Orzeł Łódź postawił bardzo trudne warunki. Kulminacja pecha Ryana Douglasa
PSŻ Poznań zaczął mecz mocnym uderzeniem od świetnego, trzypunktowego występu Nielsa-Kristiana Iversena, ale też... niespodziewanego upadku Ryana Douglasa! Australijczykowi rzadko zdarza się notować zera, jeśli w ogóle, a tymczasem tor w Łodzi już na wstępie dał się gwieździe Metalkas 2. Ekstraligi we znaki. Problemy "Skorpionów" uwydatniły się też w parze młodzieżowców, która na początku wyścigu została zepchnięta na ostatnie miejsca. Co prawda później Antoni Mencel zdołał wyrwać dla swojej drużyny dwa punkty, ale niestety Kamil Witkowski nie podołał trudnej próbie i spadł finalnie na ostatnie miejsce. Skrzydlewska Łódź wyszła wtedy na prowadzenie 7:5.
Sytuację próbowali ratować Bartosz Smektała oraz Dmitri Berge, którzy znakomicie wyszli z pierwszego łuku i od razu w trzecim biegu zostawili rywali z tyłu. Zach Cook strącił jednak Francuza na przedostatnią lokatę tuż przed metą, ale goście ostatecznie wywalczyli sobie wtedy remis w meczu. Problemy "Skorpionów" mimo wszystko się nie kończyły. W czwartym biegu Witkowski został wyeliminowany z dalszej rywalizacji po tym, gdy niefortunnie doprowadził do upadku Villadsa Nagela. Antoni Mencel robił co w jego mocy, by w pojedynkę zagwarantować swojej drużynie przynajmniej dwa punkty i dopiął swego pokonując na ostatniej prostej Kacpra Halkiewicza, który bronił swojej pozycji jak tylko mógł.
Rywalizacja na torze w Łodzi była niesamowicie wyrównana i pokazywał to nie tylko sam wynik 13:11, ale też zaciekła walka na torze. Jej symbolem stał się Ryan Douglas, który mimo dużych problemów nie odpuszczał w żadnym momencie wyścigu. Australijczyk był gotów na wszystko, by prowadzić swój zespół do jak najwyższych zdobyczy punktowych, ale zapłacił wysoką cenę za swoje ambicje w biegu piątym.
"Ryanair" nie odpuścił dobrej pozycji do samego końca, a konsekwencją tego było fatalne najechanie kołem na motor Szymona Szlauderbacha tuż po przekroczeniu linii mety. Gwiazdę Metalkas 2. Ekstraligi katapultowało z motocykla i zawodnik wbił się z całym impetem w bandę tuż po zakończeniu biegu. Ostatecznie Australijczyk wstał o własnych siłach z toru i zszedł do parku maszyn, ale cała sytuacja zmroziła krew w żyłach sympatyków "Skorpionów". Jakby tego było mało, poświęcenie Douglas się nie opłaciło, bowiem przywiózł tylko jeden punkt.
Przed szóstym wyścigiem Orzeł Łódź prowadziło 18:12, ale PSŻ zdołał zbić różnicę oczek do 20:16 dzięki kapitalnej formie Bartosza Smektały. "Smyk" dał drużynie bardzo cenną trójkę i dość wyraźnie odstawił rywali w stawce. Solidnie spisał się też Niels-Kristian Iversen, który dostarczył punkt "Skorpionom". Duńczyk mógł czuć jednak niedosyt, bo do dwójki zabrakło mu bardzo niewiele. Goście mimo wszystko wciąż nie potrafili wyjść na prowadzenie w samym meczu. W siódmym wyścigu Orzeł Łódź odwróciło wynik z poprzedniego biegu na swoją korzyść dzięki trójce znakomicie dysponowanego Nowaka i jedynce Nagela. Przyjezdnym nie pomogła na torze nawet obecność Dimitre Berge, a pech Douglasa ciągnął zespół w dół.
