Magda Linette z nowym kontraktem w AZS-ie. Poznanianka odsłoniła kulisy współpracy z Agnieszką Radwańską

Opublikowano:
Autor:

Magda Linette z nowym kontraktem w AZS-ie. Poznanianka odsłoniła kulisy współpracy z Agnieszką Radwańską - Zdjęcie główne
Autor: Michał Korek | Opis: Magda Linetty podpisała w czwartek nowy kontrakt z AZS-em i opowiedziała więcej o minionym roku.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
TenisMagda Linette ma za sobą udany, ale i wyczerpujący sezon. Poznanianka w czwartkowe popołudnie podsumowała w towarzystwie swojego trenera dotychczasowe zmagania, opowiadając o swoich najlepszych chwilach, ale także tych, które wystawiały jej umiejętności na ciężką próbę. Zwieńczeniem spotkania z renomowaną tenisistką było przedłużenie umowy z Poznańskim AZS-em o kolejny rok.
reklama
reklama

Magda Linette konsekwentnie idzie do przodu. Nad tym elementem chce pracować

Magda Linette, jak twierdzi, nie otrzymała żadnej propozycji przenosin do innego klubu, ale to nie zmienia faktu, że jest zadowolona ze współpracy z poznańskim AZS-em i chce pozostać w rodzinnym mieście. Przedstawiciele organizacji na czele z prezesem Tomaszem Szponderem odzwajemniają pozytywne odczucia i cieszą się z tego, że jedna z najbardziej rozpoznawalnych przedstawicielek polskiego tenisa chce stawiać na grę właśnie w tym klubie

- Czuję radość i satysfakcję, że po raz kolejny zaufała nam jako klubowi. To już jest dziesiąty rok, kiedy reprezentuje nasze barwy. Żałuję tylko, że jeśli chodzi o tenis to tak rzadko w mediach ogólnopolskich mówi się o klubach. Zazwyczaj mówi się o zawodniczkach czy reprezentacjach natomiast w tenisie nie podaje się klubów oczywiście oprócz naszych mediów lokalnych. Natomiast tak czy siak jest to dla nas wielka satysfakcja i znakomity przykład dla najmłodszych w naszej sekcji. W tej chwili mamy prawie 250 zawodników w różnym wieku, którzy mają licencje związkowe i grają od tych najmłodszych poziomów do seniorów na różnych szczeblach rozgrywek - dzielił się odczuciami Tomasz Szponder, prezes OŚ AZS-u Poznań. 

reklama

Poznańska tenisistka do swoich osiągnięć w 2025 roku może dopisać grę w pierwszych rundach wielkich szlemów w Australii, Francji, Anglii i Stanach Zjednoczonych. Na turniejach WTA 1000 znajdowała się trzeciej rundzie Qatarar TotalEnergies Open i Inernazionali BNL d'Italia, a także czwartej rundzie Cincinnati Open. W Miami Open odpadła natomiast na etapie ćwierćfinału. To ledwie kilka z osiągnięć renomowanej poznańskiej tenisistki. Doszły do tego również półfinały w ramach WTA 250 przy okazji pojedynków w Hobart International oraz Lexus Nottinhgam Open. Natomiast w Libema Open Magda Linette doszła do ćwierćfinału. To wszystko było możliwe w dużej mierze dzięki dobremu przygotowaniu przed sezonem.

- Z jednej strony miałam troszkę dłuższą przerwę na koniec poprzedniego sezonu. To na pewno dało mi trochę więcej czasu, żeby odetchnąć i popracować nad pewnymi rzeczami. Po Covidzie mamy naprawdę bardzo krótki preseason i mało czasu, żeby nie tyle coś zmienić, co wyczyścić w kontekście techniki. Tutaj daliśmy sobie naprawdę dużo czasu, żeby nad tym popracować i widać te efekty. Moje uderzenia są dużo bardziej stabilne i mam wrażenie, że znaleźliśmy trochę lepszy kierunek, jeśli chodzi o moją technikę. Teraz to pokazuję. Rzutuje ona na typowo meczowe momenty i to jest naprawdę fajne, że gdzieś tam znaleźliśmy troszkę lepszy sposób, aby utrzymywać taką stabilność - zaznaczała Magda Linette. 

reklama

Stabilizacja techniki i dobra ogólna postawa na korcie Magdy Linette to również efekt pozytywnej atmosfery, jaką zapewnia jej sztab szkoleniowy. Współpraca trójki Linette-Gellard-Radwańska ma się świetnie, co widać nie tylko po wynikach, ale i samym nastawieniu zawodniczki, która komplementowała pracę współpracowników. 34-latka mocno akcentowała to, że ufa w pracę swojego teamu i świadomie podchodzi do swoich wyborów w kontekście jego członków.

- Mam poczucie, że w ogóle bardzo mało się mówi o postaci Marka [Gellarda], jeżeli chodzi o to jak dobrym jest trenerem. Myślę, że drugą sprawą jest to, że nie każdy szkoleniowiec jest w stanie dopuścić kolejną osobę do teamu i dać jej przejąć inicjatywę. Myślę, że to jest kolejny ukłon w stronę Marka. Nie mówię o tym tylko dlatego, że tu siedzi, ale też dlatego, że w poprzednich dwóch latach wprowadził Iania [Hughesa]. Teraz dał pole do manewru Agnieszce i bardzo dużo jej słucha. Rzadko, kiedy zdarza się taka osoba, która jest w stanie odsunąć swoje ego na bok i wprowadzić kolejną osobę. Tutaj jest ten ogromny plus - mamy dość duże zrozumienie i kiedy są te "dołki", to trzymam się tych swoich wyborów - informowała tenisitka. 

reklama

Największym plusem w całej współpracy jest bez wątpienia bezpośredniość i otwartość w zespole. Magda Linette wprost mówiła w czwartek, że każdy swobodnie dzieli się w nim przemyśleniami, również tymi krytycznymi. Po wielu latach współpracy renomowana tenisistka ciągle wierzy w swój wybór, a także podkreśla, że ich praca dotyczy nie tylko działań stricte sportowych, ale i opanowywania emocji.

- Oboje jesteśmy emocjonalni, ponieważ przykładamy dużą wagę do wygrywania i przegrywania. W tenisie jest mnóstwo presji - kiedy popełnisz błąd w tej pracy lub gdy coś idzie źle każdy to widzi. Wiele ludzi nie rozumie ciężaru tej presji, a zawodnicy i zawodniczki są oceniani przez pryzmat liczb przy nazwiskach. Każdy weekend to nowy ranking i nowy numer, co stanowi obiektywną miarę celu, który udało się osiągnąć. To ocena jakości mojej pracy jak i jej pracy. Towarzyszy nam wiele presji w tym niesamowitym sposobie życia  - zaznaczał szkoleniowiec Magdy Linette, Mark Gellard.

Magda Linette jest zachwycona współpracą z Agnieszką Radwańską. "Nie widziałam u innej kobiety takiej umiejętności "

Na czwartkowym spotkaniu z Markiem Gellardem oraz Magdą Linette zabrakło Agnieszki Radwańskiej, ale oboje bardzo mocno zwracali uwagę na jej ogromny wkład w pracę. Komplementów względem ikony kobiecego tenisa w Polsce było mnóstwo, a wspólnym mianownikiem wypowiedzi uczestników czwartkowego spotkania była bez wątpienia jej wyjątkowość. Radwańska po zakończeniu kariery znakomicie sprawdza się w roli mentorki, a dość krótki staż nie przeszkadza we wprowadzaniu szybkiego i co ważne skutecznego progresu w grze Linette.

- Bardzo chciałam jej obecności w sztabie szkoleniowym. Byłam w szoku, że znalazła czas na to wszystko, więc byłam bardzo zadowolona. Na początku obawiałam się tego pomysłu o tyle, że wiedziałam o tym, że Mark jest dość ostry i wiedziałam, że Agnieszka jest też dość konkretna. W związku z tym bałam się, że będę miała wokół siebie dwie takie, konkretne, wymagające osoby. Zastanawiałam się jak to wyjdzie i to mnie u Agnieszki bardzo zaskoczyło. Ona naprawdę umie tak oddzielić emocje i w ogóle zabrać je od wszystkich. To jest niesamowita umiejętność i myślę, że mało osób zdaje sobie sprawę z tego jak bardzo jest otwarta i pozytywna po zakończeniu kariery. Dla mnie jest to o tyle super, że dalej mogę być koło niej emocjonalna i nie muszę kryć tego, gdy się zdenerwuje, czy gdy mam gorszy dzień, czy przeklnę. Ona nie jest oceniająca i to jest bardzo fajne, że ona w stu procentach rozumie te emocje. Sama była na tym korcie i czuła podobne emocje. Chciałabym umieć tak oddzielić swoje emocje i nie reagować tak jak reaguje, podchodząc z takim dystansem jak ona potrafi, bo naprawdę nie widziałam u innej kobiety takiej umiejętności - mówiła o swojej trenerce Magda Linette. 

Pomysł wprowadzenia Agnieszki Radwańskiej do sztabu szkoleniowego był inicjatywą trenera Gellarda. Anglik przyznawał, że choć Magda jest świetną zawodniczką i w pełni realizowała swoje założenia w kontekście przygotowań rok po roku, należało coś zmienić. Dotychczasowe metody zwyczajnie nie były wystarczające. Trener skontaktował się z utytułowaną tenisistką i ku jego zaskoczeniu zaakceptowała ona jego propozycję, mimo rodzinnych oraz zawodowych zobowiązań. Do największych atutów Radwańskiej Gellard zaliczył w szczególności wysokie umiejętności pracy w zespole oraz zdolność do odstawienia swojego ego dla dobra zawodniczki. 

- Ona jest naprawdę świetna. Wnosi kompletnie inną perspektywę i myślę, że to dla Magdy również jest korzystne, że ma w swoim sztabie kobietę. Była niesamowitą tenisistką z ogromną wizją. Spodziewałem się, że będzie świetna i wniesie dużą wartość do sztabu, ale przerosła moje oczekiwania. Daje dużo pozytywnej energii swoją obecnością w meczach i możemy czuć szczęście, że mamy ją w zespole - komplementował Agnieszkę Radwańską trener Gellard.

Poznańska tenisistka mierzy siły na zamiary. "Praca staje się trudniejsza, kiedy robisz się starszy"

Magda Linette podzieliła się w czwartek również swoimi planami na najbliższą przyszłość, które co ciekawe póki co nie uwzględniają uczestnictwa w Igrzyskach Olimpijskich w Los Angeles. Zawodniczka powiedziała, że traktuje każdy rok jako prezent w związku z kolejnymi, mijającymi latami. Ciało tenisistki coraz bardziej odczuwa trudy tego sportu i czasu spędzanego na korcie. Reprezentantka poznańskiego AZS-u nie podała konkretnych celów na najbliższy rok, lecz chce dać z siebie sto procent i zobaczyć, co się wydarzy na początku kolejnego. Fizyczność odgrywa tu kluczową rolę. 

- Dla mnie, co może być dziwne, praca staje się trudniejsza, kiedy robisz się starszy. Myślisz, że z wiekiem i doświadczeniem będzie łatwiej względem czasów, gdy jesteś młodszy, będąc na początku swojej kariery. Teraz zaczynasz rozumieć swoje szanse i masz w sobie mniej strachu. Przykładowo w Miami, gdy Magda grała z Igą i rozumiała istotę swojej okazji na pokonanie jedynki lub dwójki światowego rankingu. Jak często się to może zdarzyć? Jak często można awansować do trzeciej rundy w Miami? Takie okazje są limitowane, gdy jest się starszym. Zaczynasz zdawać sobie sprawę, że pewne okazje stają się jeszcze mniejsze i zaczynasz lepiej rozumieć ich istotność z każdym dniem - informował trener Mark Gellard.

Zawodniczka w związku z potrzebą utrzymywania jak najwyższej formy stara się też nieustannie dbać o swój styl życia. Jest na diecie i zrezygnowała z ciężkich treningów fizycznych. Magda Linette przyznała, że bardziej stawia na pilates, pracując także nad poruszaniem się po korcie. Treningi są też dużo krótsze, a wszystko to, po to, żeby tenisistka mogła siebie oszczędzić przed meczami. Mądre zarządzanie siłami to jedno, ale Mark Gellard wciąż widzi kolejne elementy do poprawy w grze swojej podopiecznej.

- Myślę, że powinniśmy w dalszym ciągu wykonywać jeszcze lepszą pracę, by sprawiać, żeby Magda stawała się jeszcze lepsza od strony technicznej. Chcemy, aby stała się jeszcze bardziej efektywna. Być może jeszcze pięć lat temu wygrywalibyśmy mecze poprzez ciężką pracę fizyczną, ale teraz musimy postawić na efektywność w meczach i na treningach. Dobrzy gracze potrafią grać przez wiele lat właśnie ze względu na technikę. Przykładem tego jest chociażby Jessica Pegula, która znajduje się obecnie na bardzo wysokim poziomie efektywności technicznej - zwracał uwagę szkoleniowiec

Magdzie Linette nie brakuje jednak pewności siebie przed kolejnym rokiem mimo problemów, które jej towarzyszą. 52. miejsce w rankingu WTA, które obecnie zajmuje, zdaniem tenisistki nie odzwierciedla faktycznego poziomu, jaki prezentowała ona na kortach w ostatnim roku. Zawodniczka oczywiście liczy się z tym, że stoją za tym pewne powody, do których zaliczyła chociażby słabszą końcówkę zeszłego roku i brak lepszych wyników na wielkich szlemach. 

- Niestety to nie jest ważne, co robię poza wielkimi szlemami, bo te "tysięczniki" zawsze się liczą. Miałam, gdzieś tam dużo zer i dziesiątek przez co inne punkty się nie zaliczały i nie grałam dobrze w dużych turniejach. Czy uważam, że mój poziom jest na dużo wyższym miejscu? Tak, ale uważam, że muszę sobie na to zapracować i muszę udowodnić, że na to zasługuję. Ranking jest, jaki jest, ale też bardzo mocno nas weryfikuje - stwierdziła Magda Linette.

Zawodniczka stwierdziła, że taktyka skupiona na dążeniu do bycia rozstawioną na wielkich szlemach nie zdała egzaminu, bowiem natrafiła na Leylah Fernandez, a chociażby w Indian Wells Masters zmierzyła się z Emmą Raducanu. Były to niezwykle silne przeciwniczki, a rozstawienia na niewiele się zdały nawet mimo gwarancji tego, że w pierwszej rundzie nie trafi się na numer jeden, dwa czy trzy rankingu WTA. Magda Linette jasno jednak stwierdziła, że nie będzie podróżować ze swoim sztabem na mniejsze turnieje w celu poszukiwania łatwych punktów.

- Nie jestem po prostu w stanie fizycznie czasami zaryzykować i gdzieś tam pojechać, bo nie jestem już niestety aż taka młoda, żeby grać aż tyle. To też bardzo mocno wprowadziła Agnieszka, która cały czas mi powtarza, że chce, abym jechała na duże turnieje i tam bardzo dobrze zagrała. Czy jestem 30., czy 50. nie ma dla mnie większego znaczenia - jasno określiła swoje preferencje zawodniczka. 

Mecz z Igą Świątek to historia zmarnowanej szansy?

Tenisistka została zapytana w czwartkowe popołudnie także o najlepsze wspomnienia z minionego roku i najlepsze spotkania. Zwróciła uwagę na jakość, którą zaprezentowała w starciu z Jessicą Pegulą w Cinncinaty i uznała ten mecz za swój najlepszy, co potwierdził również trener Gellard. Stwierdził, że było to bardzo imponujące zwycięstwo swojej podopiecznej, a jej najwyższa jakość utrzymywała się na korcie od początku do samego końca. Jednak to, co z pewnością zostanie w pamięci polskich kibiców to wielkie zwycięstwo 34-latki nad Igą Świątek

- Przede wszystkim dla mnie to było o tyle ważne, że był to kolejny mecz wygrany z kimś, kto jest z pierwszej dziesiątki lub piątki. To zwyciężczyni wielu wielkich szlemów, więc tym bardziej było to bardzo wartościowe zwycięstwo. Nie ukrywajmy, że z każdym rokiem dużo osób spisuje mnie trochę na straty z racji wieku, więc sądzę, że dużo udowodniłam sobie i pokazałam innym, że można zachowywać wysoki poziom mimo upływu lat. Dla mnie Iga i tak jest jedną z najlepszych zawodniczek, jakiekiedykolwiek grały. Było to bardzo wartościowe zwycięstwo, gdyż ten mecz był w kratkę, a mimo to mentalnie zachowałam zimną krew. To bardzo cieszy, że w takich stresujących momentach byłam w stanie utrzymać naprawdę fajny poziom - mówiła Magda Linette.

Jednak nawet mimo tak imponującego zwycięstwa nie obyło się bez kontrowersji. Wszystko to za sprawą części ogólnopolskich mediów, które zamiast skupić się na wyjątkowym osiągnięciu Poznanianki poświęciły uwagę problemom Igi Świątek. Gwiazda polskiego tenisa skierowała na siebie blask jupiterów w związku z pogłębiającym się kryzysem, a sukces Magdy Linette pozostał bardziej w cieniu. To rozczarowało 34-latkę również ze względu na to, że takie okoliczności zdecydowanie nie pomagały jej rodaczce

- Myślę, że to była po prostu zmarnowana szansa na dużo spokojniejsze podejście do Igi i dużo milsze podejście do mnie. Sądzę, że można było dać mi chociaż trochę tego uznania, że udało mi się wygrać fajny mecz. Myślę, że odpuszczono, by też trochę Idze i to zadziałałoby dla jej dobra, czego troszkę zabrakło - ubolewała nad tym doświadczona tenisistka.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo