Pogoń zaczęła mocnym uderzeniem. Poważnie osłabiony Lech walczył jak mógł
Zespół Pogoni Szczecin zdecydowanie nie wyglądał tak jakby w środę rozegrał 120 minut w wymagającym, ćwierćfinałowym starciu Pucharu Polski. Gospodynie od pierwszego gwizdka dobrze kontrolowały przebieg sobotniego spotkania i zmuszały Lecha Poznań UAM do częstej gry bez piłki. Podopieczne Alicji Zając starały się jednak znaleźć okazje do skarcenia przeciwniczek w trudnych warunkach. Nakładały na gospodynie wysoki pressing i sprawiały im dużo kłopotów w trakcie pojedynków fizycznych. W ten sposób szukały groźnych okazji do odbioru, by następnie doprowadzić do zdobycia gola po kontrataku.
Ostatecznie to jednak Pogoń Szczecin wyszła na prowadzenie jako pierwsza. W 11. minucie spotkania przy dośrodkowaniu w pole karne Poznanianki nie pokryły wystarczająco skutecznie Anastasiji Poluhovicy, która pewnie pokonała Jagodę Sapor po uderzeniu głową. Trzy minuty później wynik mógł wynosić już 2:0, ale bramkarka Kolejorza tym razem nie dała się zaskoczyć z rzutu karnego, broniąc uderzenie Choi. Piłkarki Lecha konsekwentnie realizowały swój plan, wierząc, że dalsza cierpliwa gra w pressingu przy wykorzystaniu faz przejściowych i długich podań na dobieg do Oliwii Związek czy Julii Przybył w końcu przyniesie remis.
To właśnie pierwsza z wymienionych zawodniczek miała najlepszą okazję do wyrównania w pierwszych 20. minutach. Niestety po jej uderzeniu piłka odbiła się od poprzeczki. W tamtej chwili wydawało się, że Lech Poznań UAM nabrał rozpędu, ale chwilę później od tamtej akcji sytuacja znów się pogorszyła. W trakcie jednego z pojedynków na murawę upadła Zuzanna Sawicka, a sytuacja stoperki była na tyle poważna, że niemal od razu na boisko wjechała karetka pogotowia, pozostając na nim dobrych kilka minut. Finalnie zawodniczka nie została przetransportowana do szpitala, ale trenerka Zając i tak zdecydowała się na zmianę. Tym samym Kolejorz musiał grać przez blisko godzinę bez swojej liderki.
Gościnie do końca pierwszej połowy realizowały swój plan, ale przełamania nie było. Pressing Pogoni sprawiał, że lechitki często łatwo traciły piłki i brakowało im dokładości w grze na małej przestrzeni. Poznanianki próbowały także zaskoczyć Natalię Radkiewicz po dośrodkowaniach ze stałych fragmentów gry, ale ten element stał zdecydowanie po stronie piłkarek drużyny z północy kraju. Finalnie zeszłoroczne finalistki Pucharu Polski tuż przed przerwą wbiły beniaminkowi jeszcze jednego gola na 2:0 po fenomenalnym, technicznym strzale Alicji Dyguś. Bezsprzecznie może on aspirować do gola kolejki, a może nawet i sezonu.
Problemy Kolejorza nie ustawały. Pogoń zachowała pełną kontrolę
Pogoń, mimo pewnego prowadzenia, nie zatrzymywała się także po przerwie. Gospodynie prezentowały znakomite przygotowanie fizyczne, które poważnie dawało się we znaki ekipie Alicji Zając. Będący pod ciągłym naciskiem Lech Poznań UAM nie miał czasu na uspokojenie swojej gry w związku z czym nieustannie decydował się na wyprowadzanie akcji indywidualnych po długich, dalekich podaniach prostopadłych. Poznanianki stosowały proste środki w ofensywie, aby nie odsłonić dostępu do własnej bramki i nie dopuścić do kontrataku ze strony wiceliderek.
Najbardziej aktywne na połowie rywalek pozostawały Lena Sworska oraz Oliwia Związek. Obie zawodniczki wkładały wiele wysiłku nie tylko przy prowadzeniu ataków swojej drużyny, ale również w pressingu, utrudniając stworzenie akcji Pogoni już spod jej bramki. Szczecinianki niewiele sobie jednak z tego robiły dzięki swojej wysokiej jakości w rozegraniu i spokojnie kontrolowały przebieg spotkania po 60. minucie. Lech Poznań UAM w żaden sposób nie potrafił zagrozić wiceliderkom Ekstraligi w końcowej fazie, a każda piłka, którą zagrywały do siebie zawodniczki beniaminka padała łatwym łupem Pogoni Szczecin.
Sytuację przyjezdnych mocno skomplikowała dodatkowo druga żółta kartka dla Moniki Poniedziałek w związku z czym Lech Poznań UAM kończył mecz w dziesiątkę i to bez swoich dwóch podstawowych obrończyń. Ostatni kwadrans meczu jasno wskazywał na to, jakby Kolejorz chciał już tylko przetrwać do końcowego gwizdka. To jednak mu się nie udało, bowiem Pogoń Szczecin zdała rywalkom jeszcze jeden cios. W 87. minucie znakomitym uderzeniem z dystansu popisała się Wiktoria Zgrzeba, która przymierzyła w samo okienko bramki Jagody Sapor i de facto zamknęła rywalizację.
Mecz z wiceliderem Ekstraligi był kubłem zimnej wody wylanym na rozgrzany zespół Lecha Poznań UAM po wielkiej, środowej euforii w związku z historycznym awansem do półfinału Pucharu Polski. Kibice z pewnością mają nadzieję, że przede wszystkim nic poważnego nie stało się Zuzannie Sawickiej, która jest ostoją swojej drużyny. Kolejorz zdecydowanie będzie potrzebował weteranki w starciach z GKS-em Katowice, Górnikiem Łęczna czy Śląskiem Wrocław. Przed Kolejorzem wyjątkowo wymagający czas, a sytuacja w tabeli Ekstraligi jest aktualnie bardzo ciasna.
Pogoń Szczecin - Lech Poznań UAM 3:0 (2:0)
Gole: Poluhovica 11., Dyguś 45+5, Grzeba 87. - Pogoń
Pogoń: Radkiewicz - Szymaczek, Legowski, Dyguś, Brzozowska, Cook, Świrska, Suzuka, Choi (Okoniewska 64.), Giętkowska, Poluhovica.
Lech: Sapor - Poniedziałek, Sawicka (Rosińska 31.), Kuleczka - Wojciechowska, Porada, Piechocka (Kwiatkowska 60.), Sworska, Przybył - Borowa, Związek (Rogus 60.).
Sędziowała: Anna Węsierska
Komentarze (0)