Finalista Ligi Mistrzów zagra dla Werderu. To koniec dla Kownackiego?
Jak dotąd, po powrocie z wypożyczenia do Herthy Berlin Dawid Kownacki musiał liczyć się z tym, że o jakiekolwiek minuty w nadchodzącym sezonie przyjdzie mu rywalizować przede wszystkim z doświadczonym Szwajcarem Cedricem Ittenem oraz młodym Francuzem, Kennym Quetantem, który trafił do Bremy na zasadzie wolnego transferu z Le Havre.
Mimo tego, że pierwszy z wymienionych nastrzelał w Young Boys w sumie 48 goli w blisko 130 meczach, a poprzedni sezon w barwach Fortuny Dusseldorf zakończył z dorobkiem 15 trafień i trzech asyst w 30 meczach ligowych, sytuacja na papierze nie wyglądała dramatycznie. Fakt, że konkurencja była spora, a podgrzewała ją jeszcze obecność utalentowanego 20-letniego Salima Muslima, wcale nie sprawiał wrażenia, że Dawid Kownacki w oczywisty sposób nie miał szans udowodnić swojej wartości.
Nadzieje jednak definitywnie pogrzebało wtorkowe, oficjalne ogłoszenie transferu w sumie piątego środkowego napastnika. Tym razem o nieporównywalnie większej renomie i doświadczeniu niż pozostali. Na stare śmieci powrócił bowiem sam Niclas Fullkrug, a zatem piłkarz, który jeszcze sezon temu walczył o Ligę Mistrzów w Milanie. Wcześniej natomiast występował w angielskiej Premier League, próbując odnaleźć znakomitą formę z Dortmundu w West Hamie, co ostatecznie mu się nie udało.
Mimo iż od jego znakomitego sezonu w Borussii, w którym to zdobył łącznie 16 goli i 10 asyst w 46 meczach minęły już dwa lata, piłkarz ten na tle swoich konkurentów w Werderze Brema wciąż ma szansę stać się wiodącym strzelcem. Klub zna jak własną kieszeń, bowiem rozegrał dla niego aż 124 spotkania zdobywając 49 goli i 16 asyst. Władze organizacji są rozradowane powrotem Fullkruga do Werderu i wiążą z nim naturalnie duże oczekiwania.
- Jesteśmy zachwyceni tym, że mogliśmy sprowadzić Niclasa z powrotem do klubu. "Fülle" dał jasno do zrozumienia, że chce wrócić do Werderu. Zna Bundesligę od podszewki i jest kimś, kto może wywrzeć na nas natychmiastowy wpływ. Wiemy, że ostatnie dwa lata nie poszły tak, jak by się spodziewał, ale mocno wierzymy, że jego powrót do Werderu będzie dla niego okresem pełnym sukcesów - powiedział Peter Niemeyer, dyrektor działu licencyjnego Werderu Brema.
Satysfakcji nie kryje także sam trener, bowiem będzie miał do dyspozycji człowieka, który w sezonie 2022/23 sięgał po koronę króla strzelców Bundesligi. Dodatkowo niesie za sobą ogromne doświadczenie z gry w topowych ligach w Europie no i oczywiście w swoim CV ma ten niesamowity sezon, w którym to jako jedna z pierwszoplanowych postaci Borussi Dortmund wszedł do wielkiego finału Ligi Mistrzów. W tamtych rozgrywkach zdobył trzy gole i dwie asysty. Po wypowiedziach trenera Daniela Thioune możemy stwierdzić, że w Werderze będzie faworytem do regularnej gry od pierwszych minut.
- Niclas to prawdziwy strzelec. Jest silny fizycznie, świetnie radzi sobie w powietrzu, pewnie czuje się z piłką i potrafi ją utrzymać. Z pewnością wniesie nowy wymiar do naszej gry. Jest też prawdziwym liderem, który nadaje ton zarówno na boisku, jak i poza nim. Nadal zna sporo zawodników z czasów, gdy grał w Werderze, a także członków sztabu trenerskiego, więc nie powinno mu zająć dużo czasu, by znów się zaaklimatyzować - opiniował Daniel Thioune, szkoleniowiec Werderu Brema.
Wychowanek Lecha bez poważnych ofert. Kibice Kolejorza chcą go przy Bułgarskiej
Dawid Kownacki wydaje się aktualnie ostatnim wyborem w układance szkoleniowca i wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują mu jasno, by szukał nowego pracodawcy choćby w Polsce. Problem jest jednak taki, że żadna z propozycji transferu najwyraźniej nie nadchodzi. Trudno tu mówić o tym, by ktoś nie spełnił finansowych żądań klubu, bowiem w przestrzeni medialnej krążyły doniesienia, że Werder jest gotów zaakceptować ofertę nawet w wysokości... 500 tysięcy euro.
Klub nie ma zamiaru decydować się na żadne zabiegi związane z wypożyczeniami przy roku aktywnego kontraktu piłkarza i bierze pod uwagę tylko transfer definitywny. Niedawno Clemens Fritz, czyli szef pionu sportowego Werderu Brema, stwierdził, że istnieje jakieś zainteresowanie zawodnikiem ze strony innych klubów, ale brakuje w tym konkretów. Organizacja jest jednak niezmiennie otwarta na rozmowy.
Piłkarz znajduje się obecnie pod ścianą również z tego względu, że niewiele wskazuje na to, by rękę do niego miałby wyciągnąć także ktoś z Ekstraklasy. Nie tak dawno plotki o dołączeniu do Korony Kielce zdementował jej dyrektor sportowy, a saga "Kownasia" w kontekście przenosin do Widzewa też zdaje się nie mieć końca.
Aktualnie w social-mediach najgłośniej podpisania umowy z piłkarzem domagają się rzecz jasna fani Lecha Poznań. Mają oni świeżo w pamięci to, jak piłkarz zaprezentował się w 2022 roku, kiedy to zimą dołączył do zespołu Macieja Skorży i kilka miesięcy później świętował mistrzostwo. Jednak od tamtej chwili w Warcie upłynęło wiele wody, a piłkarz udowodnił, że potrafi odnaleźć formę tylko w Fortunie Dusseldorf. Zresztą w samym Lechu i tak nie miałby pewnego placu nawet mimo swojej multipozycyjności.
Przypomnijmy, że Kownacki w ostatnim sezonie dla Lecha Poznań zdobył cztery gole i dwie asysty w 14 meczach. W swoich najlepszych czasach za granicą potrafił notować 14 goli i 9 asyst w 32 meczach dla Fortuny w sezonie 2022/23 oraz 13 goli i 5 asyst w 29 meczach w sezonie 2024/25. Wydaje się, że to właśnie Dusseldorf jest ziemią obiecaną w karierze Kownackiego.
Komentarze (0)