Sokół sprawił Warcie niespodziankę. Przewaga Zielonych na niewiele się zdała
Warta Poznań od pierwszego gwizdka była skoncentrowana na tym, aby nie dopuszczać graczy Sokoła Kleczew do pojedynków biegowych i tworzenia zagrożeń po dalekich, dynamizujących podaniach. Przyjezdni prezentowali kompaktowe ustawienie, grając bez piłki, co sprawiało, że gospodarze dysponowali wyższym posiadaniem, ale nic z niego nie wynikało. Podopieczni Macieja Tokarczyka eliminowali wszelkie zagrożenia, które pojawiały się głównie po ryzykownych, długich zagraniach na dobieg.
Równocześnie jednak Poznaniacy wcale nie mieli łatwego zadania na połowie przeciwników. Sokół Kleczew umiejętnie odnajdywał się zarówno w momentach obrony w wysokim pressingu jak i głębszej defensywie przez co Zieloni musieli solidnie się namęczyć, by wypracować sobie klarowną sytuację strzelecką. Drogę do siatki znaleźli dopiero w 22. minucie spotkania. Wtedy to do bramki trafił Sebastian Steblecki, po tym gdy jego koledzy od dłuższego czasu nie wypuszczali rywali spod ich pola karnego. Sokół dzielnie bronił się w niskim bloku, ale jedna genialna, indywidualna akcja przesądziła o prowadzeniu.
W tamtym momencie gospodarze znaleźli się w sporych opałach. Warta Poznań zyskała pewność siebie i wyraźnie przeważała nad drużyną trenera Pozorskiego. Zieloni szukali swoich okazji po pojedynkach, chcąc wedrzeć się w pole karne lub też po dośrodkowaniach czy strzałach z dystansu. Sokół Kleczew, mimo wcześniejszej straty bramki, wciąż jednak bronił się bardzo skutecznie w niskim bloku. Goście mieli przewagę posiadania i raz za razem organizowali coraz to groźniejsze akcje, ale drugiej bramki wciąż nie było.
Beniaminek Betclic 2. ligi odgryzał się przeciwnikom po przechwytach, gdy wychodził spod bardzo wysokiego pressingu Warty Poznań, lecz ich kontrataki kończyły się niepowodzeniami. Leo Przybylak miał niewiele pracy nie tylko ze względu na świetne interwencje jego kolegów, ale też wyraźny brak jakości graczy z Kleczewa przy wykończeniu swoich okazji. W końcu jednak bramkarz Warty Poznań został niespodziewanie pokonany w 40. minucie meczu. Wtedy to Wiktor Smoliński dał remis swojej drużynie po świetnym uderzeniu z rzutu wolnego. Zieloni przeważali przez większość pierwszej połowy, ale zaledwie jedna akcja sprawiła, że do przerwy musieli zadowolić się remisem.
Warciarze odjechali Sokołowi Kleczew. Zieloni pokazali jak należy zarządzać meczem
Po powrocie na boisko Warta Poznań pokazywała jeszcze większą determinację w atakach na bramkę Sokoła Kleczew. Zieloni już w 50. minucie odzyskali prowadzenie za sprawą świetnego dośrodkowania Patryka Kusztala z rzutu rożnego i jeszcze lepszego wykończenia głową ze strony Tomasza Wojcinowicza. Podopieczni trenera Macieja Tokarczyka wyraźnie udowodnili rywalom, że ci nie mogą liczyć na to, że niski blok obronny umożliwi im zachowanie chociażby jednego punktu w sobotniej rywalizacji.
Sokół Kleczew po stracie gola na 1:2 znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. Gospodarze starali się za wszelką cenę jak najszybciej doprowadzić do wyrównania, ale brak dokładności w rozegraniu akcji ofensywnych im to uniemożliwiał. Piłkarze trenera Pozorskiego łamali się pod presją, a akcja na 3:1 dla Warty Poznań dobrze to udowodniła. Zieloni wysoko zaatakowali rywali tuż pod ich bramką, następnie odebrali im piłkę, by finalnie zakończyć akcję celnym strzałem Kamila Kumocha w 62. minucie.
Postawiona pod ścianą ekipa Sokoła Kleczew rzuciła wszystkie siły do odrabiania strat, przez co Warta Poznań musiała w ostatnich 30 minutach liczyć się z częstszymi atakami przeciwników. Podopieczni trenera Tokarczyka znakomicie się jednak sprawdzali w głębszej obronie, wygrywając zdecydowaną większość pojedynków. Zieloni wzajemnie łatali po sobie dziury w kryciu, z których mogli skorzystać gospodarze przez co ich powrót do meczu był mocno utrudniony. Dodatkowo graczom Sokoła nie pomagała presja czasu, która oddziaływała na ich nadmierną niedokładność przy szybko rozgrywanych akcjach.
Gospodarze przeważali w ostatniej fazie meczu, ale finalnie to Warta Poznań wyszła zwycięsko z całej konfrontacji. Zieloni mogli zawdzięczać swój dobry wynik zdyscyplinowanej defensywie, która nie złamała się pod mocnym naporem Sokoła Kleczew. Tym samym Poznaniacy zasłużenie zwyciężyli derby Wielkopolski, przypominając kibicom to, że mimo młodego wieku potrafią pozytywnie zaskoczyć swoim boiskowym doświadczeniem oraz inteligencją w zarządzaniu spotkaniem.
Sokół Kleczew - Warta Poznań 1:3 (1:1)
Gole: Smoliński 40. - Sokół - Steblecki 22., Wojcinowicz 50., Kumoch 62. - Warta
Sokół: Mazur - Gawlik, Bartosiak, Stangret (Sangowski 80.), Retlewski (Branceski 80.), Dudziński (Szczepankiewicz 32.), Tkaczyk, Wandachowicz (Karbowy 64.), Śliwa, Smoliński, Kostevych (Kargul-Grobla 80.).
Warta: Przybylak - Lepczyński, Wojcinowicz, Waluś (Smoczyński 75.), Kumoch (Dziedzic 75.), Stefaniak, Szymanek, Kusztal (Zylla 86.), Avidieiev, Steblecki, Zalewski (Kornobis 36.).
Kartki: Stangret 3., Wandachowicz 27., Gawlik 54. - Sokół - Kumoch 56. - Warta
Komentarze (0)