reklama

Maciej Kurek: "Musiałem gasić pożary. Teraz podchodzę już z bardziej chłodną głową."

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: | Zdjęcie: Julia Kowacic/PZTW

Maciej Kurek: "Musiałem gasić pożary. Teraz podchodzę już z bardziej chłodną głową." - Zdjęcie główne

foto Julia Kowacic/PZTW

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wioślarstwo Poznański trener Maciej Kurek ma za sobą pierwszy rok pracy w roli głównego szkoleniowca kadry narodowej wioseł długich mężczyzn. Kadra była dość liczna, bo do grona doświadczonych i utytułowanych wioślarzy doszła doskonale znana trenerowi, spora grupa młodych zawodników. Nie brakowało więc trudnych wyborów, ale i sytuacji spornych. Główny cel, czyli wywalczenie kwalifikacji olimpijskiej nie został osiągnięty, ale szansa na przepustkę do Paryża wciąż jest, dlatego do nowego sezonu poznański szkoleniowiec przystąpił pełen optymizmu i jak mówi: "Z dużo chłodniejszą głową".
reklama

Beata Oryl-Stroińska: W wiosłach długich polskie osady nie wywalczyły kwalifikacji, jak zatem zaplanował pan przygotowania do nowego sezonu? Pierwszy peak formy trzeba będzie wypracować dużo wcześniej, niż zwykle.

- Maciej Kurek, trener kadry narodowej wioseł długich mężczyzn: W szkoleniu mam obecnie 10 zawodników, z czego dwóch to jeszcze przyszłoroczni młodzieżowcy. Są bardzo rokującymi zawodnikami, dlatego nie chciałbym pozbawiać siebie możliwości sprawdzenia ich. Pierwsze zgrupowanie w Portugalii jeszcze bez nich, ale od stycznia będę miał już całą dziesiątkę. Kluczowy start rzeczywiście jest wcześniej, dlatego trzeba brać się do pracy.

Czwórce bez sternika do wywalczenia kwalifikacji zabrakło bardzo niewiele. Czy to oznacza, że w jej składzie nic się już nie zmieni, czy wręcz przeciwnie?

- Czwórkę zostawiłem w składzie z tego roku (Michał Szpakowski, Łukasz Posyłajka, Mateusz Wilangowski, Mikołaj Burda - przyp.red) i przy tej czwórce spróbuję stworzyć drugą czwórkę, z tej młodszej grupy zawodników. Nie jest więc powiedziane, że tak zostanie. Na pewno przyjdzie moment, gdy sprawdzę te czwórki, by wybrać tę szybszą, która będzie w stanie popłynąć w regatach ostatniej szansy.

Chętna do startu i do zmierzenia się z kadrowymi osadami była też jeszcze jedna czwórka. Juszczak, Chabel, Pośnik, Woźniak chcieli wystawić "kontrę", PZTW nie wyraził zgody. To temat wciąż aktualny, czy zamknięty?

- Myślę, że nie mają szans.

A co z pozostałymi zawodnikami? Z dwójką bez sternika, czy choćby z ósemką? Pamiętam, jak przed sezonem rozmawialiśmy o naszych medalistach młodzieżowcach, którzy dawali nadzieję na powrót polskiej ósemki do seniorskich regat.

- Na chwilę obecną koncentruję się na kwalifikacjach do Paryża. Z pozostałymi, którzy zostaną, patrzę perspektywicznie już pod igrzyska w Los Angeles. Chłopaków poinformowałem o moich planach, ale zaznaczyłem, że nikt im nie zabrania być szybszym od tych starszych. Wszystko rozstrzygnie się na wiosnę. 

Jaki był dla pana ten pierwszy rok w roli trenera seniorskiej kadry narodowej? To zupełnia inna praca, niż w klubie.

Na pewno. Zmerzyłem się z zupełnie innymi kwestiami. Mam na myśli relacje międzyludzkie. W klubie miałem team, a wchodząc do tej grupy zobaczyłem, że tutaj nie do końca tak to funkcjonuje. I to mnie zaskoczyło. Jeden na drugiego patrzył, jak na wroga. To niestety odbiło się szerokim echem, dlatego prowadząc pierwszą grupę musiałem gasić pożary w kolejenej. Na pewno wyciągnąłem wiele wniosków i już z bardziej chłodną głową, ale wciąż z optymizmem, podchodzę do kolejnego sezonu.  

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama