Tak wygląda droga Enei AZS Politechniki do Euroligi. Szykują się trudne wyzwania
Rozgrywki kobiecej Euroligi są podzielone na dwie fazy: rundę zasadniczą i kwalifikacje. Wiadomo już, że w pierwszej z wymienionych części turnieju zagra między innymi aktualny mistrz Polski AZS UMCS Lublin. Oprócz niego pewnych występu w kluczowym etapie zmagań jest jeszcze jedenaście innych ekip na czele z obrończyniami tytułu z Turcji - Fenerbache Opet. Do grona pozostałych dziesięciu ekip zaliczają się także:
- Athinaikos Qualco (Grecja)
- Basket Landes (Francja)
- Beretta Famila Schio (Włochy)
- Casademont Zaragoza (Hiszpania)
- Rapid Bukareszt (Rumunia)
- Fenerbahce Opet (Turcja)
- Galatasaray Cagdas Faktoring (Turcja)
- Kangoeroes Mechelen (Belgia)
- Tango Bourges Basket (Francja)
- Valencia Basket Club (Hiszpania)
- ZVVZ USK Praha (Czechy)
Enea AZS Politechnika również ma szansę trafić do tego elitarnego grona, ale żeby tak się stało musi pokonać swoje rywalki w kwalifikacjach. O tym z kim finalnie zmierzy się zespół trenera Wojciecha Szawarskiego na drodze do tego celu dowiemy się 16 lipca, gdzie o godzinie 11:00 w Monachium rozpocznie się losowanie. W grę wchodzi kolejnych jedenaście zespołów, z którymi zawalczą wicemistrzynie Polski. Wiemy już, że do tego grona leżą:
- DVTK Miskolc (Węgry)
- Emlak Konut (Turcja)
- Flammes Carolo Basket (Francja)
- Kibirkstis Vilnius (Litwa)
- KKZ Crvena Zvezda (Serbia)
- KP Brno (Czechy)
- Panathinaikos AC (Grecja)
- Sopron Basket (Węgry)
- Spar Girona (Hiszpania)
- Umana Reyer Venezia (Włochy)
- Zabiny Brno (Czechy)
Enea AZS Politechnika przystąpi niebawem do trudnej rywalizacji w jednej z czterech grup, gdzie spotka się z dwoma innymi drużynami. Te rozstawione w pierwszym koszyku będą czekały na rywalki w finale, a pozostałe przeciwniczki wyłonią zestawienia z drugiej i trzeciej puli. Jak na razie jeszcze nie wiadomo, z jakiego pułapu będą startować Poznanianki, ale więcej szczegółów dowiemy się już niebawem. O najgorszym możliwym scenariuszu w rozmowie z portalem "Sport-Poznań.pl" poinformował sam prezes Łukasz Zarzycki.
Mianowicie, jeśli Enea AZS Politechnika trafi do trzeciego koszyka, wtedy nie dość, że pojedzie na mecz do rywalek z drugiego koszyka, to w dodatku zagra na boisku przeciwniczek z pierwszego. Będzie to ogromne wyzwanie, a akademiczki nie zyskają wtedy po swojej stronie choćby przewagi własnego parkietu. Już słyszeliśmy, że klub nie obiecuje sobie zbyt wiele po tych eliminacjach, co oczywiście nie oznacza, że położy się gładko przed przeciwniczkami. W tegorocznych play-offach Orlen Basket Ligi Enea udowodniła, że jest w stanie dokonywać niemożliwego choć z pewnością w kwalifikacjach do EuroLigi poprzeczka zostanie zawieszona wyjątkowo wysoko.
O wiele realniejszą opcją dla podopiecznych Wojciecha Szawarskiego wydaje się w tym momencie EuroCup Women. Poznanianki mogą być pewne miejsca w tych rozgrywkach, bowiem trafią tam w zasadzie od razu po odpadnięciu z kwalifikacji do Euroligi. Warto jeszcze odpowiedzieć, co decyduje o tym, że dany klub znajduje się w uprzywilejowanym koszyku pierwszym, a nie w tym najgorszym jak to może się stać w przypadku akademiczek. Mianowicie jest to spowodowane punktami rankingowymi, których Enea AZS Politechnika ma zwyczajnie bardzo mało. Jest to spowodowane tym, że koszykarki nie miały okazji rywalizować w europejskich pucharach przez dekady, co wpłynęło na pogorszenie się ich pozycji. Bez regularnego uczestnictwa w pucharach nie można myśleć o pozycjach faworytów.
Prezes Zarzycki zmaksymalizował szanse Enei AZS na Euroligę dzięki świetnym ruchom kadrowym
Prezes Łukasz Zarzycki do spółki z trenerem Wojciechem Szawarskim zadbali jednak o to, by drużyna srebrnych medalistek mistrzostw Polski nie podchodziła do rywalizacji z największymi siłami Europy jako ta skazana na pożarcie. Tegoroczne letnie okienko transferowe wygląda niezwykle obiecująco pod względem personaliów dysponujących nieprzeciętnym doświadczeniem. Na pozycji centerki zagra G'mrice Davis, będącą niezaprzeczalną liderką Ślęzy Wrocław w europejskich pucharach w poprzednim sezonie. Więcej o jej sukcesach na arenie międzynarodowej pisaliśmy TUTAJ. Równie obiecujące liczby zaliczała Feyonda Fitzgerald, która w trakcie swojej kariery zapoznawała się z wieloma europejskimi ligami, o czym wspominamy także TUTAJ.
Ważne doświadczenie posiada także, która w Eurolidze grała z VBW Gdynia tuż po niedawnym mistrzowskim sezonie. Rozegrała ona tam sześć spotkań, spędzając na parkietach średnio 24 minuty. Dołożyła od siebie 5.8 punktów, 3.3 zbiórki oraz 2.3 asysty. Wie również jak wyglądają warunki gry w EuroCupie.
Wszystkie oczy fanów Enei AZS Politechniki będą też zwrócone w stronę powracającej po kontuzji Laury Miskiniene, która dysponuje zdaje się największą wiedzą na temat warunków gry w Eurolidze. Występowała ona w tych rozgrywkach w barwach trzech polskich klubów: Energi Toruń, VBW Gdyni i AZS-u UMCS-u Lublin. W najlepszych momentach rozgrywała tam dziesięć spotkań i spędzała na parkiecie ponad 20 minut na mecz. Zdobywała też średnio od 13 do nawet 17 punktów w tych rozgrywkach. Jako jedna z najlepiej zbierających w swoich ekipach osiągała nieco ponad dziesięć zbiórek na spotkanie.
Sprawa związana z awansem do decydującej fazy Euroligi wcale nie musi być zatem od razu z góry skreślona na wstępie. W Enei AZS Politechnice nie brakuje postaci, które dobrze znają charakterystykę meczów rozgrywanych na tym etapie rozgrywek. W dodatku sama młodzież może się wykazać umiejętnościami nabytymi podczas gry dla reprezentacji Polski. To też z pewnością odegra niebagatelną rolę w dążeniu do dobrych wyników. Enea AZS Politechnika w tegorocznym oknie transferowym zrobiła wszystko, co było w jej mocy ściągając do swojej drużyny pierwsze wybory z listy trenera Szawarskiego, a zatem pozostaje ufać, że pozwolą one na napisanie kolejnej wielkiej historii.
Komentarze (0)