Wiara Lecha włożyła gigantyczny wysiłek w mistrzostwo. Zawodnicy już myślą o jeszcze wyższych celach
Dla trenera Orlando Duarte mistrzostwa to nie pierwszyzna. W swojej dotychczasowej karierze Portugalczyk sięgał po trofea głównie na najwyższych szczeblach rozgrywkowych, ale teraz udowodnił, że potrafi wprowadzać na szczyt także w teorii mniejsze zespoły. Z grupy ambitnych futsalistów uczynił drużynę profesjonalistów, którzy zdominowali rozgrywki 1. ligi w Polsce. Jednak nawet po tych fantastycznych wynikach szkoleniowiec podchodził z umiarem do jakości występów swoich zawodników. Podkreślał, że historyczny sukces był kwestią ciężkiej pracy nad umacnianiem fundamentów gry.
- Perfekcja nie istnieje. To słownikowe pojęcie. Próbowaliśmy do niej dotrzeć i staraliśmy się być blisko niej, ale to jest niemożliwe. Po prostu ostro trenowaliśmy, żeby grać tak intensywnie jak teraz. Codziennie w naszej pracy skupialiśmy się na fundamentach i podstawach futsalu. Pracowaliśmy nad nimi każdego dnia, żeby potem w weekend próbować udowodnić samym sobie, że nasze działanie jest dobrą drogą - mówił w rozmowie z nami Orlando Duarte.
Szkoleniowiec Wiary Lecha w swoim stylu podchodził z dystansem do celebracji tego wielkiego osiągnięcia dla Poznaniaków, ale Łukasz Błaszczyk zdecydowanie nie krył swoich emocji. Dla jednego z najbardziej doświadczonych zawodników Kolejorza sukces ten smakował bardzo szczególnie, bowiem wywalczył go w mieście, w którym się urodził. Mimo tego, że przez lata grał dla reprezentacji i rywalizował na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce, jego ambicje się nie zmniejszają w ekipie ekstraklasowego beniaminka. Bramkarz Wiary Lecha świeżo po mistrzostwie 1. ligi już mówił o tym, że ma nadzieję na jeszcze większe osiągnięcia w kolejnym roku.
- Ten sukces smakuje wyjątkowo, bo odniosłem go w domu. Od ostatniego piątku dokładnie za miesiąc minie siedem lat odkąd z Lesznem awansowaliśmy do Ekstraklasy. Pamiętam, że to było fajne wydarzenie. Mam wrażenie, że ten awans tak bardzo nas cieszy, ponieważ mocno się czuje ten rok pracy, a tym bardziej, gdy przypomnimy sobie całą historię klubu. Zrobił awans do 1. ligi, a potem był o włos od tego, żeby awansować także do Ekstraklasy. Zrobiliśmy parę zmian, drużyna nabyła troszeczkę doświadczenia no i było widać, że w tym roku to był pełnowartościowy zespół z doświadczeniem, bardzo dobrymi zawodnikami i trenerem. Życzę sobie tylko tego, żebyśmy w Ekstraklasie na spokojnie, z mądrą głową, doświadczeniem i dobrymi wzmocnieniami weszli tam, pokazując się nie jako pierwszoroczniak tylko zespół ograny. Liczę, że będziemy tam walczyć o play-offy w każdym roku - podkreślał bramkarz Wiary Lecha, Łukasz Błaszczyk.
Były zawodnik Red Dragons Pniewy sprawdził się w roli mentora w swojej ekipie nie tylko dla swoich kolegów między słupkami, ale też dla reszty graczy. Stwierdził, że wierzy, iż jego styl życia oparty na zasadach zdrowego funkcjonowania przyczynił się do tego, że jego partnerzy osiągnęli możliwie jak najwyższą formę fizyczną. Mimo upływu lat, ogień w sercu bramkarza Wiary Lecha zdecydowanie nie gaśnie, a on sam mówił nam, że chce pozostać w zespole również w Ekstraklasie i wspierać tam swoich kolegów w rozwoju.
- Byłem w 1. lidze chyba najstarszym zawodnikiem. Kogo nie pytałem, okazywało się, że nie miał tych 41 lat. Mój pesel mówi swoje i mu wierzę, ale nie czuje się na swój wiek. Wszystko zależy od dobrej regeneracji, dobrego prowadzenia się i w moim przypadku jako bramkarza wszystko jest kwestią mentalności: czy dalej będę chciał grać? A mam naprawdę wielką ochotę grać dalej (...) W następnym sezonie na pewno będę wspierał Marka [Kusnira] i Kubę [Lubojańskiego], bo to są fajni bramkarze, dobrze się rozumiemy i bardzo się cieszę każdym ich sukcesem. Widać, że oni to doceniają i jest taka dobra, zacięta rywalizacja. Ktokolwiek, by nie bronił i ktokolwiek, by nie zdobywał tych punktów wiemy, że wszyscy pracujemy na drużynowe sukcesy i tak właśnie powinien wyglądać zespół - mówił dla nas weteran zespołu Wiary Lecha.
fot. Michał Korek
Mistrzostwo niczego nie zmienia. Futsaliści dadzą z siebie wszystko na ostatniej prostej tego sezonu
Cena, jaką jednak zapłaciła za sukces ekipa Kolejorza była naprawdę wysoka. Szczególną uwagę na ten fakt zwracał Martin Solzi, który w decydującym meczu błyszczał formą na parkiecie. Wiara Lecha przebyła trudną i niezwykle wymagającą drogę do dominacji 1. ligi, a za fantastycznymi wynikami w meczach krył się ogrom poświęcenia na treningach. Argentyńczyk mówił nam, że zespół nieustannie się rozwijał i między innymi ta ciągła praca nad poprawą swoich umiejętności zapewniła mu najwyższy cel.
- Po pierwsze na pewno towarzyszy nam szczęście, bo pamiętamy, gdzie byliśmy kilka miesięcy temu, kiedy zaczynaliśmy sezon. Rozmawialiśmy po jednym z letnich meczów towarzyskich i powiedziałem tobie, że mamy dużo ciężkiej pracy do zrobienia. Za tym wielkim sukcesem, który dziś osiągnęliśmy stoi mnóstwo wysiłku, treningów, dobrych dni, ale też tych złych, kiedy doskwierał nam brak rodziny. Poprawialiśmy się jednak z meczu na mecz. Wcześniej traciliśmy na przykład dużo goli, a teraz, kiedy spojrzymy na nasze ostatnie mecze, zobaczymy, że dziś straciliśmy jeden, tak samo jak ostatnio, a z Jagiellonią tylko dwa. Może dziś nie zdobyliśmy szczególnie dużo bramek, ale pokazaliśmy, że wykonaliśmy swoją robotę - przekonywał Martin Solzi, zawodnik Wiary Lecha.
Sportowa mentalność na najwyższym poziomie to wizytówka futsalistów Wiary Lecha w tym sezonie. W pełni uwypukla ona profesjonalizm podopiecznych trenera Orlando Duarte. Portugalczyk sam potwierdzał to, że mistrzostwo 1. ligi na dwie kolejki przed końcem nie oznacza odpuszczenia pozostałych dwóch spotkań. Zespół zgodnie z zapowiedziami Dominika Soleckiego, o których możecie przeczytać TUTAJ do samego końca będzie grał tak, jakby w sobotnie popołudnie nie wydarzyło się nic szczególnego.
- Nasza mentalność skupia się na wygrywaniu wszystkich meczów. Kiedy kończymy jeden mecz, już skupiamy się na kolejnym. Po tym spotkaniu zacznę myśleć nad Futbalo, z którym zagramy w kolejnej kolejce - powiedział szkoleniowiec Wiary Lecha.
Wtórował mu w tym Martin Solzi, który dodał od siebie, że brak zaangażowania i właściwego podejścia do dwóch kolejnych rywali byłby brakiem szacunku do wielkiej historii, jaką napisali gracze Kolejorza w trakcie ostatnich spotkań. Argentyńczyk wyraźnie zaznaczał w rozmowie z nami, że zespół do samego końca musi zadbać o najlepszy możliwy wynik. Po tygodniowej przerwie od rozgrywek powróci do ciężkiej pracy na treningach, by już na sto procent w wielkim stylu zwieńczyć ten rewelacyjny sezon.
- Trener powiedział nam wcześniej, że w obliczu czterech meczy wymaga od nas czterech zwycięstw. Od tamtego momentu minęły w tym momencie dwa spotkania. Oczywiście teraz odpoczniemy pewnie trochę dłużej i wszyscy będziemy świętować, jednak na ile znam mojego trenera i kolegów z drużyny to wiem, że wkrótce znów maksymalnie przygotujemy się do tego, aby wygrać dwa ostatnie mecze. Musimy uszanować nasze mistrzostwo i historię naszego sezonu, grając na najwyższym poziomie do samego końca i nie dopuścić do porażki. Nie wiem czy w historii tych rozgrywek zdarzyło się, by jakikolwiek zespół zakończył tu zmagania bez porażki. Wykorzystamy naszą tygodniową przerwę, a potem przystąpimy do przygotowań na pełnych obrotach przed starciami z Futbalo Białystok i z drużyną z Wilanowa - deklarował w rozmowie z nami Martin Solzi.
fot. Michał Korek
Komentarze (0)