PSŻ jechał jak natchniony. Znakomita dyspozycja gospodarzy!
Już w pierwszym wyścigu Nicolas Klindt pokazał Poznaniakom, że nie będą mieć z nim łatwego życia na torze. Ekipa trenera Eryka Jóźwiaka zaczęła niedzielny mecz od remisu, ale młodzieżowcy PSŻ-u w następnym biegu pojechali jak weterani całkowicie odbierając rywalom szanse na zwycięstwo. Mencel i Witkowski odnotowali do spółki pięć oczek dla swojej drużyny, dając jej pierwsze prowadzenie w spotkaniu wynikiem 8:4. Była to doskonała zapowiedź ich wysokiej dyspozycji w tym spotkaniu.
Gospodarze szli za ciosem także w trzecim biegu za sprawą rewelacyjnego Ryana Douglasa i... Kacpra Pludry! Australijczyk w swoim stylu, z niesamowitą odwagą pokrzyżował szyki Janowi Kvechowi, a jakby tego było mało jego partner zanotował fenomenalny finisz w starciu z Patrykiem Wojdyło. Powracający po bardzo poważnej kontuzji Pludra przywitał się z publicznością najlepiej jak się dało, wyprzedzając rywala na ostatnim wirażu.
Problemy ROW-u Rybnik tylko się zwiększały, bowiem byłego ekstraligowicza w czwartym wyścigu wspólnymi siłami docisnęli także Bartosz Smektała i Kamil Witkowski. Obaj zawodnicy bezbłędnie wyszli z pierwszego łuku i bez żadnych problemów zostawili za plecami Żurka i Knudsena, którzy nie nawiązali z nimi równej walki. Przyjezdni wyglądali dość mizernie na tle "Skorpionów", którzy jechali jak po swoje w kolejnych wyścigach. Każda kolejna para w zespole "Skorpionów" zachowywała najwyższą dyspozycję.
Po czwartym biegu Rybniczanie nie wyglądali na zespół, który byłby gotów zrehabilitować się swoim kibicom po poprzednim przegranym spotkaniu z PSŻ-em. ROW zdołał jednak wziąć odwet na "Skorpionach" w kolejnym wyścigu, w którym to wreszcie odnotował pierwsze zwycięstwo drużynowe w całym meczu. Zeszłoroczny ekstraligowiec pokazał charakter, przeciwstawiając się PSŻ-owi w dużej mierze za sprawą Klindta i Kvecha. Reszta ich kolegów zdecydowanie nie dojeżdżała przez co ROW Rybnik przegrywał po siódmym biegu 17:25.
Klindt był dziś nie do zatrzymania. Jechał jak żużlowiec z innego świata
Wszystko w tamtym momencie wskazywało na to, że "Skorpiony" mają zwycięstwo w garści. Ósmy bieg udowodnił, że Eryk Jóźwiak może dziś liczyć nie tylko na liderów pokroju Douglasa czy Smektały, ale również Kamila Witkowskiego. Tamta gonitwa była wizytówką jakości i mentalności młodego żużlowca, który choć zajął drugie miejsce za plecami Australijczyka, to utrzymał lokatę w rewelacyjnym stylu po zażartym pojedynku. Wysiłki najlepszych żużlowców ROW-u przyczyniały się tylko do remisów w biegach.
Inaczej niż w niedawnym starciu z Orłem Łódź w zespole PSŻ-u Poznań dziś działało po prostu wszystko. Każdy żużlowiec był wartością dodaną i jechał na swoim dobrym poziomie, co najlepiej pokazywał przykład Kacpra Pludry. Zawodnik w pierwszym meczu po kontuzji prezentował się bez zarzutu: jechał odważnie, podejmował dobre wybory i nie unikał walki. To samo można było zresztą powiedzieć o wspomnianym wcześniej Kamilu Witkowskim, który ewidentnie miał swój dzień.
