Douglas rozkochuje w sobie fanów na nowo. Ten bieg definiuje jego wielkość
Czwartkowe zmagania w Rzeszowie przeciwko lokalnej Stali pokazały, że Ryan Douglas potrafi być decydujący dla wyniku spotkania nawet jeśli przez większość spotkania nieszczególnie bryluje na torze. Rzadko się zdarza, że Australijczyk oddaje komuś prym w swoim zespole, a w rewanżu właśnie tak się stało, kiedy to show skradł Bartosz Smektała. Kapitan PSŻ-u odnotował trzy zwycięstwa w pięciu biegach, raz zajmując drugie miejsce i raz ostatnie. "Smyk" wzbudzał zachwyt u swoich kibiców, którzy powoli łapią pewność, co do tego, że ich lider wraca na właściwe tory po kryzysowym okresie. Jednak Ryan Douglas na finiszu przyćmił jego niesamowite wyścigi genialnym biegiem 15., w którym to na ostatniej prostej w wielkim stylu zapewnił zwycięstwo w meczu.
Tamte zawody tylko podkreśliły niesamowite umiejętności zawodnika i to, że jego obecność na torze jest dla zespołu PSŻ-u Poznań równoznaczna z posiadaniem gigantycznego handicapu w rywalizacji. W tym momencie Australijczyk plasuje się na trzecim miejscu w zestawieniu 56 najlepszych żużlowców Metalkas 2. Ekstraligi ze średnią 2,449 punktów na spotkanie. Wyższe liczby od niego osiągają tylko: Szymon Woźniak z liderującej Polonii Bydgoszcz z wynikiem 2,475 oczek, a także Jan Kvech ze spadkowicza z PGE Ekstraligi ROWu Rybink dysponując średnią 2,524 punktów.
Te statystyki dobitnie potwierdzają niesamowitość Ryana Douglasa tak samo jak fakt, że trzykrotnie był wybierany "rajderem meczu". Lepszy wynik w tej statystyce wykręcili tylko Villads Nagel z wynikiem czterech takich wyróżnień i Maksymilian Pawełczak z pięcioma. Głosy o tym, że Ryan Douglas zasługuje na jazdę na najwyższym poziomie rozgrywkowym to już praktycznie chleb powszedni dla fanów polskiego żużla, a plotki z zainteresowaniem kolejnych drużyn z najwyższej ligi nasilają się z każdym kolejnym, niesamowitym meczem "Ryanaira". Aktualnie wygrał on już 31 z 49 biegów.
PSŻ nie przejmuje się konkurencją wielkich marek. "Nie poddajemy się"
W mediach pojawia się wiele informacji dotyczących tego, że Australijczyka na celowniku mają takie kluby jak: Orlen Oil Motor Lublin, Betard Sparta Wrocław czy Stelmet Falubaz Zielona Góra. Zawodnik jest najmocniej łączony z ekstraligową Unią Leszno w dużej mierze z racji sąsiadowania z PSŻ-em Poznań, co stawia ją w korzystnej pozycji w wyścigu po podpis zawodnika. Douglas nie musiałby w związku z tym drastycznie zmieniać swojego otoczenia, pozostając w regionie, który bardzo dobrze zna. Mówiąc o tym warto wspomnieć, że niedawno 4 czerwca pobił on rekord toru na Golęcinie, ustanawiając nowy czas 63.66 sekund. Wcześniej pobił go także w Rybniku.
Zawodnik tuż przed startem sezonu w rozmowie z nami jasno mówił, że dobrze się czuje w Poznaniu, co dla fanów PSŻ-u Poznań jest znakomitą informacją. Podobnie jak to, że Eryk Jóźwiak w niedawnej rozmowie w programie "Kolegium Żużlowym" poinformował, że "Skorpiony" będą walczyć na ile tylko będą mogli, by zachować swoją supergwiazdę. Zadał tym samym kłam doniesieniom, że PSŻ Poznań pogodził się z odejściem lidera i nie będzie rywalizować o podpis na nowym kontrakcie w związku z konkurencją najlepszych klubów w Polsce.
- Będziemy musieli stoczyć niemiłosierny bój z klubami z Ekstraligi. Zobaczymy na ile starczy nam pary, by utrzymać Ryana Douglasa. Nie poddajemy się. Gdzieś tam czytałem, że nawet nie podejmujemy walki, ale nie ma czegoś takiego. Będziemy walczyć na tyle, na ile pozwoli nam budżet. Nie odpuszczamy tematu, a jak się sprawy potoczą to zobaczymy. Jeszcze jest dobry miesiąc zanim te wszystkie sprawy się poukładają - zdradził szkoleniowiec wicelidera Metalkas 2. Ekstraligi, Eryk Jóźwiak w trakcie programu "Kolegium Żużlowe".
Nadzieje kibiców na pozostanie Ryana Douglasa buduje głównie to, że Australijczyk znakomicie czuje się w Poznaniu. Nie dość, że doskonale zna środowisko to cieszy się gigantyczną miłością fanów. Doskonale dało się to odczuć już podczas tegorocznej prezentacji zespołu w galerii "Pestka". 32-latek nie był w stanie zabrać głosu przez kilka dobrych minut, słuchając ogłuszającego dopingu kibiców, którzy skandowali jego imię i nazwisko bardziej niż jakiegokolwiek innego zawodnika.
Żużlowiec jest w stolicy Wielkopolski wręcz noszony na rękach i wydaje się, że po trzech sezonach, jakie tu spędził zapracował sobie na status ikony, jeśli nie legendy klubu. Po rewanżowym starciu ze Stalą Rzeszów stał się trzecim najskuteczniejszym zawodnikiem w historii PSŻ-u Poznań. Przed nim są obecnie już tylko Adam Skórnicki i Norbert Kościuch.
Czas gra na... korzyść PSŻ-u! Tegoroczne play-offy mogą wszystko zmienić
Kibice PSŻ-u Poznań muszą wierzyć w to, że ambicje zawodnika nie okażą się decydujące w kontekście rozstania ze "Skorpionami" choć i tu nie można powiedzieć, że żużlowiec znajduje się obecnie w kiepskiej sytuacji. PSŻ Poznań wyrasta na pewniaka do jazdy w fazie play-off. Zespół ma na swoim koncie obecnie pięć zwycięstw z rzędu i aż siedem bez porażki. Zajmuje obecnie pozycję wicelidera zaplecza PGE Ekstraligi poważnie licząc się w walce o awans. Jedyną ekipą, która wydaje się, że teraz może powstrzymać rozpędzony PSŻ jest Polonia Bydgoszcz - najlepsza drużyna Metalkas 2. Ekstraligi, która jeszcze nie przegrała meczu.
- Najłatwiej, by było, gdyby udało nam się awansować jakby nie było w tej lidze problemu. Jednak rywal, jaki jest u nas wszyscy dobrze wiemy i ciężko nam będzie rywalizować z Polonią Bydgoszcz o awans. W barażach natomiast nie będzie lżej, a może nawet bym powiedział, że będzie ciężej. Ten argument awansu mamy wytrącony z ręki aczkolwiek zobaczymy, co się wydarzy. Będziemy walczyć o jak najlepszy wynik w tej lidze. Działania podejmowane przez klub na następny rok będą też jakimś argumentem, żeby zatrzymać Ryana - informował Eryk Jóźwiak podczas środowego programu.
Mimo wszystko trener PSŻ-u Poznań podkreśla, że potrzeba jazdy w najwyższej lidze jest bardzo silna w przypadku Ryana Douglasa. Zawodnik ponoć czuje, że jest rozpędzony i chciałby tam zaznaczyć swoją obecność. Opiekun drużyny podkreśla, że Australijczyk czuje aktualnie silne rozdarcie pomiędzy tym, co podpowiada mu serce, a rozum.
Nie ma, co się ku temu dziwić, ale wszystko może się wykrystalizować w play-offach, które będą papierkiem lakmusowym dla jakości PSŻ-u, a także ich ambicji czy umiejętności. Być może obecny zespół stanie się fundamentem pod kolejne sukcesywne projekty na przyszłość, których Australijczyk będzie twarzą.
Nie ma jednak również wątpliwości, co do tego, że oprócz sukcesów sportowych żużlowiec weźmie też uwagę swoje finanse. PSŻ Poznań jak na swoje warunki jest gotowe przychylić mu nieba, ale znów markowe ekipy mogą przebić oferty "Skorpionów". Potwierdzają to informacje "WP Sportowe Fakty" o tym, że zawodnik aktualnie zarabia w PSŻ około 500 tysięcy złotych za podpis na kontrakcie i 6 tysięcy złotych za każdy punkt. W najlepszych klubach PGE Ekstraligi mógłby liczyć nawet na 900 tysięcy złotych i 10 tysięcy złotych za kolejne oczka. To w gruncie rzeczy duży rozstrzał, któremu trudno będzie sprostać.
Komentarze (0)