Patryk Budniak ma przed sobą dwa ważne dni. Przystąpiono do kolejnej fazy leczenia w szpitalu
Niemal od razu po transporcie helikopterem ratowniczym do poznańskiego szpitala młody żużlowiec trafił na stół operacyjny, by przejść tam skomplikowaną operację kręgosłupa. Trwała ona do 3 nad ranem i ostatecznie zakończyła się sukcesem. Ten problem stanowił jednak kroplę w morzu potrzeb Patryka Budniaka. 19-latek doznał także złamania miednicy oraz kończyn dolnych. Złamania są w niektórych przypadkach otwarte, a sam młodzieżowiec stracił bardzo dużo krwi. W związku z tym klub przez cały czas apeluje do kibiców i nie tylko o przekazywanie płynu na rzecz zawodnika w Regionalnych Centrach Krwiodawstwa.
Za dobrą wiadomość można przyjąć informację, że stan pacjenta poznańskiego szpitala nie tylko się nie pogarsza, ale też sam żużlowiec uniknął uszkodzeń narządów wewnętrznych. Zawodnik wciąż jednak przebywa na OIOM-ie i jest utrzymywany w śpiączce farmakologicznej. Teraz przed nim kluczowy czas w kontekście powrotu do zdrowia. Budniak nieustannie przechodzi kolejne badania diagnostyczne, które powtarzają się od momentu przybycia poszkodowanego do szpitala, a proces ten będzie kontynuowany. Celem jest zachowanie kontroli nad jego stanem zdrowia i błyskawicznym reagowaniem na potencjalne nowe zagrożenia.
Już wiadomo, że dzisiaj Patryk Budniak rozpoczął kolejny etap leczenia. Tym razem chodzi o jego złamane nogi, bowiem jak podawali wczoraj przedstawiciele Startu Gniezno w swoich social-mediach, operacja planowo miała się rozpocząć dziś rano. Wszyscy jednak szczególnie mocno wyczekują czwartku, bowiem to właśnie tego dnia zawodnik ma zostać wybudzony ze śpiączki. Środowisko żużlowe szczególnie mocno angażuje się w to, żeby leczenie zawodnika i zwiększenie jego szans na powrót do zdrowia nastąpiło jak najszybciej. Sam Start Gniezno zwraca uwagę na to, że przed Patrykiem Budniakiem znajduje się długa i trudna droga do odzyskania sił.
Z tego powodu uruchomiono internetową zbiórkę na portalu zrzutka.pl, gdzie celem było zebranie 50 tysięcy złotych na leczenie żużlowca z Gniezna. Efekt przekroczył najśmielsze oczekiwania, bowiem w mniej niż godzinę nie dość, że udało się osiągnąć zamierzony cel to w dodatku znacząco przekroczono próg maksymalnego wsparcia. Środowisko zebrało już nieco ponad 329 tysięcy, przekraczając podstawową kwotę o... 658% w chwili obecnej. Pieniądze są nieustannie wpłacane, co daje mnóstwo nadziei na możliwie jak najskuteczniejszy powrót Budniaka do pełni sił.
Start Gniezno reaguje po traumatycznym wypadku. Są już pierwsze decyzje
Przypomnijmy, że do całego zdarzenia z udziałem żużlowca doszło w niedzielę 10 maja podczas rywalizacji Ultrapuru Omega Gniezno ze Śląskiem Świętochłowice. W 12. biegu, kiedy mecz był już rozstrzygnięty, motocykle Leon Szlegiela oraz Patryka Budniaka sczepiły się na tyle niefortunnie, że obaj zawodnicy na drugim wirażu z pełnym impetem uderzyli w bandę w okolicach dawnego parku maszyn. To jednak Gnieźnianin nieporównywalnie mocniej ucierpiał w całym zdarzeniu. Żużlowiec nie dość, że kompletnie wyleciał poza tor, to w dodatku później uderzył w siatkę okalającą sektor kibiców gości, uderzył w jeden ze stojących pojazdów i dopiero wtedy spadł na ziemię.
Stan Patryka Budniaka jest bardzo poważny, ale w przypadku Leon Szlegiela skończyło się na złamaniu żebra, odmie płuc i siniakach. Żużlowiec został zatrzymany w szpitalu na trzy dni na obserwację i jak podkreślał w rozmowie z WP Sportowe Fakty prezes Śląska Świętochłowic, Dariusz Rieger, zawodnik martwi się o swojego rywala.
Niedzielny mecz został oczywiście przerwany, a klub z Gniezna po tym wydarzeniu wystąpił z prośbą o przeniesieniu najbliższego spotkania ze Speedway Kraków na inny termin. Spotkała sie ona z pozytywnym odzewem zarówno ze strony organizatorów, jak i samego klubu z Małopolski, za co przedstawiciele Startu Gniezno dziękowali w komunikacie w social-mediach. Nowy termin tego meczu przypadł na 7 czerwca, a to nie koniec działań władz wielkopolskiego klubu w związku z makabrycznym wypadkiem Patryka Budniaka.
Komentarze (0)