Lechitki nie osiadły na laurach po awansie do Ekstraligi
Majowy mecz z KKP Bydgoszcz zespół Lecha Poznań UAM oraz jego kibice zapamiętają już na zawsze. Po zwycięstwie nad jednym z outsiderów rozgrywek Kolejorz zapewnił sobie awans do upragnionej Ekstraligi czyli na najwyższy szczebel rozgrywkowy w Polsce. Drużyna trenerki Alicji Zając weszła do tych rozgrywek z drugiego miejsca z przewagą pięciu oczek nad trzecią ekipą Legionistek Warszawa. Zawodniczki Lecha Poznań UAM zakończyły tamten sezon z bilansem 14 zwycięstw, pięciu remisów i tylko trzech porażek.
- Wiedząc, że to będzie mecz z Bydgoszczą byłam po prostu spokojna. Myślę, że ranga rywala sprawiła, że i zespół był też spokojny. Wiedzieliśmy, że jak strzelimy tę pierwszą bramkę to uwierzymy i napędzimy się dalej, dając drużynie nadzieje na to, że się udało i jesteśmy w tej najwyższej lidze. Myślę, że nie tylko ja czułam ten spokój i najważniejszą kwestią było zdobycie tej bramki, która dawała trzy punkty, by móc się tak cieszyć - wspomina tamten wyjątkowy mecz trenerka Alicja Zając.
Po tym historycznym sukcesie zespół musiał przystąpić do letnich przygotowań, by wypracować sobie możliwie jak najlepszą formę przed nadchodzącym sezonem w Ekstralidze. Trenerka Zając w wywiadzie dla klubowych mediów mówiła, że poziom przygotowań nie odbiegał od tych we wcześniejszych latach w kwestii planu czy mikrocykli. Zespół przeszedł kilka ważnych zmian kadrowych, ale mentalność po kolejnym awansie nawet na najwyższy szczebel rozgrywkowy pozostawała taka sama.
- Wiedzieliśmy, jak po każdym poprzednim awansie, że to będzie dla nas runda na naukę tego, czy ta Ekstraliga jest taka straszna jak ją malują. Chcieliśmy zobaczyć jaka jest różnica między tamtymi zespołami, a nami. Celem na ten sezon jest przede wszystkim utrzymanie, rozwój w tej lidze i wygrywanie każdego meczu, aby zawodniczki uczyły się tego poziomu tak samo jak my jako sztab. Myślę, że to było celem przygotowań do tego poziomu rozgrywkowego - informuje trenerka Lecha Poznań UAM.
Zespołowi w lepszej adaptacji do warunków ekstraligowych pomagały również transfery młodych zawodniczek, które miały doświadczenie w tych rozgrywkach. Działacze wokół Lecha Poznań UAM postawili na ewolucję zamiast rewolucji poprzez utrzymanie dotychczasowych liderek oraz wprowadzenie do drużyny kilku wyróżniających się juniorek z innych, kobiecych sekcji w klubie. Pomysł na budowę składu się udał, a poszczególne piłkarki zaczęły błyszczeć na boiskach Ekstraligach.
- Patrząc na poprzednie sezony cały czas oscylowaliśmy wokół 18-19 lat i cały czas utrzymujemy tę tendencję. Mimo tego, że idziemy coraz wyżej, a dotychczasowe zawodniczki stają się coraz starsze to ta młodzież cały czas wskakuje. Blanka Borowa, Liwia Prochwicz i Marta Kwiatkowska były bardzo ważną częścią tej drużyny w różnych fazach sezonu (...) Te dziewczyny świadczą o dużej sile, chcą się rozwijać i chcemy je rozwijać. Mają duże ambicje, znajdują się w dobrym miejscu i same siebie napędzają. Myślę, że ta rywalizacja i chęć wsparcia jest istotna w tym, że idziemy w jednym kierunku - podkreśla Alicja Zając.
Słodko-gorzka runda w Ekstralidze. Trenerka Zając wystawiła ocenę drużynie
Lech Poznań UAM uradował swoich kibiców w pierwszych spotkaniach Ekstraligi w 2025 roku. Drużyna trenerki Alicji Zając mierzyła się na początku z zespołami, które w poprzednich sezonach plasowały się na niskich miejscach w tych rozgrywkach, ale też walczyła na wyjeździe z innym beniaminkiem - UJ-em Kraków. W trzech pierwszych spotkaniach lechitki zgarnęły siedem punktów z dziewięciu możliwych, co było świetnym rozpoczęciem zmagań.
