Nadzieja nie zawiodła żużlową Polskę. Młody zawodnik zaskoczył wielką wytrzymałością
Lekarze z poznańskiego szpitala rozpoczęli walkę o życie i zdrowie zawodnika Ultrapuru Omega Gniezno od razu po tym, gdy został tam przetransportowany po koszmarnym wypadku w meczu Krajowej Ligi Żużla przeciwko Śląskowi Świętochłowice. W 12. biegu, gdy spotkanie było już rozstrzygnięte na korzyść gospodarzy, motocykle Patryka Budniaka i Leona Szlegiela sczepiły się ze sobą na tyle niefortunnie, że obaj zawodnicy uderzyli w bandę niedaleko dawnego parku maszyn. O ile drugiemu zawodnikowi nic poważnego się nie stało, to jego przeciwnik zakończył bieg najgorzej jak się tylko dało.
Niektórzy eksperci wprost przyznawali, że nigdy czegoś takiego nie widzieli. Motocykl 19-latka wbił się w bandę ochronną, a sam zawodnik wyleciał poza nią, uderzając najpierw w żelazne ogrodzenie trybuny, potem w zaparkowany obok pojazd, aż w końcu spadł na ziemię. Medycy natychmiast przystąpili do ratowania zawodnika, a chwilę później na środku toru wylądował śmigłowiec LPR-u, który następnie zabrał jedengo z najbardziej utalentowanych żużlowców KLŻ-u do Wielospecjalistycznego Szpitala Miejskiego im. Józefa Strusia w Poznaniu. W przypadku Leona Szlegiela skończyło się jedynie na odmie płuc oraz licznych siniakach. Zawodnik także trafił do szpitala.
Sytuacja Budniaka była o wiele poważniejsza i od razu doszło do skomplikowanej i wymagającej operacji kręgosłupa, która trwała do trzeciej nad ranem. W środę natomiast przystąpiono do składania jego połamanych nóg, gdzie pojawiały się też złamania otwarte. Dodatkowo złamał również miednicę. Pacjent przez cały ten czas przebywał na OIOM-ie i utrzymywany był w stanie śpiączki farmakologicznej. Kolejne operacje przebiegały pomyślnie, a stan zawodnika choć był ciężki to równocześnie także stabilny.
Czwartek miał być newralgicznym dniem ze względu na to, że to właśnie tego dnia Budniak miał zostać wybudzony ze śpiączki. Kibice z całej Polski trzymali wtedy kciuki szczególnie, że informacje o jego sytuacji długo nie nadchodziły. Finalnie dopiero pod koniec dnia Start Gniezno przekazał na Facebooku, że działanie przyniosło mały sukces. Pacjent stopniowo się wybudził i zareagował na kontakt z bliskimi. Odpowiadał także prostymi sformułowaniami. Cieszyć mogły też pierwszy sygnały odnośnie czucia w nogach. Początkowo jednak wydawało się, że proces wybudzenia ze śpiączki zostanie przeniesiony na inny dzień.
Kolejny progres Budniaka na drodze do powrotu do zdrowia. Informacje są bardzo optymistyczne
Od tamtego dnia do kibiców po czasie trwogi zaczęły docierać niemal wyłącznie same pozytywne informacje. W weekend zakomunikowano, że zawodnik zaczął samodzielnie oddychać, a także spożywać posiłki. Progres potwierdzało także przeniesienie go z oddziału intensywnej terapii na oddział neurochirurgii. Zawodnik z Gniezna według relacji przekazywanych w social-mediach miał także już oglądać mecze, rozmawiać o żużlu, silnikach i co zaskakujące... pytać o kolejne spotkania ligowe!
Jakby tego było mało Krzysztof Cegielski, który pozostaje w stałym kontakcie z ojcem zawodnika przekazał na antenie Canal+Sport również to, że 19-latek już dwukrotnie oglądał nagrania ze swojego wypadku i podobno nie zrobił on na nim takiego wrażenia, jak na obserwatorach tego katastrofalnego zdarzenia. Najlepiej świadczą o tym pytania do taty odnośnie tego, kiedy wystartuje w najbliższym meczu. Zawodnik ewidentnie nie zamierza się łatwo poddać, co potwierdzały słowa rzeczniczki odnośnie tego, że Budniak ma w sobie dużą wolę walki.
Dziś Start Gniezno za pośrednictwem Facebooka przekazało kolejne budujące informacje. 19-latek jest ponoć w coraz lepszym stanie psychicznym i fizycznym. Mimo początkowego, ostrożnego optymizmu lekarzy sprzed kilku dni w kontekście czucia nóg, teraz klub potwierdził, że zawodnik może już nimi normalnie ruszać. Niezmienne ogląda także mecze żużlowe. Jeszcze dzisiaj, nieco ponad tydzień od koszmarnego wypadku, ma także po raz pierwszy opuścić salę szpitalną i zostać posadzony na wózek. Wszystkie te działania jasno wskazują na to, że najwyraźniej nie doszło do poważnych uszkodzeń rdzenia kręgowego, o co najbardziej się obawiano.
Fani się nie zatrzymują. Wsparcie dalej rośnie z każdym kolejnym dniem
Mimo tego, że lekarze jak i sam klub wyraźnie podkreślają, że przed zawodnikiem jest jeszcze długa i wymagająca droga, trudno w chwili obecnej nie kryć optymizmu. Żużlowiec regeneruje się zaskakująco szybko i ani myśli porzucać swojej miłości do żużla. Patryk Budniak jest jednym z najlepiej prosperujących młodzieżowców w kraju, o czym świadczą obiecujące wyniki w Krajowej Lidze Żużla. Choć powrót na motor zajmie mu dużo czasu, kibice dają z siebie absolutne maksimum, by pomóc mu w zrealizowaniu tego celu.
Od 11 maja uzbierano już do chwili obecnej 473 500 złotych, przekraczając pierwotną kwotę 50 000 złotych o 947%. W pomniejszych skarbonkach na portalu zrzutka.pl służących zbieraniu środków rehabilitacji zebrano już od 40 do nawet 7400 złotych! Dodatkowo udaje się również zadbać o pieniędze z licytacji na stronie facebookowej: Licytacje dla Patryka Budniaka - razem walczymy o zdrowie".
Wśród licytowanych przedmiotów znajduje się choćby: czapka Startu Gniezno, koszulka Patricka Hansena, szalik TŻ Ostrovii, koszulka Wilków Krosno z podpisami drużyny z tego sezonu czy chociażby koszulka żużlowej reprezentacji Polski z podpisami wszystkich zawodników obecnych na obozie w 2026. To ledwie kilka z wielu przedmiotów, jakie można tam zdobyć. Akcja wciąż trwa, a kluby z całej Polski w tym także Unia Leszno czy PSŻ Poznań namawiają w swoich social-mediach do pomocy zawodnikowi poprzez wpłacanie kolejnych kwot.
Komentarze (0)