Spotkanie 21. kolejki Ligi Centralnej w hali przy Newtona było jednym z najciekawiej zapowiadających się meczów tej serii gier. Stawką tego pojedynku było zajęcie 4. miejsca w tabeli i ustawienie się pod lepszą pozycję na koniec sezonu. Gospodarze przed tym meczem mogli pochwalić się aż pięcioma wygranymi w sześciu ostatnich spotkaniach. Atutem Poznaniaków był też własny parkiet, bo od listopada nie przegrali w regulaminowym czasie gry.
Wyrównane starcie w pierwszej połowie
Szczypiorniści Enea WKS-u Grunwald rozpoczęli ten mecz bardzo cierpliwie. Na pierwszego gola trzeba było chwilę poczekać, ale po minucie na listę strzelców wpisał się Dawid Krzywicki. Zawodnicy AZS-u AGH Kraków odpowiedzieli błyskawicznie i już w swojej premierowej akcji pokazali, że zamierzają podkręcać tempo tego spotkania. Beniaminek agresywnie doskakiwał w odbiorze, solidnie się ustawiał i nie dawał zbyt wiele przestrzeni Poznaniakom.
W pierwszych pięciu minutach kibice na trybunach obejrzeli tylko trzy bramki, a mecz toczył się w rytmie "raz w jedną, raz w drugą". Jeśli jeden z zespołów wychodził na prowadzenie, przeciwnicy odpowiadali trafieniem wyrównującym. W 7. minucie doszło do wymuszonej przerwy w związku z interwencją medyczną u zawodnika gości. Michał Gasin przy oddawaniu rzutu wpadł na dwójkę obrońców WKS-u, a następnie niefortunnie odbił się od parkietu.
Po dziesięciu minutach podopieczni Michała Tórza prowadzili dwiema bramkami i wykorzystali grę w osłabieniu rywala. Sędziowie bardzo często w tym meczu stosowali kary indywidualne, ze względu na częstotliwość fauli i agresywnej gry z obu stron.
Do końca pierwszej połowy obie drużyny grały bardzo podobnie - punkt za punkt, ale też błąd za błąd. Niewykorzystanych okazji przez przeciwników, obie drużyny nie potrafiły zamienić we własną korzyść. Minimalnie lepsi byli gospodarze, więc to oni schodzili na przerwę przy wyniku 16:15
Gospodarze zawiedli po przerwie
Po zmianie stron AZS AGH Kraków rzucił się do błyskawicznego odrabiania strat. Konrad Kisiel mógł rozpocząć z przytupem, ale na szczęście dla Poznaniaków trafił w słupek. Początek drugiej części meczu to także świetna dyspozycja bramkarza WKS-u, Filipa Tarko. 40-letni golkiper regularnie w dość trudnych sytuacjach ratował swój zespół przed stratami bramek, a jego koledzy po jednej z bramek Jakuba Osucha wyszli na prowadzenie 20:17.
Wydawało się, że Enea WKS Grunwald jest na doskonałej drodze, by zdominować przeciwników i poprowadzić mecz w kierunku szóstego zwycięstwa w tym roku. Niespodziewanie to beniaminek zaczął zmniejszać straty i rzucając pięć punktów z rzędu, wyszedł na dwubramkowe prowadzenie. Michał Tórz zareagował od razu i wezwał swoich zawodników do siebie na przerwę.
Trener przekazał uwagi szczypiornistom, ale byli oni całkowicie bezradni na to, co prezentowali w drugiej połowie gracze z Krakowa. Nawet w sytuacji, gdy Filip Tarko znakomicie zatrzymał Wiktora Dębskiego, zawodnik gości miał czas i miejsce, by rzucić raz jeszcze i powiększyć przewagę punktową.
Po chwili bardzo pięknym rzutem z karnego popisał się Mikołaj Płoski i kibice na pewno wierzyli, że może nastąpi jakiś przełom w grze gospodarzy. Mimo ambitnej i zaciętej walki, nie udawało się jednak skutecznie zmniejszać dystansu. Wkradło się sporo nerwów, a także agresji na parkiecie. W jednej z akcji w twarz uderzony został Dawid Krzywicki.
Na siedem minut przed końcową syreną AZS AGH Kraków prowadził czterema bramkami. Czasu było zatem coraz mniej, ale zespół Enea WKS-u Grunwald do końca walczył o odrobienie strat i dostarczenie dodatkowych emocji kibicom. Dystans udało się zmniejszyć tylko do dwóch trafień, a mecz zamknął już rozpaczliwym rzutem Krzywicki.
Enea WKS Grunwald Poznań - AZS AGH Kraków 30:32 (16:15)
Bramki dla WKS-u: Kacper Siejek 7, Mikołaj Płoski 6, Jacek Fajfer 4, Dawid Krzywicki 4, Wiktor Mejza 3, Jakub Bujnowski 2, Jakub Osuch 2, Piotr Nowicki 1, Adam Pacześny 1
Bramki dla AZS-u: Konrad Kisiel 10, Stanisław Malinowski 7, Wiktor Dębski 6, Korneliusz Małek 3, Michał Gasin 1, Filip Jarosz 1, Oskar Klamrzyński 1, Patryk Kwarciński 1, Jan Marzec 1, Jakub Wzorek 1,
Sędziowali: Jakub Grzywiński oraz Robert Walczak
Komentarze (0)