- Wiedzieliśmy i mocno sobie powtarzaliśmy, że ten początek musi być inny niż we wcześniejszych sezonach. Wiedzieliśmy, że to będą zespoły w naszym zasięgu, z którymi fajnie będzie zdobyć punkty. W pierwszym meczu towarzyszyły nam pozytywne emocje, a z drugiej strony było dużo stresu i presji, chociażby ze względu na mecz otwarcia z Olsztynem, który był już w Ekstralidze. Z kolei z Tczewem bardzo dobrze się znamy i grając mecz kontrolny wiedzieliśmy, że to zespół w naszym zasięgu. To był dobry początek, który dał poczucie oddechu, stabilizacji i bezpieczeństwa że ten cel minimum zrealizowałyśmy w tych trzech pierwszych meczach - mówi Alicja Zając.
Po tym dobrym czasie dla Lecha Poznań UAM przyszła jednak miesięczna przerwa od rozgrywek, a po niej zawodniczki Alicji Zając musiały się mierzyć ze zdecydowanie trudniejszymi przeciwniczkami. Niestety odniosły one wtedy aż cztery porażki z rzędu. Na szczęście Lech Poznań UAM ostatecznie wrócił w końcówce rundy na dobre tory zwycięstwem z AP Orlen Gdańsk czy remisem z Rekordem Bielsko-Biała. Zespół beniaminka wie jednak, że mógł wyciągnąć więcej z przegranych spotkań, co dodatkowo motywuje zespół przed kolejną rundą.
- Towarzyszyło nam wiele dyskusji i analiz, ale dziewczyny już wszystko wiedzą po tej rundzie i my jako sztab też jesteśmy mądrzejsi. Niedosyt to dobre słowo, bo były realne szanse na wywiezienie punktów. Oczywiście skończyło się inaczej, ale my jako sztab jesteśmy zbudowani i w drugiej rundzie na pewno będziemy chcieli odkręcić te wyniki - zwraca uwagę Alicja Zając.
Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Lech Poznań UAM już zdołał zapisać na swoim koncie w tym sezonie ważne osiągnięcie, jakim jest gra na wiosnę w kobiecym Pucharze Polski. Zwycięstwa z Iskrą Tarnów oraz Polonią Środa Wielkopolska pozwoliły lechitkom na historyczną walkę w 1/8 finału tych rozgrywek. Takim samym sukcesem mogą się pochwalić również juniorki starsze, co tylko podkreśla jakość żeńskich sekcji Lecha Poznań.
- Myślę, że biorąc pod uwagę to, że jesteśmy beniaminkiem i że wygraliśmy mecz z AP Orlen Gdańsk oceniłabym tę rundę jako dobrą. Postawiłabym "czwórkę" może z małym minusem. Myślę, że więcej było w nas strachu i obaw, a skończyło się bardziej pozytywnie. Patrząc na reakcje w zespole po tej rundzie zawodniczki są naładowane i chcą walczyć w kolejnej. Chcemy powalczyć o odkręcenie niekorzystnych wyników z pierwszej rundy czy zajęcie wyższych miejsc czy większej liczby punktów. Zdajemy sobie sprawę z tego, że początek znów będzie bardzo istotny, gdyż będziemy walczyć z zespołami, które są za nami, więc to będą dla nich kluczowe mecze - zaznacza Alicja Zając.
Lechowi Poznań UAM nie brakuje motywacji przed nową rundą
Alicja Zając podobnie jak jej zespół podchodzi z optymizmem do kolejnej rundy zmagań w Ekstralidze. W rozmowie z przedstawicielem mediów klubowych przekonywała, że przygotowania zimą zawsze są lepsze ze względu na doświadczenia, lepszą aklimatyzację nowych zawodniczek i czas trwania. Zapowiedzi opiekunki zespołu podkreślają, że zespół jest w pełni zmotywowany do poprawy swoich umiejętności na wiosnę i nie może się doczekać powrotu do rywalizacji. Trenerka Lecha Poznań UAM wskazała na czynniki, których sobie życzy w nowym roku.
- Pewnie nie zaskoczę nikogo, mówiąc, że zdrowie jest bardzo istotne i życzę sobie na ten nowy rok, by wszystkie nasze zawodniczki były zdrowe. To jest najważniejsze, żeby ta rywalizacja była i każda z nich mogła się rozwijać i każda była ważną częścią tej drużyny. Druga rzecz to wytrwałość i nieustępliwość w dążeniu do naszej wizji czy planu, aby kibice i ludzie wokół w nas wierzyli. Ta wytrwałość pomaga w realizacji tych celów i to będzie istotne. Trzecią rzecz, którą bym dołączyła to radość - cieszmy się z tego, gdzie jesteśmy i że możemy być ze sobą grając w piłkę. Myślę, że to jest najważniejsze, że gdy ma się tą zabawę uprawiając ten sport to widać to na boisku po zespole - dzieliła się odczuciami trenerka Lecha Poznań UAM.
Komentarze (0)