reklama

Poznaniak na tropie dopingowiczów. Będzie ich szukał na igrzyskach. "Nie witają nas kwiatami"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: | Zdjęcie: POLADA

Poznaniak na tropie dopingowiczów. Będzie ich szukał na igrzyskach. "Nie witają nas kwiatami" - Zdjęcie główne
Zobacz
galerię
3
zdjęć

foto POLADA

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Pozostałe W igrzyskach olimpijskich w Paryżu wystartuje 10 500 sportowców. Każdy z nich musi się liczyć z koniecznością poddania się badaniom antydopingowym. Zresztą w takiej gotowości muszą być przez cały czas, bo każdego dnia może pojawić się u nich kontroler antydopingowy. Taką funkcję w Polskiej Agencji Antydopingowej od lat pełni poznaniak Szymon Rakowski (pracownik AWF), który właśnie otrzymał nominację na tegoroczne igrzyska.
reklama

Beata Oryl-Stroińska: Czy w Twojej "branży", czyli wśród kontrolerów antydopingowych wyjazd na igrzyska olimpijskie jest takim samym wyróżnieniem, jak dla sportowców, trenerów, czy choćby dziennikarzy?

Szymon Rakowski, kontroler antydopingowy Polskiej Agencji Antydopingowej: Powołanie kontrolerów na igrzyska procedowane jest przez specjalną komisję, która bierze pod uwagę doświadczenie, znajomość języków oraz posiadane szkolenia i certyfikaty zagraniczne, wydawane przez Międzynarodową Agencję Kontroli Antydopingowej( ITA), w ramach programu IDCO. Niewątpliwie jest to bardzo duże wyróżnienie, ale trzeba mieć świadomość, że tylko osoby z bardzo dużym doświadczeniem będą w stanie poradzić sobie ze skomplikowanymi procedurami podczas igrzysk, gdzie nie ma miejsca na żadne błędy. 

Od wielu lat zbierasz to doświadczenie? Jak trafiłeś do POLADA?
- Wszystko zaczęło się 11 lat temu w Komisji ds. Zwalczania Dopingu w Sporcie. Przewodniczącym tej Komisji był wtedy profesor Jerzy Smorawiński. Pojawiła się możliwość takiej pracy, co wynikało z moich zainteresowań sportowych z przeszłości. Była to dla mnie praca wymarzona. Umiejętności polskich kontrolerów, szczególnie po powołaniu w 2017 roku Polskiej Agencji Antydopingowej poszły wysoko w górę. Zaczęliśmy być liderami we wdrażaniu standardów międzynarodowych. A nie jest nas aż tak dużo, bo około 40 osób, z czego spora grupa jest w zespole poznańskim. POLADA jest elitą w działaniach antydopingowych, jedną z najwyżej cenionych Agencji w Europie, czego dowodem jest przewodnictwo Witolda Bańki w strukturach Światowej Agencji Antydopingowej.

Co jest najtrudniejsze w tej pracy? Chyba nie jesteście przez sportowców zbyt lubiani...
- Jest wiele wyzwań. Choćby wstawanie o drugiej nad ranem żeby zapukać do drzwi zawodnika o piątej, czy szóstej rano. A tak na poważnie, to najtrudniejsze jest to żeby nie popełnić nawet najmniejszego błędu. Bo to oznaczałaby, że kontrola może być nieważna. Kiedy wynik takiego badania jest pozytywny sportowcy próbują "łapać się" wszystkich możliwości, by udowodnić nieważność kontroli. Dlatego tak ważny jest każdy nasz krok, każda regułka, każde słowo i świadomość odpowiedzialności naszej pracy. Nikt kwiatami nas nie wita, częściej spotykamy się z niewybrednymi słowami na "dzień dobry". Przez tyle lat przywykłem do tego.

Same procedury nie są zbyt przyjemne. Do tego już zdołałeś przywyknąć?
- Sytuacja nie jest komfortowa ani dla sportowców, ani dla nas. Pobieramy przecież próbki medyczne nie tylko z krwi, ale także z moczu. I musimy przy tym badaniu towarzyszyć. Niezbędne jest więc złamanie bariery psychicznej, by nie wstydzić się śledzenia tej całej procedury. Kontroler musi mieć stuprocentową pewność, że nikt nie próbował przy oddawaniu próbki manipulować, bo takie sytuacje oczywiście się zdarzają.

Kontroler wchodzi ze sportowcem do łazienki?
- Oczywiście, że tak. Sportowcy o wszystkich procedurach są informowani. Kontroler antydopingowy ma obowiązek obserwowania całego procesu oddawania próbki moczu. Jeżeli straci kontakt wzrokowy z zawodnikiem choćby na chwilę, na sekundę, to jego obowiązkiem jest napisanie o tym w protokole. Poświadczamy własnym podpisem, że próbka pochodzi od danego zawodnika. I to jest bardzo duża odpowiedzialność, bo jeśli ktokolwiek by nas oszukał, to bierzemy na siebie ciężar odpowiedzialności za złą kolejność medalową na zawodach, czy za brak wyeliminowania oszustów w sporcie. Czasami trudno o tym nawet mówić, ale był przecież przypadek, kiedy przed igrzyskami olimpijskimi, na jednym z lotnisk, celnicy dziwili się dlaczego grupa zawodników miała w bagażu dużo gumowych, sztucznych penisów.

 
Wspomniałeś o pukaniu do drzwi o piątej nad ranem. Warto chyba wytłumaczyć, że to nie jest Twoje, czy też Agencji "widzi mi się", ale życzenia samych sportowców. 
- Dokładnie tak. Wybrana grupa sportowców z poszczególnych krajów podlega pod system Anti-Doping Administration and Management System, zwany u nas potocznie systemem ADAMS. Każdy z nich podaje na każdy dzień dane pobytowe oraz na każdy dzień wyznacza godzinne "okienko" podczas którego kontroler może przyjechać i sprawdzić, czy nie stosuje niedozwolonych substancji. Większość zawodników wyznacza to okienko w godzinach wczesno porannych. Najwcześniejszą kontrolą, którą pamiętam, była godzina czwarta nad ranem. I to też pokazuje jak odpowiedzialna jest to praca, bo przemierzamy często kilkaset kilometrów po to, by wykonać w pełnym skupieniu jedno zadanie.  

Twoja rodzina wie do kogo jedziesz na badanie?
- Absolutnie nie może tego wiedzieć. I to jest na pewno kolejna trudność w tej pracy. Nie mogę żonie powiedzieć dokąd jadę, kiedy i o której wrócę. Informacje takie są bardzo poufne i nikt, absolutnie nikt nie może dowiedzieć się o naszej misji do momentu pojawienia się na miejscu kontroli. Najtrudniejsze było to wtedy, gdy w naszym życiu pojawiły się dzieci. Wiele razy trzeba było tłumaczyć, że nie dojadę na wieczór do domu. Ale to jest nasza misja. I tak tę pracę traktuję.

Wracając do igrzysk, wiesz już na których arenach będziesz? Czy to będzie jeden obiekt, jedna dyscyplina? Czy unika się, by kontroler z Polski badał polskich sportowców?
- Jeżeli występuje nawet niepisany konflikt interesów, to można to zgłosić przewodniczącemu, albo samemu wyłączyć się z badania. To jest kwestia uczciwości. Wielokrotnie na zawodach międzynarodowych badamy Polaków i to oczywiste, że nie ma żadnych ustępstw proceduralnych, czy "taryfy ulgowej". Co do misji w Paryżu, to mamy zabronione udzielanie jakichkolwiek informacji na temat naszej pracy. To w które dni będę pracował i gdzie, jest informacją ściśle poufną. 

Czy zatem da się tą pracę lubić? Czujesz się jak zły policjant, czy bardziej, jako ten, który dba o czystość w sporcie?

- Bardzo dawno temu jako zawodnik miałem nieprzyjemność obcowania z osobami, które stosowały środki zabronione. Wtedy takiej kontroli zabrakło. I myślę, że mam taki dług do spłacenia, aby można było skontrolować jak największą liczbę sportowców, żeby takie sytuacje nie miały miejsca. Bo gorycz porażki z osobą, która oszukuje w ten sposób, jest najgorsza z możliwych. Nie ukrywam, że czuję satysfakcję z tej pracy. Obcuję często z największymi gwiazdami sportu na świecie i mam poczucie, że robię coś bardzo ważnego. Rocznie mam takich misji nawet sto, więc jestem człowiekiem w podróży. A igrzyska? To święto dla całego świata sportu, dlatego bardzo się cieszę z tej nominacji i z tego, że będę częścią tego wydarzenia. 

A wiadomo ilu kontrolerów antydopingowych będzie pracowało podczas igrzysk w Paryżu?
- Mam taką wiedzę, ale też nie mogę się nią publicznie podzielić. Mogę za to powiedzieć, co jest informacją oficjalną, że dla przykładu na Igrzyskach Europejskich w Krakowie, kontrolerów antydopingowych było sześćdziesięciu.

Kwiatami sportowcy Was nie witają, a czy zdarzyło się, że próbują Was przekupić, namawiać do "naginania" procedur, regulaminów?

- Tak, zdarzają się takie sytuacje, to niemal codzienność w naszej pracy, ale oczywiście szczegółów nie mogę zdradzić. W ubiegłym roku pobraliśmy około czterech tysięcy próbek, wykrywalność jest na poziomie od dwóch do ośmiu procent, w zależności od roku.

 

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama