Presja ma sens! Tor Poznań ponownie otwarty, ale jest pewien haczyk

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Presja ma sens! Tor Poznań ponownie otwarty, ale jest pewien haczyk - Zdjęcie główne
Autor: Automobilklub Wielkopolski | Opis: Przełomowa decyzja dla Automobilklubu Wielkopolski. Jest nadzieja na lepsze jutro dla Toru Poznań.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościŚroda dla polskiego środowiska sportowego okazała się prawdziwym thrillerem, a scenariusza wydarzeń z ostatniej doby nie powstydziliby się najlepsi pisarze. Po tym, gdy wydawało się, że nie ma już szans na ocalenie legendarnego Toru Poznań do akcji wkroczyli czołowi, lokalni oraz krajowi politycy i swoimi działaniami zawiesili decyzję o trwałym zamknięciu obiektu. Tym samym prognozy na przyszłość dla wyścigowego toru zmieniły się z fatalnych w obiecujące.
reklama

GIOŚ był nieubłagany. Zamierzał wywiązać się z obowiązków nie zwracając uwagi na okoliczności

reklama

Jeszcze w środowych godzinach porannych mogło się wydawać, że Główny Inspektorat Ochrony Środowiska ostatecznie nie ugnie się pod naporem gigantycznej fali krytyki i podtrzyma swoją kontrowersyjną decyzję o zamknięciu ikonicznego Toru Poznań. Przedstawiciele GIOŚ-u w oficjalnym komunikacie jasno podkreślali, że ta sprawa sprowadza się wyłącznie do realizowania przez nich swoich obowiązków. Wbrew własnym przekonaniom czy logice prawnie musieli oni się zastosować do decyzji Prezydenta Miasta Poznania z 2005 roku, która jasno określa dopuszczalne poziomy hałasu dla Toru Poznań.

Przypomnijmy, że owe postanowienie mówiło o tym, że na dwóch ulicach poziom hałasu ma być nie większy niż w wysokości 50 decybeli. W przeszłości czasu uznano tamte tereny za mieszkalne, co miało tłumaczyć takie, a nie inne wymogi. Natomiast na pozostałych poziom głośności może wynosić maksymalnie 55 decybeli. Abyśmy mieli jasność, 50 decybeli to mniej więcej tyle, ile towarzyszy ludziom podczas zwykłych rozmów, a także w biurze czy parku.

reklama

Zapis o 50 decybelach w okolicy toru wyścigowego brzmi oczywiście irracjonalnie, co dodatkowo potęgował jeszcze fakt lokalizacji lotniska w pobliżu. GIOŚ jednak wprost zakomunikował: urząd nie ustala tych norm tylko dba o weryfikowanie, czy są one dotrzymywane. Jednakże przedstawiciele Inspektoratu w oficjalnym oświadczeniu dali mimo wszystko nadzieję na ponowne otwarcie Toru Poznań.

Przytoczyli oni bowiem przepisy, które przewidują możliwość wznowienia działalności toru w przypadku skutecznego usunięcia przyczyn naruszeń i potwierdzenia tego stosownymi pomiarami. To jednak zważywszy na specyfikę wyścigów byłoby szalenie trudnym zadaniem nawet, biorąc pod uwagę to, że już próbowano tłumić hałas odpowiednimi ekranami akustycznymi, które faktycznie obniżyły poziom głośności o 4,8 decybele. Jednak nawet to nie pozwoliło na spełnienie wymogów.

reklama
Rozwiń

Walkę z czasem i dalsze prace nad doprowadzeniem do właściwych warunków uniemożliwiał także koszt utrzymywania toru w momencie zawieszenia działalności. Według informacji przekazanych TVP Sport przez Bartosza Bielińskiego, prezesa Automobilklub Wielkopolski, za teren trzeba codziennie płacić 35 tysięcy złotych, co przekłada się miesięcznie na milion złotych. To stałoby się kompletnie nieopłacalne nie tylko z tego powodu, że nikt z niego, by nie korzystał, ale też dlatego, że teren zacząłby po prostu niszczeć. Wszystko zatem wskazywało na to, że to naprawdę koniec najważniejszego obiektu motosportowego w Polsce. Przypomnijmy, że jako jedyny w kraju posiada on homologację umożliwiającą organizację międzynarodowych zawodów

Rozwiń

Politycy mocno wsparli obrońców Toru Poznań. Wśród sojuszników był także prezydent Miasta Poznania

reklama

Internauci, dziennikarze, rajdowcy, wyczynowcy, kibice jak i zwykli ludzie szanujący historię legendarnego poznańskiego obiektu stanęli jednak na wysokości zadania. W niespełna dobę uruchomili oni w social-mediach lawinę inicjatyw nakłaniających rządzących do zdecydowanej reakcji. Uruchomiono hasztag "RatujmyTorPoznań", powołano specjalne wydarzenie na Facebooku o tej samej nazwie, które miało się odbyć w tę sobotę, a także stworzono petycję online odnośnie ratowania toru wyścigowego. 

W pomoc włączyli się także politycy. Przemysław Plewiński - poznański radny z ramienia Lewicy Centrum - w środę z samego rana porozumiał się z ministrą środowiska i klimatu, a także prezesem Automobil Wielkopolski, aby jak najszybciej wypracować korzystne porozumienie. Wieści z mediów dotarły także do posłów Konfederacji, którzy zadeklarowali zajęcie się tą sprawą w Sejmie. Zamknięciu toru Poznań publicznie sprzeciwili się także Sławomir Nitras z Koalicji Obywatelskiej oraz Minister Infrastruktury Dariusz Klimczak należący do Polskiego Stronnictwa Ludowego.

- Obiekty jak tor wyścigowy lub stadion żużlowy mają istotną funkcję społeczną - umożliwią bezpieczne uprawianie sportów motorowych. Funkcjonowanie takich obiektów przekierowuje wszystkich chcących uprawiać sporty motorowe z dróg publicznych do miejsc dedykowanych wyścigom. Dzięki temu eliminowane jest organizowanie nielegalnych wyścigów na ulicach miast. Ma to bardzo istotne znaczenie, zwłaszcza w kontekście ostatniego zaostrzenia przepisów np. ws. driftu. Nad nowymi regulacjami poprawiającymi bezpieczeństwo wszystkich użytkowników ruchu pracowaliśmy wspólnie z Ministerstwem Infrastruktury, Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwem Sprawiedliwości. Będę interweniował w sprawie zamknięcia Toru Poznań. Istnienie takich obiektów jest elementem prewencji i edukacji, a nie źródłem zagrożeń - zaznaczał na portalu "X" minister Klimczak.

Do sprawy w godzinach popołudniowych odniósł się w social-mediach także sam prezydent Miasta Poznania Jacek Jaśkowiak. Stanął on po stronie zwolenników otwarcia Toru Poznań, podkreślając, że miejsce to jest ważne nie tylko dla miłośników adrenaliny za kierownicą czy obserwatorów wyścigów, ale i przedstawicieli służb dbających o bezpieczeństwo w kraju.

- Walczymy razem z metropolią Poznań o Tor Poznań. To jest miejsce, które służy nie tylko miłośnikom sportów motorowych. To jest miejsce, gdzie szkoleni są policjanci i służba ochrony państwa. To miejsce, gdzie organizowane są także treningi dla kolarzy, ale też dzieci i młodzieży. Musimy dbać o to, żeby tego typu miejsca, które mają homologację nadal mogły służyć całemu społeczeństwu. Nie możemy pozwolić, by niewielka grupa protestująca przeciwko tym zawodom doprowadziła do tego, że zamykamy tak ważne miejsce - podkreślał prezydent Miasta Poznania.

Starosta powiatu poznańskiego Jan Grabkowski wtórował Jackowi Jaśkowiakowi, informując, że wszyscy przedstawiciele Metropolii Poznań uczestniczący w spotkaniu podjęli jednogłośną decyzję odnośnie uchwały wspierającą decyzję prezydenta. Nie były to jednak jedyne ważne głosy w kontekście przyszłości Toru Poznań. Sprawa dotarła do Ministra Sportu i Turystyki Jakuba Rutnickiego, który we współpracy z Ministerstwem Klimatu i Środowiska, a także Głównym Inspektoratem Ochrony Środowiska finalnie doprowadził do ponownego otwarcia Toru Poznań.

Problemy nie są jednak w pełni zażegnane, bo ta decyzja ma charakter tymczasowy i będzie obowiązywać do czasu rozstrzygnięcia sprawy w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym. Automobilklub Wielkopolski dodatkowo poinformował na swoim profilu na Facebooku, że na postanowieniu zaważyło w dużej mierze: ryzyko poważnych strat i nieodwracalnych skutków, zagrożenie utraty homologacji FIA, wpływ na bezpieczeństwo szkolenia kierowców oraz odwołanie licznych wydarzeń sportowych.

Już od czwartku 16 kwietnia można zatem ponownie odwiedzić Tor Poznań i liczyć na to, że inauguracja 19 kwietnia odbędzie się bez żadnych przeszkód. Miejmy nadzieję, że obiekt będzie miał okazję gościć uczestników "Time Attack", a także "Track Day". Po więcej szczegółów dotyczących całego konfliktu o Tor Poznań zapraszamy TUTAJ.  

Rozwiń
reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo