reklama

Aleksandra Kowalczuk wraca do Polski bez medalu. Taekwondzistka AZS OŚ Poznań stoczyła zacięte pojedynki z Hiszpankami

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: | Zdjęcie: AZS OŚ Poznań/Facebook

Aleksandra Kowalczuk wraca do Polski bez medalu. Taekwondzistka AZS OŚ Poznań stoczyła zacięte pojedynki z Hiszpankami - Zdjęcie główne

Aleksandra Kowalczuk pokazała wielki hart ducha na turnieju w Korei. | foto AZS OŚ Poznań/Facebook

reklama
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Taekwondo olimpijskieReprezentanci i reprezentantki Polski zakończyli w ten weekend zmagania w ramach koreańskiego turnieju Muju Taekwondowon 2025 World Taekwondo Grand Prix Challenge. Wśród nich znajdowała się między innymi zawodniczka poznańskiego klubu AZS OŚ Poznań - Aleksandra Kowalczuk. Podopieczna trenera Waldemara Łakomego walczyła o medale w niezwykle wymagających pojedynkach, lecz jej ciężka praca ostatecznie nie wystarczyła do tego, by stanąć na podium.
reklama

Swój pierwszy pojedynek utytułowana zawodniczka taekwondo stoczyła w piątek rano przeciwko Ane Vallo Zurdo. Hiszpanka ma na swoim koncie między innymi brązowy medal za turniej Spanish Open 2023 w kategorii młodzieżowej oraz srebro w kategorii seniorskiej turnieju Skopje Open zdobyte rok później. 

reklama

Polka miała o wiele większy dorobek medalowy na prestiżowych turniejach, które kilka razy także wygrała. Jak się jednak okazało Hiszpanka była o krok od sprawienia swojej znacznie bardziej doświadczonej rywalce nieprzyjemnej niespodzianki już w pierwszym starciu turnieju. Aleksandra Kowalczuk pokazała jednak mistrzowską klasę, która przedłużyła jej nadzieje na medal. 

Aleksandra Kowalczuk zaskoczyła Vallo Zurdo niesamowitym ciosem

Aleksandra Kowalczuk rozpoczęła swój pierwszy pojedynek dość pewnie, aktywnie szukając sposobu, by zaskoczyć rywalkę z Hiszpanii. Już po kilkunastu sekundach zdobyła punkt po ciosie pięścią w tors Vallo Zurdo. Polka skutecznie także broniła się przed kopnięciami oponentki, które niemalże cały czas były blokowane. Ostatecznie jednak na pół minuty przed końcem Hiszpanka także postawiła na uderzenie pięścią, które sprawiło, że stan rywalizacji się wyrównał. Mimo remisu punktowego w pierwszej rundzie to przeciwniczka Aleksandry Kowalczuk wyszła zwycięsko z tej konfrontacji.

reklama

W drugiej rundzie obie zawodniczki nadal starały się ostrożnie atakować, by nie narazić się na niepotrzebną stratę punktów. Pomimo agresywnych i częstych kopnięć Kowalczuk, to jednak Hiszpanka z biegiem czasu coraz śmielej poczynała sobie na macie i wypychała swoją rywalkę za linie. W połowie drugiej rundy Ane Vallo Zurdo prowadziła już 4:0, ale Polka się nie poddawała. Na trzy sekundy przed końcem zmniejszyła swoją stratę do dwóch punktów, ale na finiszu musiała dać z siebie coś extra, aby pokonać przeciwniczkę. Tak też zrobiła 

 Na sekundę przed końcem Kowalczuk wykonała niesamowite kopnięcie z półobrotu w głowę i posłała Hiszpankę na matę. Sędzia tamtego starcia potrzebowała powtórki, aby ocenić uderzenie i po analizie przyznała Polce na tyle dużo punktów, że ta w ostatniej sekundzie drugiej rundy wyszła na prowadzenie 7:4. W związku z tym, że wynik po dwóch rundach wynosił 1:1, wszystko miało się rozstrzygnąć w trzecim starciu. 

reklama

Stawką tej rundy było zwycięstwo w całym pojedynku, a więc nie dziwiło to, że zawodniczki ponownie podchodziły do siebie zachowawczo. Żadna z nich nie próbowała przejąć inicjatywy, a zamiast tego obie znów badały swoje możliwości na macie. W końcu jednak Aleksandra Kowalczuk zrezygnowała z nieustających kopnięć i w połowie rundy ponownie wyprowadziła cios pięścią w tors Vallo Zurdo, zdobywając jeden punkt. Jak się okazało był on na wagę zwycięstwa w całym starciu. Hiszpanka próbowała później odpowiedzieć, ale Polka skutecznie wykonywała uniki i zbijała ciosy przeciwniczki.

Ostatnie chwile walki były wyjątkowo nerwowe tym bardziej, że Vallo Zurdo na sekundę przed końcem również zadała cios z pięści w tors Kowalczuk. Sędzia jednak nie przyznała punktów Hiszpance i tym samym podopieczna trenera Łakomego awansowała do 1/16 finału.

reklama

Echeveira pokazała znakomitą obronę w starciu z zawodniczką AZS OŚ Poznań

Po pokonaniu Ane Vallo Zurdo Aleksandra Kowalczuk zmierzyła się z jej rodaczką - Tanią Castineirą Etcheverrią. Hiszpańska taekwondzistka udowodniała w ostatnim czasie, że specjalizuje się w zajmowaniu najwyższych miejsc w turniejach Open. W ostatnich siedmiu z nich cztery razy zajmowała pierwsze miejsce. Rok temu w Polsce zajęła na nim drugą lokatę.

Rywalka zawodniczki AZS OŚ Poznań w Korei prezentowała zupełnie inny styl niż Ane Vallo Zurdo. Przede wszystkim wykazywała się o wiele większym zdecydowaniem w swoich atakach, prezentując w ich trakcie imponującą precyzję. Polka musiała często się bronić przed błyskawicznymi kopnięciami rywalki, które ta wyprowadzała równocześnie przy ataku podopiecznej trenera Łakomego. Nawet będąc w trudnym położeniu Etcheverria nie zamierzała chwytać rywalki w pasie, lecz kontrowała ją po skutecznej blokadzie ciosów. 

Na 30 sekund przed końcem walki w pierwszej rundzie Hiszpanka w końcu trafiła kopnięciem w tors Kowalczuk i zyskała dla siebie dwa punkty. Polka wykazywała się dużą kreatywnością w atakach, ale jej oponentka była znakomicie dysponowana w obronie. Przed zawodniczką AZS OŚ Poznań największe szanse rysowały się niemal wyłącznie po kontratakach. Wtedy jednak musiała się popisać nie tylko niezwykłą precyzją, ale i o wiele większą dynamiką niż w poprzednim starciu z Vallo Zurdo. Pierwszą rundę Polka przegrała 0:1.

W drugiej rundzie, która mogła zdecydować o wszystkim Aleksandra Kowalczuk przystąpiła do groźniejszych ataków, ale błyskawicznie Tania Castineira Etcheverria skarciła ją po kopnięciu w tors. To dało jej dwa oczka, a chwilę później miała już cztery, kiedy Polka nie zdążyła odbić kolejnego ciosu po swoim wcześniejszym ataku. Dopiero na sekundy przed końcem, Hiszpanka jakby pewna, że nic złego w tym pojedynku stać jej się nie może, dała się zaskoczyć dwoma uderzeniami za jeden punkt. Aleksandrze Kowalczuk na niewiele się to jednak zdało i zawodniczka odpadła z dalszej rywalizacji. Drugą rundę przegrała 3:4, a w ostatecznym rozrachunku wynik wyniósł 2:0 dla Hiszpanki.

Tym samym taekwondzistka AZS OŚ Poznań zatrzymała się na 1/16 finału. 

Jak poradzili sobie inni reprezentanci Polski? 

Na turnieju Muju Taekwondowon 2025 World Taekwondo Grand Prix Challenge G-2 udział wzięli także inni reprezentanci Polski. Nie poszło im jednak lepiej od Aleksandry Kowalczuk. Julia Nowak z klubu Szakal Jeżyce była bliska pokonania Amerykanki Chloe Chui, ale niestety poległa już na etapie 1/32 finału. Walczyła jednak do końca, bowiem do rozstrzygnięcia pojedynku potrzeba było trzech rund, a ostatnia z nich zakończyła się zwycięstwem Amerykanki 6:5.

Dagmara Haremza z AZS-u AWF-u Poznań nie dała rady Kristinie Adebaio, przegrywając 0:2. a Krystian Haremza z AZS-u AWF Poznań w pierwszym starciu został pokonany po dwóch rundach przez Liang-Hsi Chena.

Na swoje wyniki nie mogli narzekać zawodnicy z Olsztyna. Mateusz Chrzanowski z AZS-u UMW Olsztyn odpadł na etapie 1/16 finału. Po trzech rundach walki przegrał z chińskim taekwondzistą Yufanem Chenem - srebrnym medalistą WT Presidents Cup Asian. Wcześniej zdołał jednak pokonać reprezentanta Arabii Saudyjskiej wynikiem 2:0.

Do końca o poprawienie wyniku Aleksandry Kowalczuk walczył również Szymon Piątkowski. Polak w pierwszym starciu pokonał koreańczyka Woo Hyeok Parka, a później zmierzył się z Arstiomem Plonisem. Również tamten pojedynek potrzebował trzech rund, żeby wyłonić zwycięzcę. Ostatecznie zawodnik z Olsztyna mimo obiecującego początku, został rozbity do zera w dwóch kolejnych rundach, przegrywając walkę z Plonisem 1:3. Tak samo jak Aleksandra Kowalczuk i Mateusz Chrzanowski zakończył zmagania na 1/16 finału.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo