Spokój poprowadził Linette do zwycięstwa w pierwszym secie. Ostapenko dała się ponieść emocjom
Magda Linette podchodziła do starcia z Łotyszką po wyczerpującym pojedynku z 19-letnią Terezą Valentovą w 1/64 finału. Czeszka została ograna po rewelacyjnym comebacku Polki, która po pierwszym, przegranym secie 5:7 wygrała 6:4 i 7:6. Zawodniczka OŚ AZS-u Poznań już wtedy udowodniła, że potrafi sprawić niespodziankę i łatwo się nie poddaje, dysponując imponującą wytrzymałością. 34-letnia tenisistka wcale nie znajdowała się zatem od razu na straconej pozycji przed pojedynkiem z 31. rakietą świata. Przypomnijmy, że Ostapenko wcześniej uporała się z Niemką Ellą Seidl.
Warunki atmosferyczne na korcie były dziś wyjątkowo wymagające ze względu na bardzo wysoką temperaturę wynoszącą aż 32 stopnie. To jednak nie wpłynęło na pogorszenie się formy Magdy Linette, co udowodniła już w pierwszym secie. Potwierdził on to, że Ostapenko będzie miała przed sobą trudniejsze zadanie niż mogła przypuszczać. Łotyszka w swoim stylu próbowała budować swoją przewagę potężnymi serwisami, ale Magda Linette popisywała się przy nich znakomitymi returnami. Polce oczywiście towarzyszyło w związku z tym dużo trudności, ale mimo wszystko przez większość czasu świetnie reagowała na zagrania przeciwniczki. Podopieczna Agnieszki Radawańskiej nie dawała się wybijać z rytmu poprzez agresywne zagrania rywalki i dzięki dłuższym wymianom zmuszała Ostapenko do błędów, obracając siłę jej uderzeń w słabość.
Obie tenisistki prowadziły wyrównaną walkę w gemach, ale po piątej rundzie to Linette prowadziła 4:1. Ostapenko odgryzła się jeszcze w szóstym starciu, lecz Polka sprawiła ogromną niespodziankę wygrywając pierwszy set wynikiem 6:2 w gemach. Łotyszka nie potrafiła przekuwać swoich atutów na kolejne zwycięstwa, a Magda Linette pokazywała o wiele więcej opanowania i pewności siebie. Znakomicie reagowała na uderzenia rywalki, która sama sobie utrudniała zadania brakiem precyzji.
Ostapenko wzięła się w garść. Polka niespodziewanie znalazła się w trudnym położeniu
Jednak po pierwszym przegranym secie Yelena Ostapenka całkowicie odwróciła przebieg meczu. Po chwili odpoczynku włączyła już tryb pełnego skupienia i tym samym nie popełniała już tak częstych błędów. Kilkukrotnie zaliczała momenty, w których jednym precyzyjnym uderzeniem rozbrajała Magdę Linette nie tylko po serwisach. Widać było, że Magda Linette próbowała jak najdłużej utrzymywać wymiany, aby zmusić Łotyszkę do pomyłki, ale ta pokazywała, że nie zamierza odpuścić będąc w gorszej sytuacji.
Magda Linette częściej musiała gonić wynik, a nie kiedy zdarzało się, że przegrywała też gemy do zera, co tylko podkreślało skalę wyzwania. Kiedy serwis był po stronie Ostapenki wyglądało to w zasadzie na egzekucje. Polka odgryzła się dopiero w piątym gemie doprowadzając do wyniku 5:1, ale potem Ostapenko wróciła już na właściwe tory. Poznanianka dzielnie walczyła do końca nie odpuszczając swojej przeciwniczce. Ostatecznie wynik wyniósł 6:2 tym razem dla Łotyszki, a Magda Linette koniecznie musiała znaleźć sposób na to, jak reagować na sytuacje, gdy to jej rywalka zaczynała grę.
Profesura Magdy Linette w piątym gemie ozdobą meczu. Ostapenko ugięła się pod presją
Trzeci set przebiegał w absolutnie szalonym tempie dla obu stron. Zawodniczka OŚ AZS-u Poznań wygrała pierwszego gema do zera znów przypominając o swojej znakomitej fizyczności i wytrzymałości psychicznej. Linette ponownie znalazła sposoby na potężne uderzenia Ostapenki, która wydawała się zupełnie zdekoncentrowana na początku ostatniej serii. Był to tylko zwiastun niezwykle zaciętego pojedynku w kolejnych gemach, gdzie żadna z zawodniczek nie odpuszczała w walce. O dominacji jednej czy drugiej strony nie było mowy i pozostawało pytanie, czyje atuty będą silniejsze: agresja, sportowa złość i siła Ostapenki czy może spokój i wytrzymałość Linette.
Ozdobą meczu i przełomowym momentem był znakomity piąty gem w wykonaniu Magdy Linette, która popisała się fenomenalnym comebackiem z wyniku 15:40. Poznanianka pokazała ze swojej strony to, czym potrafiła w ostatnim czasie najbardziej zachwycać publiczność czyli niezłomnym charakterem i siłą mentalną. Zepchnięta pod ścianę Polka w trudnym momencie potrafiła dysponować właściwą dla siebie koncentracją i dała radę przeciwstawić się rywalce, która nie potrafiła znaleźć sposobu na to, by zmęczyć Poznaniankę. Siła uderzeń Ostapenki znów zmieniła się w słabość.
Zawodniczka OŚ AZS-u Poznań wyglądała jakby miała gotowe instrukcje na każde zagranie swojej przeciwniczki, którą zjadały coraz to większe nerwy. Presja na jej barkach tylko się zwiększała, a Magda Linette zachowywała wyjątkowo chłodną głowę nawet mimo 32-stopniowego upału. Piekielnie silne uderzenia Ostapenko wcale nie zbliżały jej do awansu, a tenisistka zdawała się nie kontrolować kierunku swoich potężnych uderzeń. Linette wyglądała jakby świetnie sobie z tego zdawała sprawę i dzięki długim wymianom doprowadzała do niewymuszonych błędów Łotyszki. Widać było, że 28-latka chciała jak najszybciej zapewnić sobie prowadzenie, ale przez pośpiech i nerwy zapętlała się w problemach.
Po wygraniu piątego gema Linette aż do siódmej rundy tego seta straciła zaledwie 15 oczek. Po stronie Polki widać było dużo pozytywnej energii, ale przy porażce 2:5 Ostapenko znów na moment odzyskała koncentrację i zaczynała dysponować tą samą zabójczą siłą oraz precyzją z drugiego seta. Magda Linette heroicznie się broniła, a kluczem do zdobywania punktów były właściwe returny, po których Ostapenko zaczynała się gubić. Ostatecznie emocje wzięły górę nad Łotyszką, która pożegnała się z turniejem, a polska zawodniczka udowodniła niesamowitą siłę swojej mentalności.
- Szczerze mówiąc, to jestem tak zmęczona, że nie czuję nic obecnie, ale jestem z siebie bardzo dumna, bo te dwa dni były dość wymagające, żeby dojść do formy. Weszłam dzisiaj i zagrałam dziś od początku bardzo fajny tenis, więc bardzo się z tego cieszę (...) Z Yeleną troszkę tak jest, że kiedy wejdzie w swój rytm to tak naprawdę bardzo mało jesteśmy w stanie zrobić, bo ona od razu atakuje i uderza bardzo szybko po koźle. Miałam w pewnym momencie wrażenie, że jestem wybita z rytmu, ponieważ nie mamy żadnych wymian. Zajęło mi to troszkę czasu, by do nich wrócić i do swojego rytmu, ale cieszę się, że zaczęłam bardzo dobrze tego trzeciego seta. Dobrze serwowałam i faktycznie byłem solidniejsza w połowie - podsumowała Magda Linette po spotkaniu.
Kibice mogą zatem z niecierpliwością czekać na piątek, bowiem właśnie wtedy w Paryżu zawalczą ze sobą dwie polskie zawodniczki. Zarówno Agnieszka Radwańska jak i oczywiście Magda Linette podchodzą z pokorą do tego spotkania i liczą przede wszystkim na święto polskiego tenisa, chcąc pokazać najwyższą jakość. Mentorka zawodniczki OŚ AZS-u Poznań nie kryje, że gra na "mączce" sprzyja rywalce jej podopiecznej, ale zgadza się też z tym, że Magda Linette poczyniła duży progres w grze na tej nawierzchni
- Na pewno będą mi towarzyszyły duże emocje w piątek. Fajnie, że dziewczyny znów grają razem. Mamy teraz powtórkę z Miami, choć wiadomo, że jest tutaj troszkę różnica w nawierzchni. Mówię niestety, dlatego, że jest ona bardziej pod Igę, a nie pod Magdę, w której boksie jestem, ale wiadomo, że też kibcuję Idze. Cieszę się bardzo na ten mecz, bo to też jest kolejne wyzwanie dla Magdy - grać z Igą tutaj, na tym korcie. Mam nadzieję, że Magda wyjdzie i pokaże swój najlepszy tenis. Oby to był długi i zacięty mecz - mówiła mentorka Magdy Linette, Agnieszka Radwańska.
Komentarze (0)