie zachwycała formą, ale najważniejsze było przede wszystkim utrzymanie na zapleczu Ekstraklasy. Zimą wydawało się, że klub rozwiąże swoje problemy poprzez transfery nowych graczy w szczególności do formacji ofensywnej i zagwarantuje sobie cel minimum.Do klubu dołączyli chociażby: doświadczony bramkarz Daniel Kajzer, który rozgrywał wcześniej mecze chociażby dla Arki Gdynia, a także Nicolas Rajsel - gracz z przeszłością w PSG, mający wnieść potrzebną jakość do ataku. Pojawili się również Krzysztof Drzazga i Michał Feliks. Nie były to najgorętsze nazwiska na rynku, ale zdecydowanie poszerzały rotacje w ataku dzięki czemu Warta Poznań zyskała większe szanse na częstsze zdobywanie kompletów punktów.
Niestety po rozpoczęciu gry w rundzie wiosennej nowe nabytki w ataku kompletnie zawiodły oczekiwania, a Warta Poznań paradoksalnie porażała wtedy nieskutecznością. Podczas, gdy w rundzie jesiennej minionego sezonu zaliczyła 14 goli w 19 meczach, na wiosnę w 15 starciach miała ich... zaledwie osiem! Forma zespołu leciała na łeb na szyję, a kibiom z tamtego czasu w pamięci z pewnością została nieprawdopodobna wręcz bezradność pod polem karnym rywali, przewidywalność i brak jakości. Dość powiedzieć, że w ośmiu meczach nie potrafiła choćby strzelić gola i tylko w jednym natomiast odniosła zwycięstwo.
Problemy Warty na początku roku dotyczyły także sytuacji na ławce. Z drużyną w marcu po serii czterech meczów bez zwycięstwa pożegnał się Piotr Klepczarek, a jego miejsce zajął specjalista od utrzymywania klubów - Ryszard Tarasiewicz. Jednak nawet on nie zdołał uratować Zielonych przed spadkiem do Betclic 2. ligi. Uznany trener do samego końca, mimo fatalnych wyników przekonywał, że wierzy w sukces swoich podopiecznych, ale jego zapewnienia zupełnie nie oddawały tego, co się działo w kolejnych meczach na boisku.
Niekończące się problemy i zaskakujące odrodzenie
Po spadku do Betclic 2. ligi Warta Poznań próbowała się odrodzić. Oprócz całkowitej przebudowy drużyny klub zdecydował się na pójście all-in i powrót na Drogę Dębińską. Sytuacja w klubie dosłownie i w przenosini przypominała jeden wielki plac budowy, którego celem stała się odbudowa tożsamości. O sile drużyny mieli stanowić bardzo młodzi zawodnicy oraz młody trener, który choć nie miał doświadczenia w prowadzeniu wielkich marek, posiadał ambitny pomysł na grę swoich zawodników.Jednak i pod jego batutą Zielonym szło jak po grudzie na początku tego sezonu, a kibice obawiali się kolejnej katastrofy. Warciarze po sześciu kolejkach zajmowali przedostatnie miejsce w Betclic 2. lidze zaliczając dwie porażki i serię czterech remisów z rzędu. Oprócz tego remont stadionu ciągle się przedłużał w związku z czym Zieloni nieustannie grali wszędzie tylko nie na własnym terenie. Tamte chwile wystawiły cierpliwość kibiców Warty Poznań na najwyższą próbę, ale koniec końców warto było cierpieć.
7 września 2025 roku Warta Poznań wreszcie wróciła do domu przy Drodze Dębińskiej po ponad 2 tysiącach dni rozłąki. Ten sukces zawdzięczała nie tylko właścicielowi, ale i ogromnej pomocy kibiców, którzy dołożyli wszelkich starań, by jak najszybciej przywrócić obiekt do właściwego funkcjonowania. Zbiórka narzędzi, pełna mobilizacja przy remoncie, a także wsparcie pracowników klubu sprawiło, że piękna chwila stała się faktem, a od tamtego momentu Warta Poznań jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zaczęła zachwycać w lidze.
Rewelacyjna runda jesienna. Warta siała postrach w Betclic 2. lidze
Powrót na własny stadion wydawał się ostatnim elementem układanki, który pozwolił warciarzom odzyskać utraconą tożsamość. Od tamtego pamiętnego dnia zespół trenera Tokarczyka odpalił jak rakieta. Zieloni stali się uosobieniem agresywnego, fizycznego i odważnego futbolu, który stawiał na wysoki pressing i ciągły atak. Nagle mechanizmy w zespole się zazębiły i niewielu było w stanie przeciwstawić się poznaniakom w Betclic 2. lidze.Warta Poznań zaliczyła nieprawdopodobną serię siedmiu wygranych meczów, która mogła być nawet dłuższa, gdyby nie remis z Sandecją i nieuczciwa bramka zdobyta przez rywali Zielonych. Ostatecznie podopieczni trenera Tokarczyka zaliczyli później kolejną zwycięską passę, trwającą przez trzy spotkania w lidze. Niestety w meczu na szczycie z liderem ze Skierniewic warciarze musieli uznać nieznaczną wyższość swoich oponentów.
Ostatecznie drużyna z Poznania zakończyła rundę jesienną na drugim miejscu w tabeli, co było fenomenalnym wynikiem biorąc pod uwagę katastrofalną pierwszą część roku. Warta dysponowała piątą najlepszą ofensywą z 32 golami na koncie w 19 meczach i trzecią najlepszą defensywą, która straciła zaledwie 21 bramek. To również robiło wielkie wrażenie, biorąc pod uwagę to, jakie wyniki osiągali wcześniej w tym aspekcie podopieczni trenera Klepczarka czy Tarasiewicza.
Szacunek i uznanie kibiców drużyna Warty Poznań zdobywała także dzięki pokorze i ciężkiej pracy. Młody zespół na czele ze swoim szkoleniowcem nie dawał się łatwo porwać fali euforii i nie popadał w samozachwyt. Na boisku utrzymywał wręcz wojskową dyscyplinę i każdy mecz niezależnie od przeciwnika grał z takim samym skupieniem oraz intensywnością. Była to duża zmiana względem poprzedniej ekipy, gdzie gołym okiem było widać jak w trudnych momentach warciarze gasnęli w oczach. Tymczasem teraz młoda drużyna trenera Tokarczyka zaskakująco dobrze reagowała na kryzysowe chwile.
Warta Poznań pokazała jakość jednostek. Piłkarze zostali docenieni przez ekspertów!
Na uwagę zasługiwała nie tylko świetna postawa całej drużyny, ale również poszczególnych piłkarzy. Redakcja TVP Sport postanowiła umieścić Filipa Walusia oraz Dmytro Avdeeva w najlepszej jedenastce pierwszej części rozgrywek. Natomiast trenerzy drużyn Betclic 2. ligi postanowili wyróżnić Marcela Stefańskiego i Tomasza Wojcinowicza. Rozważano również czy nie przyznać tytułu najlepszego bramkarza tej rundy Leo Przybylakowi, ale ostatecznie zdecydowano się na bramkarza Podhala, który zanotował najwięcej czystych kont.
Niewykluczone, że w zimowym oknie transferowym działacze Warty Poznań sprowadzą jeszcze kilku innych, utalentowanych zawodników. Trener Tokarczyk mówił na konferencji, że jest otwarty na zmiany, ale koniecznie potrzebuje kolejnych stoperów. Poziom rotacji jest tam niewielki i obsadzenie tamtych pozycji jest priorytetem dla szkoleniowca Zielonych.
Zawodnicy Warty Poznań powrócą do gry pod koniec lutego i na start rozegrają aż cztery mecze domowe. Trudno o lepsze warunki do rozpoczęcia decydującej części rozgrywek Betclic 2. ligi, w której rozstrzygnie się czy poznański klub powróci na zaplecze Ekstraklasy i będzie kontynuować walkę o swój powrót do elity.
Komentarze (0)