Znakomita forma Smektały nie wystarczyła. PSŻ nie znalazł sposobu na rywali
Wszystko wskazywało na to, że dzisiejszy mecz będzie tym, w którym Bartosz Smektała musi ponieść drużynę na swoich barkach. Tor w Łodzi robił wszystko byle tylko utrudnić Ryanowi Douglasowi życie, ale gwiazda nie dawała się zagiąć i robiła wszystko, by wspomóc kapitana. Australijczyk w końcu doprowadził do wielkiego zwycięstwa 5:1, które zapewniło wynik 25:23 w całym meczu, ale radość nie potrwała długo. Orzeł Łódź znów odbił wynik na swoją korzyść w kolejnym wyścigu, a obecność "Smyka" na niewiele się zdawała. Marcin Nowak zbierał kolejne trójki i razem ze swoimi współpartnerem odstawił przeciwników na sześć oczek przy wyniku 30:24 w całym meczu.
Po dziewiątym biegu problemy PSŻ-u Poznań tylko się zwiększały, a zawodnicy Eryka Jóźwiaka nie znajdowali klarownego sposobu na pokonanie przeciwników. Ryan Douglas, Niels-Kristian Iversen i Dimitri Berge mieli problem ze złapaniem właściwego rytmu w ściganiu, co odciskało piętno na drużynie. "Skorpiony" w powtarzalny sposób traciły kontrole w poszczególnych biegach i były bezradne wobec dzisiejszej dyspozycji Marcina Nowaka.
Orzeł Łódź w zastraszająco szybkim tempie powiększał dystans punktowy, doprowadzając w jedenastym biegu do wyniku 37:29. Największym problemem PSŻ-u Poznań zdawały się wejścia w pierwszy łuk. Tylko jeden gracz z pary "Skorpionów" potrafił zazwyczaj trzymać się blisko krawężnika mając świetną pozycję do ataku. Drugiego natomiast praktycznie co bieg znosiło na margines rywalizacji pod bandę. Wytracał on wtedy szybkość oraz miejsce do przejęcia korzystnej pozycji. Podopieczni Eryka Jóźwiaka prezentowali w tym jakiś przedziwny schemat.
Problemy gości się powtarzały i nie można było tego w żaden sposób powstrzymać. H. Skrzydlewska Orzeł Łódź zapewniła sobie zwycięstwo w meczu po 13. wyścigu jeszcze przed biegami nominowanymi. Wynik 45:33 zamknął wtedy drogę Poznaniakom choćby do remisu. Nawet po rozstrzygnięciu rywalizacji ekipa Orła Łódź nie odpuściła PSŻ-owi, co pokazał bieg 14., kiedy to gospodarze zgarnęli trzy oczka za sprawą Nagela i jedno autostwa Cooka. Mecz zamknął natomiast Niels-Kristian Iversen, który niespodziewanie przywiózł na mecze trzy oczka, odstawiając Marcina Nowaka na drugą lokatę. Przyjezdni przegrali starcie 39:51 i tym samym w dwumeczu między PSŻ-em Poznań i H. Skrzydlewską Orzeł Łódź to dzisiejsi gospodarze zyskali cenną przewagę z wynikiem 96:84.
Hunters PSŻ Poznań - H. Skrzydlewska Orzeł Łódź 51:39
Orzeł: Nowak 13 (2, 3, 3, 3, 2), Nagel 10+2 (3, 1, 2*, 1*, 3), Berntzon 8+2 (1, 2*, 3, 2*, 0), Szlauderbach 4 (0, 3, 1, 0), Cook 8 (2, 2, 1, 2, 1), Halkiewicz 4 (3, 1, 0), Lewandowski 4 (1, 0, 3).
PSŻ: Iversen 10 (3, 1, 1, 2, 0, 3), Smektała 10+1 (3, 3, 2*, 0, 1, 1), Douglas 5+1 (d, 1, 3, 1*, -, -), Berge 8 (1, 0, 2, 3, 2), Witkowski 0, Antoni Mencel 6 (2, 2, 2, 0, 0, 0).
Komentarze (0)