reklama

Wielki powrót wychowanka Lecha stał się faktem! Wkrótce znów może zagrać w Poznaniu

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Wielki powrót wychowanka Lecha stał się faktem! Wkrótce znów może zagrać w Poznaniu - Zdjęcie główne
Autor: filipmarchwinski/Instagram | Opis: No i stało się. Wychowanek wraca do Polski po dwóch latach rozłąki.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaTo już oficjalne. PKO BP Ekstraklasę zasiliła kolejna była już gwiazda Lecha Poznań, której status w dwa lata zmienił się ze wschodzącej w... spadającą. O wyborze nowego klubu przez piłkarza było w ostatnim czasie wyjątkowo głośno, a dziś uciszono wszelkie spekulacje. Tym samym przed wychowankiem Kolejorza otworzyła się wielka szansa na powrót do formy i przekonanie kibiców, że wciąż ma sporo do zaoferowania.
reklama
reklama

Ostatni sezon wychowanka Lecha w Polsce może napawać optymizmem. Powtórzy swoje wyniki?

Dziś wieczorem Cracovia potwierdziła w swoich mediach społecznościowych to, o czym piłkarska Polska spekulowała w ostatnich kilku tygodniach. Do 13. drużyny minionego sezonu PKO BP Ekstraklasy oficjalnie dołączył Filip Marchwiński, który jeszcze niedawno, bo w 2024 roku, zamienił Lecha Poznań na włoskie Lecce. W swoim ostatnim sezonie dla dziesięciokrotnego mistrza kraju odnotował osiem goli i pięć asyst w 28 meczach w najwyższej klasie rozgrywkowej. Przez większość czasu był pierwszym wyborem do wyjściowych jedenastek układanych zarówno Johna van den Broma jak i Mariusza Rumaka. 

Rozwiń

To jego gole wydatnie przyczyniły się do zwycięstw w meczach Ligi Konferencji Europy z Zalgirisem Kauno oraz Spartakiem Trnava. Oprócz tego Marchwiński wprowadził też zespół do ćwierćfinału Pucharu Polski dzięki bramce zdobytej przeciwko Arce Gdynia w 1/8 finału rozgrywek. Jego odejście z Lecha Poznań nastąpiło dopiero po drugim tak dobrym liczbowo sezonie w klubie przy Bułgarskiej. W pamiętnej kampanii 2022/23 w 27 meczach PKO BP Ekstraklasy dał od siebie pięć goli i trzy asysty, współtworząc piękną historię Lecha w Lidze Konferencji Europy, gdzie wliczając kwalifikacje dopisał sobie trzy trafienia oraz decydujące podanie z Dinamo Batumi.

reklama
Rozwiń

Wychowanek Lecha Poznań bardzo szybko został wrzucony na głęboką wodę, bowiem przy pierwszej nadarzającej się korzystnej okazji został sprzedany do włoskiego Lecce za aż 3 miliony euro. Dla "Giallorossich" były to niebagatelne pieniądze, a wizja gry w Serie A robiła na fanach Kolejorza duże wrażenie nawet mimo tego, że nowy klub "Marchewy" regularnie walczył jedynie o utrzymanie się w najwyższej klasie rozgrywkowej. 

Rozwiń

Koszmarna przygoda Marchwińskiego we Włoszech. Gorzej być nie mogło 

Pomimo obiecującego początku w ekipie Apulijczyków w postaci dubletu w sparingu z Niceą i występu z Atalantą, piłkarz zakończył swoje występy w tej drużynie już we wrześniu... 2024 roku! Złożyło się na to kilka czynników - pierwszym z nich, jeśli wierzyć włoskim mediom, były uwagi ówczesnego trenera Luki Gottiego, co do funkcjonowania zawodnika w jego systemie. Doświadczony szkoleniowiec nazywał swojego nowego podopiecznego "chłopcem" i wskazywał na jego braki w kontekście rozumienia taktyki. Były opiekun Udinese odstawił Marchwińskiego na bocznicę, a koszmarny sezon 2024/25 przypieczętowało dramatyczne zerwanie więzadeł w prawym kolanie na styczniowym treningu. 

reklama

Marchwiński został wykluczony z gry na rok, ale rozwiązanie jego problemów zdrowotnych nie przyniosło poprawy sytuacji w klubie. Nowy trener Eusebio Di Francesco, znany z historycznej kampanii w Lidze Mistrzów z Romą, kiedy to wprowadził ją do półfinału Ligi Mistrzów w 2018 roku, twierdził publicznie, że piłkarz nie spełnia jego wymogów co do profilu "dziesiątki" i odstawił go na ławkę. Trener konsekwentnie unikał wprowadzania Polaka na boisko w minionej rundzie wiosennej jakby chciał pokazać całemu światu, że nie chce go w klubie. "Marchewy" nie wystawiał nawet, gdy wynik był już przesądzony. Finalnie niepowołanie go na obóz przygotowawczy definitywnie pokazało, że dla Polaka nie ma już miejsca w Lecce. 

- Żegnaj Filip, zawsze będziesz jedną z największych tajemnic w historii piłki nożnej. Kocham cię, dzięki za dwa gole przeciwko Nicei - żegnano go w komentarzach kibiców pod oficjalnym postem Lecce.

reklama

Cracovia to doskonałe miejsce na odbudowę. Piłkarz musi wykorzystać tę szansę

Przygodę Filipa Marchwińskiego we Włoszech podsumowują dwa mecze w Pucharze Włoch i jedno spotkanie w Serie A - 106 minut w trakcie dwóch lat. Piłkarz jednak w ostatnim czasie pokazywał w swoich social-mediach, że robi absolutnie wszystko, by potrzymywać swoją formę na własną rękę. Na Instagramie regularnie dostarczał fanom nagrań, jak pracuje na siłowni podczas wzmacniania mięśni. Cracovia najwyraźniej postanowiła zaufać wychowankowi Lecha, który pozostawał bez gry przez dwa ostatnie lata i związała się z nim roczną umową, która będzie obowiązywać do 30 czerwca 2027 roku. 

"Pasy" zostawiły sobie nawet możliwość wykupienia zawodnika i tym samym dopięcia transferu definitywnego po wcześniejszym wypożyczeniu. Jak możemy przeczytać w komunikacie prasowym autorstwa przedstawicieli klubu, władze Cracovii przede wszystkim doceniają jego obunożność, znakomitą technikę, kreatywność oraz bardzo dobry przegląd pola. Jego inteligencja boiskowa, umiejętności gry między liniami i skuteczność pod bramką rywali mogą zapewnić nowej drużynie "Marchewy" częstsze zdobycze punktowe. 

Trzeba przyznać, że dwukrotny reprezentant Polski może odetchnąć z ulgą, bowiem wreszcie udało mu się znaleźć miejsce, w którym w spokoju może się odbudować. Niedawna wschodząca gwiazda Lecha po dwóch latach gry ma bardzo dużo do udowodnienia, a zaprzyjaźniona z ekipą Kolejorza drużyna "Pasów" może się okazać do tego bardzo dobrym środowiskiem. Klub nie dźwiga na swoich barkach szczególnie dużej presji oczekiwań, a konkurencja na jego pozycji, biorąc pod uwagę CV "Marchewy" nie powinna należeć do problematycznych kwestii. Piłkarz ten może grać jako "dziesiątka", ale także "dziewiątka". Uniwersalność może mu zapewnić plac gry. Kibice Lecha Poznań życzą swojemu wychowankowi dużo szczęścia w nowym etapie kariery.

Rozwiń

Filip Marchwiński już za tydzień stanie przed szansą powrotu na Bułgarską po dwóch latach nieobecności. Swój ostatni mecz na stadionie w Poznaniu rozegrał 25 maja 2024 roku w niesławnym meczu z Koroną Kielce. Teraz atmosfera kompletnie się zmieniła, a ścieżki rozwoju Lecha i wychowanka rozjechały się na dwa, zupełnie przeciwne bieguny. Zresztą najprawdopodobniej piłkarz odczuje to na własnej skórze już za tydzień, kiedy to Cracovia przyjedzie do Poznania na inauguracyjny mecz 25 lipca o godzinie 20:15. Przypomnijmy, że 24-latek zdobył dla pierwszej drużyny Lecha 28 goli i 11 asyst w 166 meczach. 

Rozwiń
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo