Można już zacierać ręce. Fani Lecha znów zapewnią wielkie show na trybunach!
Na stadionie przy Bułgarskiej zbierze się dzisiaj aż komplet publiczności, która będzie miała okazję z wysokości trybun oglądać moment dekoracji dziesięciokrotnych mistrzów kraju. Przypomnijmy, że jest to już trzeci sold-out z rzędu po meczach z Arką Gdynia i Legią Warszawa, w których to w szczególności ważyły się losy tytułu. Od 26 marca i meczu z Termalicą Kolejorz zachwyca frekwencją, która nie spada poniżej 35 tysięcy widzów.
Kibice raz za razem w ostatnich meczach uświetniali mecze przy Bułgarskiej znakomitymi oprawami i wyjątkowo głośnym dopingiem. Zdecydowanie udowadniali, że są dwunastym zawodnikiem Kolejorza, a o ich istocie mówił sam Niels Frederiksen przy przedłużeniu kontraktu. Twierdził on, że fani traktują Lecha jako coś więcej niż klub, są zawsze blisko drużyny i sprawiają, że nawet na wyjazdach Kolejorz gra jakby był u siebie. Tym bardziej wszyscy są ciekawi, jaki spektakl na trybunach zafundują piłkarzom sympatycy obrońców tytułu.
Kibice znów chcą dokonać czegoś wielkiego, o czym świadczy nawet oficjalny komunikat ze strony Lecha Poznań w social-mediach. Klub zachęca w nim fanów zasiadających w Kotle i na trybunie im. Czapczyka do wcześniejszego przybycia na stadion. Przedstawiciele grupy "Lech Ultras" zwracają uwagę na to, że włożyli sporo pracy w to, by ten dzień wyglądał przyjemnie dla oka, co tylko podnosi oczekiwania innych kibiców mogących obserwować widowisko.
Z tego względu szczególnie proszą oni kibiców z Kotła oraz III trybuny o zajęcie swoich miejsc na przynajmniej 30 minut przed rozpoczęciem spotkania. Tak samo jak o zajmowanie dokładnie jednego krzesełka przez pojedynczego fana. Ultrasi Kolejorza wystosowali też apel o to, by do momentu prezentacji pierwszej oprawy kibice z trzeciego poziomu Kotła kategorycznie nie schodzili niżej. Poziomy mają być wypełnione równomiernie i nie może być w związku z tym wolnych przestrzeni na najwyższym poziomie II trybuny.
Kibice będą świadkami wielkiego powrotu na Bułgarską?
Fani Lecha oprócz ceremonii i wspaniałych opraw mogą być także świadkami także innego istotnego wydarzenia, czyli powrotu na Bułgarską Marcina Kamińskiego. Jeszcze latem niewykluczone było to, że wychowanek Kolejorza ponownie zagra w barwach Lecha Poznań jednak transfer Mateusza Skrzypczaka pokrzyżował te plany. Teraz jednak dwukrotny mistrz Polski ma szansę zagrać na Enea Stadionie po raz pierwszy od 15 maja 2016 roku i spotkania z Ruchem Chorzów, który Kolejorz pewnie wygrał 3:0. Marcin Kamiński pełnił wtedy rolę kapitana. Jak wiadomo od kolejnego sezonu grał już dla ekipy ze Stuttgartu, a jego licznik meczów dla pierwszej drużyny Lecha zatrzymał się na 208 meczach.
Kibice Kolejorza liczyli wcześniej także na to, że do Poznania w wyjątkowym świecie udział wezmą także dwie inne zasłużone dla klubu postacie. Sprawa rozstrzygniętego mistrzostwa i mecz "o pietruszkę" z Wisłą Płock stał się dobrą okazją, by godnie pożegnać dwie zasłużone dla Lecha Poznań postacie: Bartosza Salamona oraz Barry'ego Douglasa. Pierwszy z wymienionych graczy opuścił klub na początku tego sezonu i ostatecznie zakotwiczył w Carrarese Calcio, rozgrywającej swoje mecze we włoskiej Serie B. Drugi z nich natomiast niedawno zakończył karierę, a wcześniej Kolejorz nie mógł zapewnić mu zasłużonego pożegnania z powodu katastrofy w rywalizacji z Koroną Kielce w pamiętnym sezonie 2023/24.
Niestety, jak się finalnie okazało, termin rozegrania meczu z Wisłą Płock nie okazał się zbyt korzystny dla jednego i drugiego w związku z czym ikonom Kolejorza przyjdzie jeszcze trochę poczekać na zasłużone podziękowania od kibiców na stadionie. Być może dobrą okazją na to będzie potencjalny mecz towarzyski z FC Porto, o którym jest głośno w przestrzeni medialnej. Niemniej, obecność Salamona i Douglasa dodatkowo uświetniłaby całe wydarzenie.
Nieprawdopodobna frekwencja na Enea Stadionie w tym sezonie. Tak dobrze w tej dekadzie jeszcze nie było!
Słowa szczególnego uznania za ten sezon należą się samym kibicom, których zaangażowanie i wierność zespołowi Lecha Poznań zapisały się w historii klubu. Licząc od pierwszego mistrzowskiego sezonu w tej dekadzie nie odnotowano jeszcze sytuacji, w której przekroczono poziom frekwencji na poziomie 30 tysięcy na Enea Stadionie w jakimkolwiek sezonie. Nawet w poprzedniej kampanii Kolejorz osiągnął średnią w wysokości 28 tysięcy. Teraz sytuacja jest odmienna na co z pewnością przełożyły się mecze w europejskich pucharach, bowiem przypomnijmy, że Kolejorz doszedł w Lidze Konferencji aż do 1/8 finału tych rozgrywek.
Chociaż w przypadku Lecha Poznań sobotni mecz nie ma żadnej wartości w kontekście awansu lub spadku w tabeli Ekstraklasy, Kolejorz może powalczyć o jeszcze wyższy wynik frekwencyjny na trybunach. Jeśli dziś przy Bułgarskiej zbierze się 40.405 widzów, mistrzowie Polski zakończą sezon ze średnią 31 tysięcy widzów na swoim obiekcie. To fenomenalny wynik, który jeszcze bardziej podkreśliłby wyjątkowość tegorocznych rozgrywek, po których Kolejorz sięgnie po złotą gwiazdkę na koszulce.
Komentarze (0)