Nicolai Klindt jechał dzisiaj jednak w trybie terminatora i to on najpoważniej zagrażał PSŻ-owi na torze. Zawodnik ROW-u wymiatał konkurencję notując trójkę za trójką i był maksymalnie eksploatowany przez swój sztab szkolewniowy. Duńczyk był po prostu poza zasięgiem swoich konkurentów, którzy przed biegami nominowanymi koncentrowali się przede wszystkim na utrzymaniu remisów w starciach z nim. Tym sposobem przed decydującymi starciami wynik wynosił zaledwie 42:36 dla gospodarzy.
Nieprawdopodobne emocje na "Golaju". Douglas zachwycił publiczność
Emocje w biegach nominowanych sięgały zenitu szczególnie, że już w pierwszym wyścigu Eryk Jóźwiak postawił na dwóch młodzieżowców: Antoniego Mencela i Kamila Witkowskiego. Ryzyko było ogromne szczególnie z tego względu, że ich rywalem w walce o zwycięstwo był Jakub Jamróg - trzeci najlepszy punktujący ROW-u w tamtej chwili. Walka z nim już na wstępie dała się we znaki pierwszemu z wymienionych, który spadł z motocykla na pierwszym łuku.
Mencel został wykluczony z 14. biegu, a sytuacja Poznaniaków zrobiła się arcytrudna. Kamil Witkowski stanął przed ostatecznym testem mającym potwierdzić jego wielkość w niedzielnym meczu. Jednak i przy drugiej próbie doszło do wypadku, kiedy to młody żużlowiec PSŻ-u sczepił się motocyklem z Patrykiem Wojdyło. Bieg finalnie powtórzono w tym samym składzie, a osamotniony reprezentant PSŻ-u Poznań błyskawicznie został strącony przez rywali na ostatnią lokatę, przywożąc tylko jeden punkt.
Wyrobiona wcześniej przewaga "Skorpionów" stopniała do dwóch oczek przy wyniku 43:41. Mecz gospodarzom mieli uratować Ryan Douglas i Bartosz Smektała, a w ostatnim wyścigu możliwy był każdy scenariusz: remis lub oczywiście wygrana każdego z zespołów. Przez trzy okrążenia wydawało się, że mecz zakończy się remisem. Klindt zgodnie z oczekiwaniami objął pole position, ale wszystko rozbijało się o to, czy Ryan Douglas, zajmujący ostatnią lokatę finalnie prześcignie Jana Kvecha.
Ostatecznie na ostatnim wirażu żużlowiec ROW-u Rybnik wziął zakręt zbyt ciasno, a Ryan Douglas zdawał się krzyknąć pod kaskiem: "I tu cię mam!". Australijczyk nie zawiódł swoich kibiców i wyprzedził Kvecha jadąc bliżej bandy dzięki czemu na ostatniej prostej jego motocykl wystrzelił jak rakieta, zostawiając Czecha za plecami. Zespół Eryka Jóźwiaka tym samym zapewnił sobie zasłużone zwycięstwo wynikiem 46:44 i praktycznie przyklepał sobie udział w tegorocznych play-offach. Przed nimi są już tylko dwa mecze sezonu zasadniczego z pogrążonymi w potężnym kryzysie Wilkami Krosno oraz beniaminkiem - Polonią Piła.
Hunters PSŻ Poznań - Innpro ROW Rybnik 46:44
PSŻ: Iversen 4+1 (2,1*,0,1), Smektała 9 (3,2,2,0,2), Bergé 4+2 (1*,2,0,1*), Pludra 4 (1,0,3,0,-), Douglas 12+1 (3,2,3,3,1*), Witkowski 7+3 (2*,2*,2*,1), Mencel 6+1 (3,1*,2,W).
ROW: Klindt 17+1 (3,3,3,2*,3,-,3), Wojdyło 4 (0,0,1,-,3), Jamróg 8+1 (0,3,1,2,2*), Knudsen 1 (0,1,0,-), Kvěch 10+2 (2,3,1*,3,1*,0), Żurek 4 (1,1,2,0), Tkocz 0 (0,-,-), Wyczyszczok 0.
Komentarze (0)